Menu

Złote Pióro Prezydenta Jaworzna po raz XIX

  • Dział: Relacje

Pisząc nie za pomocą klawiatury, można napisać na pewno więcej, na pewno ciekawiej, można skupić się bardziej na procesie stawiania liter, budowania wyrazów i konstruowania wypowiedzi.
Takie zdanie na temat ręcznego pisania ma Prezydent Jaworzna, Pan Paweł Silbert.

Zawsze jednak mówiąc na temat pisania ręcznego zaznacza, że należy pisać piórem, które sam używa na co dzień.

Pióro powoduje, że pismo jest piękniejsze, bardziej wysmakowane i delikatniejsze. Za tym idzie sens - wysublimowany, szczególny, bardziej przemyślany.
Każdemu z laureatów, któremu prezydent wręczył pióra - złote srebrne i brązowe, powiedział kilka słów zawsze poruszając temat pisania piórem.

zlopio15002Czy prace nagrodzone w konkursie były napisane ręcznie, czy może właśnie piórem? Nie będziemy męczyć zdobywców nagród być może niewygodnymi pytaniami, życzymy im tylko aby w procesie nauki, bo przed nimi jeszcze długie lata tejże, wszak to dzieci i młodzież, nie zapominali o tym, że korzenie naszej kultury, a szczególnie literatury nie są zakotwiczone w klawiszach komputera, ale w stalówce, kałamarzu - po protu w piórze.

Ileż cech człowieka można wydobyć z obserwacji jego pisma. Przecież istnieją specjaliści, którzy po jego charakterze bardzo dokładnie określają po liniach, zawijasach, końcówkach, krzywiznach, łączeniach liter, charakter człowieka, jego pochodzenie, wiek, nerwowość, bądź flegmatyczność.


zlopio15008A jak miło otrzymać nawet krótką notkę nakreśloną pięknym, wręcz wykaligrafowanym pismem! Jak miło kiedy nie musimy widzieć osoby, która napisała jakiś tekst, aby poznać że to właśnie ona pisała. Dziś ta sztuka jest coraz bardziej niszowa i może takie inicjatywy jak mający
już 19 "wydań" konkurs literacki, który od małego, międzyszkolnego staje się międzynarodowym, i bardzo prestiżowym.

Galę, podczas której wręczono nagrody, zaszczycili swoją obecnością przede wszystkim jurorki w osobach Pań: Małgorzaty Cichy, Barbary Chuderskiej, Urszuli Kałuży-Byrczek, Celiny Waśko oraz Alicji Zdziechowicz. Przybyli przedstawiciele miasta z Prezydentem na czele, a Towarzyszył mu doradca, Pan Kazimierz Kielski oraz Pan Naczelnik Zbigniew Mika. Przybyli wychowawcy, opiekunowie dzieci i młodzieży oraz ich rodzice, do występów w częściach muzycznych zaproszeni zostali uczniowie Państwowej Szkoły Muzycznej w Jaworznie, a nad całością czuwali pracownicy Miejskiej Biblioteki Publicznej w Jaworznie.
Zabrakło jedynie tak wyraziście promowanego patrona medialnego ze stolicy śląska, na którego stronach internetowych trudno znaleźć jakąkolwiek nawet krótką notkę na temat tak ważnego dla jaworznian wydarzenia.
Jaka jest idea zapraszania tego typu mediów do współpracy, o ile ona w ogóle istnieje, tego nie wie chyba nikt.
Dla młodzieży jednak, która warta jest szacunku, postaraliśmy się jednak o obecność tam i choć krótką relację z tego wydarzenia, mimo, że nie zasługujemy nawet na zauważenie przez bibilotekę naszego zaangażowania od wielu lat.
A więc po powitaniu zabrał głos Prezydent Paweł Silbert, którego wypowiedź przytaczamy w całości.


Zanim laureaci otrzymali wymarzone, ?wypisane? przez siebie, czy to prozą, czy poezją, pióra, komentarzem na temat poziomu i zachwytami o niezwykłej wrażliwości młodych ludzi, XIX edycje konkursu opatrzyła Pani Barbara Chuderska.
Również Jej wypowiedź przytaczamy, bowiem nosi w sobie wielki ładunek emocji oraz wyjątkowo ciekawe spostrzeżenia.

LAUREACI - PROTOKÓŁ JURY - KLIKNIJ

Z gali konkursowej mamy serię zdjęć. Utworów nie prezentujemy, bo zajęłyby zbyt wiele miejsca, ale śpieszymy z powiadomieniem, że zostały one wydane w specjalnej książeczce pokonkursowej, którą można znaleźć w jaworznickiej bibliotece, do której zapraszamy.

Na koniec zapraszamy do wspomnienia konkursu z 2007 roku. Dlaczego właśnie tego konkursu?
A to dlatego, że zaszczytu otrzymania Złotego Pióra dostąpiła bliska nam osoba, wtedy uczennica 1 LO w Jaworznie. Uważny czytelnik dostrzeże...

Czytaj dalej...

Cezary - opowiadanie nie do końca z sensem

  • Dział: Humor

cezBez żadnego pożegnania Cezary wyszedł z domu nawet nie zdziwiło to rodziny. Wychodził czasem po cichu, ale wracał niebawem. W ogóle był dziwny. Całe życie spędzał siedząc cicho w głębokim fotelu, nie zwracając uwagi na nikogo, zerkając tylko czasem podejrzliwie na krzątających się współmieszkańców. Tak można ich nazwać , bo nawet słowo domownik jest za dużym słowem dla określenia stosunków, jakie panowały między tym milczkiem, a przynoszącymi mu niemal pod nos posiłki konsumowane przez niego, mimo tego, że były one o wyśmienitych walorach smakowych, z wyrazem oczu zdradzającym niechęć, żeby nie powiedzieć obrzydzenie, albo wstręt, i dopiero potem można było w nich, a także w mimice zauważyć oznaki, lecz bardzo nikłe, jeśli zasługują one na wyrażenie ich treści tym słowem, zadowolenia.

Wszyscy pogodzili się z jego nieobecnością, nawet nie żałowali jego odejścia. Przecież nie był z nimi niczym związany, jeśli nie liczyć chwil, kiedy spacerował, rozglądając się wkoło, co wyglądało tak, jakby chciał zobaczyć, co zmieniło się w mieszkaniu z czasem, i na przykład na przestawiony w jadalni stół reagował zatrzymaniem i spoglądnięciem na tę ?nowość? w taki sposób, jakby chciał powiedzieć: ?Po co to wszystko? Czy w czymś wam to pomoże, że stół stoi tu, a nie tam?

Po kilkunastu dniach, kiedy wszyscy siedzieli w pokoju stołowym, pijąc poobiednią kawę, czytając zeszłotygodniową prasę, która w te odległe strony dochodziła z kilkudniowym opóźnieniem, dało się słyszeć dobiegająca zza drzwi prowadzących na korytarz, wiodący do ogrodu otaczającego tę już siedemdziesięcioletnią posiadłość, odgłosy świadczące o wesołym wbieganiu na stare dębowe schody, jakiegoś psa.

Zdziwiło to wszystkich i myśląc, że to pies jakiegoś gościa, którego kroki zaraz usłyszą, a który znał to wejście do domu, przez ogród i przyszedł właśnie w odwiedziny, wyszli na spotkanie, a stwierdzając, po wyglądnięciu przez okno, że nikogo nie ma wśród pięknie wypielęgnowanych grządek kwiatowych i poprzycinanych ze smakiem drzew i żywopłotów, otwarli drzwi.

Zdziwienie ich przerosło w zdumienie, które ktoś, kto nie zna sprawy, mógłby uznać za przerażenie, po ujrzeniu zebranych wokół niedużego, ale i niemałego, kudłatego, czarnego psa.

I któraś z tych osób, wyszła przed drzwi, przykucnęła przed merdającym ogonem przybyszem i z nutką rozrzewnienia w głosie, radośnie krzyknęła: ?Cezary, wróciłeś!?.

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS

Kultura

Polskie portale

INSTYTUCJE

Follow Us