Sala śmiechem wybucha - prezentuje Piotrek Skucha -
relacja z pierwszej edycji cyklu - TUTAJ - ZAPRASZAMY
Piotr Skucha, który będzie gospodarzem spotkań pod tytułem "Sala śmiechem wybucha - prezentuje Piotrek Skucha" to wyrafinowany, jeden z należących do czołówki polskiego kabaretu artystów.
To nie ktoś, komu wystarczy powiedzieć na scenie nieprzyzwoite słowo. Często zdarza się taka kabaretowa, zwłaszcza młoda, nowo powstała ekipa, która stara się już nie przemycać jakieś "brzydkie słowa" pod płaszczykiem niedomówień, albo gestów, tylko wprost zakląć, albo wręcz obnażyć nagie pośladki.
I to ma być śmieszne?
Równając taki humor, albo niby humor do tego, co prezentuje czasem jakiś amerykański sitkom, to może i bardziej ambitne, bo przynajmniej na żywo i bez podłożonego śmiechu, ale w dalszym ciągu żenujące i nie zdradzające jakichś ogromnych pokładów inteligencji u występującego.
Kiedy na scenach pojawił się lata, lata temu kabaret Długi, można było mieć pewność, że inteligencja i smakowitość dowcipów wymyślanych przez Skuchę i Łapota zauroczy każdego, kto na występ przyjdzie. Potem było radio i magazyn ?Parafonia?, na którą czekało się podobnie niecierpliwie, jak na ?Sześćdziesiątkę? (Sześćdziesiąt minut na godzinę) i znów moc nowych, świeżych, skeczów, przy których trzymano się za brzuchy i zalewano łzami. Bo to było naprawdę śmieszne, a dodatkowo mobilizowało do wysilenia intelektu.
Zobaczmy jedną ze scenek jakie zachowały się na archiwalnych taśmach:
Który z panów, czy Jacek Łapot, czy Piotr Skucha wymyślił więcej skeczów - nie wiadomo. Spróbujemy podpytać o to Piotra podczas pierwszego wieczoru, kiedy będzie nas rozśmiesza, aż wybuchniemy śmiechem.
Ale skoro nie wiadomo, przynajmniej teraz, kto, to przyjmijmy, że wszystko było ich dziełem wspólnym i zacytujmy kilka powiedzonek, które z mniejszym lub większym zasięgiem weszły do obiegowego słownictwa:
- Jeśli wydaje ci się, że ludzie patrzą na ciebie krzywo, sprawdź, czy trzymasz poziom
- Ja jestem posłem i sam do tego doszłem
- Coś jest w narodzie, że sąsiada to by w złote ramki oprawił, byleby tylko wisiał
To stare teksty, a jednak jakoś aktualne. Jak aktualnie będzie Piotr Skucha zwracał się do nas podczas wieczoru w dniu 16 listopada, w Szczakowej?
O tym przekonamy się o ile kupimy bilety i przyjedziemy na spotkanie z Krzysztofem Daukszewiczem.
Czeka nas ogromna dawka dobrego, solidnego, tradycyjnego ale idącego z duchem czasu, kabaretu.
Zapowiedź druga
Zapoznajmy się z kawalątkiem historii...
Obaj mają podobny staż na scenie, obaj zaczynali właściwie razem, choć w różnych formacjach kabaretowych, ale kiedy w Jaworznie w drugiej połowie lat 80 wystąpili podczas trzydniowego kabaretonu wszyscy w Polsce wiedzieli kim są.
Jeden z nich wraz z Jackiem Łapotem w ramach ich własnego pomysłu pod nazwą ?Długi?, drugi sam w warstwie słownej, ale z akompaniamentem doskonałego gitarzysty, Witolda Olszewskiego.
Pierwszy z nich to Piotr Skucha, drugi Krzysztof Daukszewicz.
Mało kto wtedy umiał wypowiedzieć prawidłowo to nazwisko. W zapowiedziach Jego występów często padało: Dauszkowski, Daszkiewicz, Dankszewicz. W końcu po pewnym czasie jedna pani w telewizji zapowiedziała poprawnie nazwisko, ale za to jako imię wymieniła Krystyna.