Menu

Zdrowie (147)

Szef MZ: ustawa ws. weryfikacji covidowej ma wprowadzić kulturę przestrzegania regulacji

Ustawa w sprawie weryfikacji covidowej ma wprowadzić pewną kulturę przestrzegania regulacji, które z jednej strony pozwalają tworzyć bezpieczne środowisko epidemiczne, a z drugiej strony szanują różne punkty widzenia - powiedział w środę minister zdrowia Adam Niedzielski.

Chodzi o poselski projekt ustawy o weryfikacji covidowej, którego autorami jest grupa posłów PiS, w tym poseł Czesław Hoc (PiS). Według autorów projektu, przepisy mają "umożliwić pracodawcy sprawowanie rzeczywistej kontroli nad ryzykiem wystąpienia infekcji wirusa SARS-CoV-2, powodującego chorobę COVID-19 w zakładzie pracy".

We wtorek Rada Ministrów pozytywnie oceniła tzw. projekt Hoca. W komunikacie po posiedzeniu rządu wskazano, że "pracodawca będzie mógł żądać od pracownika lub osoby pozostającej w stosunku cywilnoprawnym z tym pracodawcą okazania informacji o wykonaniu szczepienia przeciwko COVID-19, posiadaniu ważnego negatywnego wyniku testu diagnostycznego w kierunku SARS-CoV-2 lub informacji o przebytej infekcji wirusa SARS-CoV-2".

Minister zdrowia był pytany w rozmowie w TVP INFO, dlaczego ta regulacja jest tak ważna do walki z pandemią. Niedzielski podkreślił, że najważniejszym narzędziem walki z pandemią jest szczepienie populacji, które - jak mówił - chroni przede wszystkim przed ciężkim przebiegiem choroby.

Innymi instrumentami, na które wskazał minister, są leki. "One dopiero są wprowadzane na rynek. Myślę, że w dłuższej perspektywie leki odegrają w walce z tymi falami (epidemii) większą rolę, ale w tej chwili jeszcze tych leków nie ma aż tyle" - zaznaczył minister.

Zwrócił uwagę, że do szpitali dostarczane są pierwsze partie leku Molnupiravir. Lek ten - dodał - jest podawany szczególnie osobom z chorobami współistniejącymi.

Szef MZ podkreślił, że kolejnymi metodami walki z pandemią są restrykcje i "regulowanie tak ruchem ludzi, ruchem biznesowym, społecznym, żeby tych transmisji było jak najmniej". Niedzielski przypomniał tu o limitach w miejscach użyteczności publicznej, które "nie są przestrzegane".

Dlatego - jak tłumaczył - ustawa ws. weryfikacji covidowej ma wprowadzić "pewną kulturę przestrzegania regulacji". "Przestrzegania regulacji, które z jednej strony pozwalają tworzyć bezpieczne środowisko epidemiczne, a z drugiej strony szanują też różne punkty widzenia. Tam nie trzeba być tylko zaszczepionym, tam równoznaczne z zaszczepieniem jest wykonanie testu" - zaznaczył szef MZ.

Wyjaśnił, że w ustawie "punktem wyjścia jest żądanie przez pracodawcę wyniku testu, ale jeśli ktoś jest zaszczepiony, to będzie z tego obowiązku zwolniony".

Niedzielski podkreślił przy tym, że na całym świecie wykonano miliardy szczepień i bezpieczeństwo ich jest cały czas potwierdzane.

Minister zapowiedział, że w najbliższym czasie planowane jest umożliwienie testów na covid w aptekach, a także skrócenie czasu kwarantanny i izolacji. Przypomniał też, że w ciągu najbliższych dni pojawi się rozporządzenie w sprawie wprowadzeniu obowiązkowego przejścia na pracę zdalną w administracji publicznej.(PAP)

Autorka: Karolina Kropiwiec

Czytaj dalej...

MEiN: stacjonarnie pracuje 95,2 proc. przedszkoli, 80,5 proc. szkół podstawowych i 84,2 proc. średnich

95,2 proc. przedszkoli i placówek wychowania przedszkolnego, 80,5 proc. szkół podstawowych i 84,2 proc. ponadpodstawowych pracowało we wtorek w trybie stacjonarnym – poinformowało Ministerstwo Edukacji i Nauki, powołując się na dane od kuratorów.

Stacjonarnie we wtorek pracowały 14 692 placówki wychowania przedszkolnego (przedszkola, zespoły wychowania przedszkolnego, punkty przedszkolne), co stanowi 95,2 proc. wszystkich. 54 przedszkola pracowały zdalnie, a 689 w trybie mieszanym.

We wtorek stacjonarnie pracowało 11 586 szkół podstawowych, czyli 80,5 proc. wszystkich i 6576 ponadpodstawowych, czyli 84,2 proc. Zdalnie pracowały 93 szkoły podstawowe i 78 ponadpodstawowych. W trybie mieszanym pracowało 2709 szkół podstawowych i 1158 ponadpodstawowych.

Informacje pochodzą od kuratorów oświaty, którzy opracowali je na podstawie danych od dyrektorów szkół i placówek.

W razie stwierdzenia zakażenia COVID-19 u uczniów, wychowanków lub pracowników placówki oświatowej państwowy powiatowy inspektor sanitarny przeprowadza dochodzenie epidemiologiczne w celu ustalenia kręgu osób narażonych. W wyniku tego dochodzenia podejmowana jest decyzja w zakresie zastosowania odpowiednich działań mających zapobiegać rozprzestrzenianiu się wirusa.

Dyrektor szkoły lub przedszkola, za zgodą organu prowadzącego i po uzyskaniu pozytywnej opinii właściwego państwowego powiatowego inspektora sanitarnego, może zawiesić zajęcia stacjonarne na czas oznaczony i przejść na nauczanie z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość.

Zawieszenie zajęć może dotyczyć grupy, oddziału, klasy, etapu edukacyjnego, a także całej szkoły lub placówki w zakresie wszystkich lub poszczególnych zajęć.

Tydzień temu, 23 listopada, stacjonarnie pracowało 14 865 placówek wychowania przedszkolnego (przedszkola, zespoły wychowania przedszkolnego, punkty przedszkolne), co stanowi 96,3 proc. wszystkich. 41 przedszkoli pracowało zdalnie, a 529 w trybie mieszanym.

23 listopada stacjonarnie pracowało 11 897 szkół podstawowych, czyli 82,7 proc. wszystkich i 6545 ponadpodstawowych, czyli 83,8 proc. Zdalnie pracowało 71 szkół podstawowych i 76 ponadpodstawowych. W trybie mieszanym pracowało 2420 szkół podstawowych i 1191 ponadpodstawowych.

Dwa tygodnie temu 16 listopada, stacjonarnie pracowało 15 070 placówek wychowania przedszkolnego (przedszkola, zespoły wychowania przedszkolnego, punkty przedszkolne), co stanowi 97,6 proc. wszystkich. 37 przedszkoli pracowało zdalnie, a 328 w trybie mieszanym.

16 listopada stacjonarnie pracowało 12 646 szkół podstawowych, czyli 87,9 proc. wszystkich i 6958 ponadpodstawowych, czyli 89,1 proc. Zdalnie pracowało 59 szkół podstawowych i 50 ponadpodstawowych. W trybie mieszanym pracowały 1683 szkoły podstawowe i 854 ponadpodstawowe. (PAP)

Autorka: Danuta Starzyńska-Rosiecka

Czytaj dalej...

Po majówce można składać wnioski z Tarczy 9.0

 

tarcza antykryzZwolnienie z opłacania składek za marzec i kwiecień 2021 roku oraz możliwość nawet pięciokrotnego otrzymania świadczenia postojowego to zakłada najnowsza odsłona Tarczy antykryzysowej. Wnioski będzie można składać już od 4 maja.
O wsparcie będą mogli wystąpić przedsiębiorcy, którzy działali przed listopadem 2020 roku i na 31 marca 2021 r. prowadzili przeważającą działalność oznaczoną jednym z kodów PKD wskazanych w rozporządzeniu.
Przedsiębiorcy uzyskają zwolnienie ze składek za marzec i kwiecień lub sam kwiecień. Wnioski w tej sprawie będą mogli składać do 30 czerwca przez Platformę Usług Elektronicznych ZUS. - O wsparcie będą mogli wystąpić przedsiębiorcy, którzy odczuli negatywne skutki występowania w Polsce COVID-19. To 46 branż, które już wcześniej otrzymały pomoc oraz 17 kolejnych rodzajów działalności, w tym: salony kosmetyczne, fryzjerskie, sklepy meblowe, budowlane i prowadzące handel detaliczny w galeriach handlowych – informuje Beata Kopczyńska, regionalny rzecznik prasowy ZUS województwa śląskiego.
Spadek o co najmniej 40 proc.
Według rozporządzenia umorzenie składek i ponowne postojowe z ZUS przysługuje firmom, które zanotowały spadek przychodu o co najmniej 40 proc. Ten warunek weryfikuje się, porównując przychód w jednym z dwóch miesięcy poprzedzających złożenie wniosku do przychodu z miesiąca poprzedniego albo z analogicznego miesiąca roku poprzedniego, albo z lutego 2020 r., albo z września 2020 r. Nowością jest tu więc możliwość porównania przychodu do sytuacji z lutego 2020 roku, czyli okresu sprzed pandemii.
Postojowe do pięciu wypłat
Nowa odsłona tarczy wprowadza także zmiany w świadczeniu postojowym. Przedsiębiorcy z określonych branż będą mogli otrzymać świadczenie postojowe od jednego do maksymalnie pięciu razy, przy czym liczba możliwych do otrzymania świadczeń jest pomniejszana o już otrzymane na podstawie poprzednich rozporządzeń (tj. z 19 grudnia 2020 r. i 26 lutego 2021 r.). Wniosek o to świadczenie można złożyć najpóźniej w ciągu 3 miesięcy od miesiąca, w którym zostanie zniesiony stan epidemii.
Do 27 kwietnia oddziały ZUS w województwie śląskim udzieliły zwolnienia ze składek dla przedsiębiorców na kwotę przekraczającą 1, 676 mld zł.

Beata Kopczyńska,
regionalny rzecznik prasowy ZUS
województwa śląskiego

Czytaj dalej...

W Dzienniku Ustaw ukazało się rozporządzenie umożliwiające pracę fryzjerów w 11 województwach

Od 26 kwietnia w 11 województwach wznowić mogą działalność m.in. salony fryzjerskie i kosmetyczne – wynika z rozporządzenia opublikowanego w czwartek wieczorem w Dzienniku Ustaw.

Mowa o nowelizacji rozporządzenia w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

Z dokumentu wynika, że od 26 kwietnia wznowić mogą działalność salony fryzjerskie i kosmetyczne oraz salony tatuażu i piercingu w 11 województwach: podlaskim, podkarpackim, warmińsko-mazurskim, lubelskim, pomorskim, lubuskim, świętokrzyskim, mazowieckim, kujawsko-pomorskim, zachodniopomorskim i w małopolskim.

Tego typu miejsca będą mogły funkcjonować w ścisłym reżimie sanitarnym. W miejscu, w którym jest prowadzona ta działalność, przebywać może wyłącznie obsługa i obsługiwani klienci. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy opieki wymaga klient.

W rozporządzeniu sprecyzowano, że stanowiska obsługi muszą znajdować się w odległości co najmniej 1,5 m od siebie, chyba że między nimi jest przegroda.(PAP)

Autor: Szymon Zdziebłowski

Czytaj dalej...

W ciągu dwóch tygodni pierwsze wyniki badań ws. amantadyny w walce z Covid

W ciągu dwóch tygodni będą pierwsze wyniki badań klinicznych amantadyny w walce z Covid - zapowiedział w środę minister zdrowia Adam Niedzielski.

"Agencja Badań Medycznych, która na moje polecenie zleciła przeprowadzenie badań klinicznych poinformowała mnie, że w ciągu dwóch tygodni będą pierwsze wyniki. Te wyniki będziemy zresztą na forum Rady Medycznej dyskutowali" - powiedział Niedzielski podczas konferencji prasowej w KPRM. "Jest to temat, który budzi dużo emocji" - stwierdził szef MZ pytany o sprawę wykorzystywania amantadyny do leczenia COVID-19.

Jak dodał, jednej strony są to głosy osób przekonanych do tego, że amantadyna jest skutecznym lekiem przeciw COVOD-19 "Podkreślam - przekonanych - bo nie opartych na rzeczowych dowodach" - zaznaczył minister.

"Z drugiej strony jest duża doza sceptycyzmu, która właśnie wynika z tych doświadczeń klinicznych, gdzie lekarze w szpitalach przyjmują pacjentów, którzy stosowali amantadynę, którzy są hospitalizowani, którzy również odnotowują ciężkie przebiegi i to przebiegi, które również kończą się zgonami" - dodał Niedzielski.

Minister podkreślił, że na tę chwilę nie mamy żadnych naukowych dowodów, że amantadyna jest środkiem, który pozwala skutecznie radzić sobie z koronawirusem.

"Niemniej jednak nie odrzucamy żadnych hipotez, dopóki nie zostaną zweryfikowane. Stąd badania kliniczne i mam nadzieję, że w perspektywie dwóch tygodni Agencja Badań Medycznych będzie mogła publicznie przedstawić informację i przedstawić swoją również rekomendację" - stwierdził.

Amantadyna była w latach 1996-2009 szeroko używana w profilaktyce i w leczeniu wirusowej grypy typu A. Obecnie jest stosowana, jako lek neurologiczny i podawana pacjentom z chorobą Parkinsona lub stwardnieniem rozsianym.(PAP)

ago/ par/

Czytaj dalej...

Niedzielski: podjęliśmy decyzję o przedłużeniu restrykcji do 25 kwietnia; wśród wyjątków - przedszkola i żłobki

Podjęliśmy decyzję o przedłużeniu obowiązywania restrykcji do 25 kwietnia - powiedział w środę minister zdrowia Adam Niedzielski. Jak poinformował, wyjątki od tej zasady dotyczyć będą przedszkoli, żłobków i sportu na świeżym powietrzu.

Podczas konferencji prasowej szef resortu zdrowia wyjaśnił, że "głównym kryterium decyzyjnym - jeżeli chodzi o podejmowanie decyzji dotyczących obostrzeń - jest kwestia obłożenia łóżek i respiratorów". "W tej chwili to obłożenie jest na średnim poziomie, rzędu 75 proc., przy czym warto zwrócić uwagę, że przy respiratorach te wskaźniki są nieco wyższe" - wskazał.

Zdaniem Niedzielskiego, oznacza to, że "mniej więcej w perspektywie ponad tygodnia mamy stabilizujący się trend". "Ale zwróćmy uwagę, że ta stabilizacja obłożenia łóżek i respiratorów jest na bardzo wysokim poziomie. To w tej chwili jest główną przesłanką do tego, że podjęliśmy decyzję o przedłużeniu obowiązywania restrykcji o tydzień. To przedłużenie obowiązywania restrykcji o tydzień ma jeden wyjątek. Ten wyjątek dotyczy przedszkoli i żłobków, czyli już od najbliższego poniedziałku dzieci będą mogły wrócić do przedszkoli i żłobków" - poinformował.

Dodał, że oprócz tego - po rozmowach z wicepremierem, ministrem kultury, dziedzictwa narodowego i sportu Piotrem Glińskim - zapadła decyzja o przywróceniu możliwości uprawiania sportu na świeżym powietrzu. "Podkreślam, na otwartym powietrzu, bo tutaj to ryzyko zakażenia, transmisji wirusa jest zdecydowanie mniejsza, dlatego dopuścimy rozgrywki młodzieżowe, dopuścimy również współzawodnictwo, zajęcia w ramach sportu zawodowego, co miało miejsce też do tej pory, ale też na obiektach sportowych na świeżym powietrzu w grupie do 25 osób będzie można prowadzić aktywności fizyczne" - powiedział szef MZ. (PAP)

autorka: Daria Porycka

Czytaj dalej...

Osoby, które miały koronawirusa i wyzdrowiały mogą pomóc chorym



Osoby, które miały koronawirusa i wyzdrowiały mogą pomóc innym go pokonać, wystarczy oddać krew. Terapia osoczem pomaga w niektórych przypadkach uzyskać istotną poprawę stanu zdrowia pacjentów z COVID-19.

Chętni do uratowania innym zdrowia i życia, którzy mieli koronawirusa i wyzdrowieli powinni zgłaszać do centrów krwiodawstwa i krwiolecznictwa.

W informacji zamieszczonej na stronie gov.pl/koronawirus wskazano, że jeden dawca może oddać osocze nawet kilka razy – z zachowaniem wymaganych odstępów czasu, a osocze pobrane podczas jednej wizyty może zostać zastosowane u trzech pacjentów.

Osocze może zostać pobrane od osób: w wieku 18-65 lat, które przeszły zakażenie SARS-CoV-2; po wyzdrowieniu, u których minęło co najmniej 28 dni od ustąpienia objawów lub 18 dni od zakończenia izolacji oraz po spełnieniu podstawowych kryteriów kwalifikacji dla dawców krwi.

Osocze – jak wyjaśniono – pobierane jest metodą plazmaferezy. Podczas plazmaferezy pobierana jest krew, którą rozdziela się na osocze i pozostałe składniki, które są przetaczane z powrotem do tej samej żyły. Pobieranie osocza nie boli, jest całkowicie bezpieczne i trwa od 30 do 40 minut. Jednorazowo pobierane jest nie więcej niż 750 ml osocza.

Jeśli pobranie osocza metodą plazmaferezy nie jest możliwe, pobierane jest 450 ml krwi pełnej, z której otrzymywane jest ok. 220-230 ml osocza.

Pobrane osocze jest poddawane procedurze redukcji patogenów, dzielone na dawki wielkości 100-250 ml i zamrażane.

Zależnie od zawartości w osoczu przeciwciał neutralizujących wirusa, chorym na COVID-19 przetacza się 200-400 ml osocza.

Zawarte w osoczu przeciwciała neutralizujące wirusa SARS-CoV-2 (który powoduje COVID-19) po przetoczeniu eliminują go z organizmu pacjenta z aktywnym zakażeniem. Chorzy często nie są w stanie wytworzyć własnych przeciwciał lub wytwarzają je zbyt wolno (niewspółmiernie do rozwoju zakażenia). Podanie gotowych przeciwciał znacznie przyspiesza procesy obronne i pozwala skuteczniej walczyć z koronawirusem.

Terapia osoczem rekonwalescentów była już wcześniej stosowana wielokrotnie przy zakażeniach wirusem ebola, koronawirusem SARS (SARS-CoV), wirusem grypy A (H1N1) i wirusem ptasiej grypy A (H5N1). To jedna z najskuteczniejszych terapii przy zakażeniach wirusowych.

O oddawanie osocza przez tzw. ozdrowieńców apelowali w ostatnich dniach m.in. szef lekarskiego samorządu – prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Andrzej Matyja i minister zdrowia Adam Niedzielski. (PAP)

Autor: Katarzyna Lechowicz-Dyl

Czytaj dalej...

KGP: ok. 600 naruszeń kwarantanny; prawie 2 tys. mandatów za brak maseczki

Wobec 388 tys. kontroli osób skierowanych na kwarantannę w ok. 600 przypadkach policjanci stwierdzili uchybienia kwalifikujące się do wyciągnięcia konsekwencji prawnych; za niestosowanie się do obowiązku zasłaniania ust i nosa nałożyli 1960 mandatów – to bilans niedzielnych działań funkcjonariuszy.

Dane przedstawił PAP rzecznik komendanta głównego Policji insp. Mariusz Ciarka. Jak wskazał, od początku działań związanych ze zwalczaniem epidemii policjanci już 24 mln 286 tys. razy sprawdzali osoby skierowane na kwarantannę.

Ostatniej doby dokonali 388 tys. sprawdzeń, a uchybienia stwierdzili w ok. 600 przypadkach. Jak przypomniał rzecznik KGP, sanepid na osoby uchylające się od kwarantanny może nałożyć karę pieniężną do 30 tys. złotych.

"Kontrole osób skierowanych na kwarantannę to zadanie, które cały czas wykonujemy, dokonując wyrywkowych sprawdzeń, nawet po kilka razy na dobę. Przypominamy, że cały czas obowiązuje w Polsce stan epidemii, a kwarantanna skutecznie może zapobiec niekontrolowanej transmisji wirusa" - podkreślił insp. Ciarka.

Policjant wyjaśnił, że policjanci wykonali ponadto przeszło 4 mln 242 tys. służb, których celem jest zahamowanie transmisji koronawirusa. Codziennie działa w tym celu ok. 20 tys. mundurowych.

"Sprawdzając obowiązek zakrywania ust i nosa od chwili wprowadzenia tego obowiązku, pouczyliśmy ponad 203 250 osób, ponad 95 240 ukaraliśmy mandatem karnym, a w ponad 21 900 przypadkach skierowaliśmy wnioski o ukaranie do sądu" – podkreślił rzecznik Policji.

Ostatniej doby – jak dodał – pouczonych zostało 136 osób, mandat w otrzymało ponad 1 960 osób, a w ponad 300 przypadkach skierowano wnioski o ukaranie do sądu. "W przypadku skierowania wniosków do sądu, jak pokazują doświadczenia z poszczególnych garnizonów - w zdecydowanej większości spraw sąd skazuje sprawców wykroczeń" – zauważył rzecznik KGP.

"Analiza wniosków o ukaranie skierowanych do Sądu wskazuje, że w chwili, gdy tych wniosków w skali kraju było nieco ponad 10 tys. to 8430 obwinionych zostało skazanych, zaledwie w 82 sprawach zapadły wyroki uniewinniające, pozostałe sprawy jeszcze się toczyły" – powiedział insp. Ciarka.

Przypomniał przy tym, że w parlamencie procedowany jest projekt unormowania kwestii związanych z przestrzeganiem nakazów, zakazów i ograniczeń podczas stanu epidemii w ustawie kodeks wykroczeń. "Wejście tych przepisów w życie powinno zakończyć wszelkie dyskusje w zakresie egzekwowania przepisów przez funkcjonariuszy" – ocenił.

Policjanci, jak przekazał rzecznik KGP, kontrolują także pojazdy komunikacji miejskiej. Od początku wprowadzenia obostrzeń wykonali prawie 205 tys. kontroli, a ostatniej doby – ok. 2,4 tys. Do tej pory sprawdzili również ponad 350 tys. placówek handlowych i ponad 300 miejsc, gdzie organizowano dyskoteki, dopóki ich nie zakazano. Funkcjonariusze skontrolowali także ponad 10 tys. miejsc organizacji wesel. (PAP)

Autorzy: Agnieszka Ziemska, Bartłomiej Figaj

Czytaj dalej...

Finalna wersja polskiego testu genetycznego na SARS-CoV-2 dostępna na rynku



Finalna wersja pierwszego polskiego testu genetycznego na SARS-CoV-2, opracowanego przez naukowców z Instytutu Chemii Bioorganicznej PAN w Poznaniu, jest już dostępna na rynku. Czułość reakcji wykrywających wirusa sięga w nim ponad 99 proc.

Test genetyczny o nazwie MediPAN-2G+ FAST COVID został w całości opracowany w Polsce. Jego autorami są naukowcy wolontariusze z Instytutu Chemii Bioorganicznej PAN w Poznaniu. W produkcję i wprowadzenie rozwiązania na rynek zaangażowały się firmy Medicofarma, Polpharma, Future Synthesis oraz A&A Biotechnology.

Badania nad testem prowadzone były od marca 2020 r. i rozpoczęły się wraz z wybuchem pandemii. Jego twórcy zapewniają w informacji przesłanej PAP, że jest jednym z najszybszych i najbardziej czułych, jakie dotąd powstały. Uzyskał on pozytywną opinię Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny w Warszawie.

Zaangażowanie w projekt rodzimych firm i użycie dostępnych w kraju odczynników pozwoliło obniżyć cenę testu oraz zabezpieczyć potrzeby na tego rodzaju badania w razie kolejnej fali pandemii. Projekt uzyskał wsparcie finansowe w wysokości 15 mln zł od Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz 100 tys. zł od samorządu województwa wielkopolskiego.

„Wiedzieliśmy, że mamy wiedzę, kompetencje i zaplecze techniczne, aby opracować produkt, który dorówna lub przewyższy jakością dostępne na rynku testy. Jednak już podczas wstępnych prac zdaliśmy sobie sprawę, że brakuje nam partnera, który pomógłby wprowadzić produkt na rynek. Dzisiaj, z całą pewnością, możemy powiedzieć, że gdyby nie zaplecze produkcyjne i kompetencje biznesowe polskich firm proces weryfikacji testu trwałby znacznie dłużej” – twierdzi dyrektor Instytutu Chemii Bioorganicznej PAN prof. Marek Figlerowicz.

Polski test MediPAN-2G+ FAST COVID wykrywa dwa specyficzne geny koronawirusa SARS-CoV-2. W wielu innych testach jednym z wykrywanych genów jest tzw. gen przesiewowy, charakterystyczny dla całej rodziny koronawirusów. Autorzy testu zapewniają, że jego skuteczność została potwierdzona w niezależnych laboratoriach przy zastosowaniu różnych urządzeń diagnostycznych.

Test wykazuje krótki czas reakcji RT-PCR (około 1h), co może poprawić efektywność pracy laboratoriów (skraca o połowę czas detekcji), a tym samym przyśpieszyć uzyskanie wyniku dla pacjenta. Jest on jednym z najszybszych tego typu testów - przekonują jego twórcy. Czułość reakcji wykrywających wirusa jest wysoka i sięga ponad 99 proc.

Jak podkreślają twórcy testu, dzięki ich rozwiązaniu Polska może się uniezależnić od importu zagranicznych testów oraz komponentów niezbędnych do ich produkcji. To również sukces młodych badaczy, którzy w początkowym okresie pracowali nad rozwojem testu w ramach wolontariatu.

Prototyp testu zaprojektowano i wykonano w Instytucie Chemii Bioorganicznej PAN w Poznaniu. Transferem produktu ze skali laboratoryjnej do skali produkcyjnej oraz kompleksową produkcją zajęła się firma Medicofarma. Z kolei podmiotem, który wsparł prace nad przeobrażeniem prototypu w optymalny komercyjnie produkt, tak by posiadał pożądane cechy i mógł zostać przeniesiony z laboratorium do masowej produkcji, była firma Polpharma. (PAP)

zbw/ ekr/

Czytaj dalej...

Specjalista chorób zakaźnych: oficjalne statystyki nie oddają skali epidemii

 

corona20Sytuacja wymyka albo już wymknęła się spod kontroli. Liczba nowych zakażeń jest bardzo wysoka, a oficjalne statystyki nie oddają faktycznej skali problemu – oceniła w rozmowie z PAP dr hab. med. Monika Bociąga-Jasik, specjalista chorób zakaźnych.

„Z mojego punktu widzenia w tym momencie sytuacja wymyka się albo już wymknęła spod kontroli. Liczba nowych zakażeń SARS-CoV-2 w naszym kraju jest bardzo duża. Coraz więcej pacjentów w szpitalach jest w stanie ciężkim i bardzo ciężkim, wymaga zastosowania tlenoterapii. Na oddział intensywnej terapii trafiają niejednokrotnie pacjenci młodzi, bez schorzeń współistniejących” – powiedziała PAP dr hab. med. Monika Bociąga-Jasik, która na co dzień pracuje z chorymi na COVID-19 w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie.

Lekarz jest przekonana, że oficjalne liczby nie pokazują faktycznej skali zakażeń, a system testowania w Polsce jest już niewydolny. W niektórych sytuacjach – jak opisywała – ludzie nie mogą się dostać do punktów wymazowych, nie chcą godzinami czekać w kolejkach, by wykonać badanie. W chwili obecnej na wynik testu w wielu miejscach trzeba czekać od trzech do pięciu dni. Jak dodała, wiele osób mimo objawów zakażenia woli pozostać w domu bez wykonywania badań, obawiając się skazania członków swoich rodzin na kwarantannę.

„My, personel medyczny, nie jesteśmy już w stanie skutecznie, efektywnie walczyć z epidemią. W moim odczuciu, lekarza zakaźnika, to, co widzimy teraz, jest szczytem góry lodowej” – powiedziała dr Monika Bociąga-Jasik. Jej zdaniem w przeciągu dwóch następnych tygodni liczba chorych może być znacznie większa. „Ma to związek z nieodpowiedzialnymi decyzjami, które spowodowały, że pomimo zagrożenia epidemicznego ludzie wyszli na ulicę. Taka sytuacja nie powinna się wydarzyć, to budzi we mnie wewnętrzny sprzeciw” – wyjaśniła doktor.

Jak przyznała, słysząc pierwsze doniesienia o chorobie z Wuhan, nie myślała, że dojdzie do pandemii, była przekonana, „że pierwsze, pojedyncze przypadki da się stłumić, a epidemia będzie miała, jak to bywało wcześniej, bardziej charakter medialny niż realny”.

W przestrzeni publicznej mnożą się opinie, że w ciągu ostatnich lat specjalizacja chorób zakaźnych była zaniedbywana, a oddziały zakaźne zamykano.

„Zdecydowanie jest nas w Polsce bardzo mało. Specjalizacja chorób zakaźnych od wielu lat była deficytowa. Zamykało się oddziały. Uważało się, że choroby zakaźne są chorobami, które nie grożą nowoczesnemu, dobrze zorganizowanemu społeczeństwu” – przyznała specjalista i równocześnie podkreśliła, że w swojej pracy spotyka fantastycznych ludzi, często pasjonatów, a bez młodych rezydentów Oddział Kliniczny Chorób Zakaźnych Szpitala Uniwersyteckiego nie sprostałby epidemii.

Dr Monika Bociąga-Jasik przypomniała o konieczności noszenia maseczek, dystansie społecznym, zwłaszcza w pomieszczeniach zamkniętych, słabo wentylowanych. Zwróciła uwagę, że częste mycie rąk jest ważniejsze niż noszenie rękawiczek.(PAP)

autor: Beata Kołodziej

covid4

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS

Instytucje miejskie

Kultura

Polskie portale

INSTYTUCJE

Miasta różne

Follow Us