Nie myśl, że wiesz jak używać alkoholu. Wiesz tyle co nic
- Autor Alex
Do poczytania dla tych, którzy myślą że cokolwiek wiedzą na temat uzależnienia i uważają, że wypicie dla rozluźnienia lampki, kufelka, albo pięćdziesiątki nie jest niczym złym, ani groźnym, Że tak powiem mocno: "G...o prawda". Jako że zbiega się to z dniami trzeźwości, będzie to podwójna korzyść.
.
Zaczyna się od jednego piwa, kilku łyków wina, od rozcieńczonego mocniejszego trunku, czy drinka. Ci, którym to nie smakuje, mogą już więcej nie sięgnąć po napój z zawartością alkoholu. Być może doznają z powodu jego wypicia nieprzyjemnych skutków, takich jak ból głowy, nudności, sensacje żołądkowe. Ale ci, którym zasmakowało mogą chcieć spróbować po raz kolejny. Bo do ciekawego smaku dochodzi jeszcze jeden zasadniczy efekt – poprawa samopoczucia, wyluzowanie, poczucie wolności, popuszczenie hamulców pozwalające na opowiedzenie bardziej pieprznego dowcipu, albo na poproszenie do tańca osoby, której bez wspomagania chemicznego nie odważyliby się poprosić.
Po kilku takich zdarzeniach człowiek doznaje olśnienia: bez alkoholu jest drętwo, nieciekawie. Po jego spożyciu świat zaczyna nabierać kolorów, jest ciekawszy, weselszy, znikają granice wyznaczone przez dobre wychowanie, a ich przekroczenie jest z lekkością wybaczane przez bawiące się wspólnie towarzystwo.
I tak żyje się z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień, od spotkania do spotkania, od knajpki do knajpki, odkrywając coraz to nowe smaki, coraz to nowe doznania i przeżycia, powodujące, że życie staje się lżejsze, bo po całym tygodniu pracy, czasem niepowodzeń, czasem smutków, ale i radości. Bo można się odstresować, można zapomnieć, zabawić się, aby z nowym ładunkiem energii przystąpić do kolejnych wyzwań stawianych przez życie.
I tak uczy się człowiek niwelowania własnych smutków, lęków, skutków niepowodzeń - nie przez ich rozwiązywanie, tylko przez zagłuszanie za pomocą wykwintnych bardziej lub mniej, mocniejszych lub słabszych napojów z zawartością ETOH, czyli alkoholu etylowego.
Czas upływa w mgnieniu oka, mijają lata, a człowiek pije, mniej lub więcej, czasem tylko lampkę wina, a czasem tak, aby się upić, bo życie go przytłacza.
I to tkwi pułapka której zwiastunem było lepsze samopoczucie po wypiciu jednego piwa, jednej lampki, drinka na początku znajomości z alkoholem. Tyle że wtedy alkohol posłużył do poprawy i tak już całkiem niezłego samopoczucia, a teraz coraz częściej zaczyna niwelować psychiczne doły, staje się przyjacielem dostępnym niezależnie od pory dnia, nocy, który nigdy nie zawiedzie, nie opuści, nie obrazi się. Jest zawsze na każde zawołanie.
Kiedy już całe swoje życie człowiek ubarwia, dodaje smaku, zapachu, radości za pomocą lampki, kieliszka, lub kufla, często okazuje się, że pozostał tylko on - alkohol. Została gdzieś w tyle praca, rodzina znajomi, przyjaciele. On nie opuścił i trzyma w swoich objęciach jak najlepszy druh.
Nie dopuść do tego momentu!
Nie myśl, że go pokonasz. Już teraz powiedz mu „nie”. Już teraz daj sobie szansę, budując swoje życie na realnych podstawach, na uczuciach, na trzeźwej logice, a nie na chemicznej substancji, która może ci życie zrujnować, a nawet odebrać. Alex Tura.