Menu
reklama
reklama
reklama

Andrzej Sikorowski przywiózł Kraków do Jaworzna

  • Dział: Relacje


sikorowski-62_custom.jpgGłos rozpoznawalny zawsze, lekko wibrujący, niezwykle miły, jedyny taki, pasujący do liryki tekstów, które śpiewa z towarzyszeniem gitary...

To gość biblioteki, który zawitał tutaj w listopadowy wieczór.

 

To prawdziwy Krakus, który swoje miasto kocha tak, jak my kochamy nasze Jaworzno
 
Ja to miasto od innych wolę
choć wcale nie stawiam za wzór
zawsze będę wychodził na pole
niech se inni wychodzą na dwór

 

 

"W pewnym momencie do naszego pięknego kraju przywędrował kapitalizm. Z jednej strony jest czymś, co mnie buduje, gdy mogę znaleźć się w dowolnym miejscu Europy, a równocześnie czasami mnie wprawia w zakłopotanie, ów kapitalizm,  gdy melduję się w jakieś miejscowości X, Y bądź Z, a sporo jeżdżę po naszym pięknym kraju, a w hotelach pojawiają się karteczki z napisami "piękne dziewczyny, Trzecia godzina gratis...

Myślę sobie wtedy... nie doczekać promocji?

 

Jak kapitalizm to kapitalizm
szablą weźmiemy co nam zabrali
jesteśmy mali byliśmy mali
żebyśmy tylko się doczekali...

Takimi krótkimi celnymi, dowcipnymi powiastkami zabawiał Andrzej Sikorowski jaworznicką publiczność podczas koncertu, który zagrał w Bibliotecznej Galerii Ex Libris, 20 listopada.

sikorowski-93_custom.jpgTrudno było doszukać się szczególnie ekspresyjnych zapowiedzi tego wydarzenia, bo kiedy tylko pojawiły się pierwsze wieści, a było to ponad miesiąc temu, że artysta zagra w Jaworznie, wejściówki rozeszły się szybciej, niż zostały wydrukowane.

Wielka była ciekawość, co zagra, co zaśpiewa bard, który przecież bawi od wielu, wielu lat polską publiczność. Mimo, że twórczość grupy Pod Budą, z którą całe życie związany jest muzyk, nie jest odtwarzana często w dzisiejszych mediach, najwyżej w niszowych stacjach radiowych, to jakimś przedziwnym "cudem" wszyscy znamy wiele z piosenek, choćby pierwszą zwrotkę, dwa wersy, a już na pewno refren.

Lotna, bardzo prosta linia melodyczna powoduje, że już po pierwszym wysłuchaniu utworu zawsze byliśmy i jesteśmy w stanie przewidzieć, że będzie to albo przebój na miarę czołówek list przebojów, albo co najmniej melodia nucona do golenia przez panów, bądź do gotowania przez panie.

Czyżby to umniejszało wartość twórczości Andrzeja Sikorowskiego? Ależ skąd.

Ileż to razy, ledwo wybudzony w niedzielne południe mężczyzna okupujący przed lustrem łazienkę, nuci sobie:

A jutro znów pójdziemy na całość
za to wszystko co się dawno nie udało
za dziewczyny które kiedyś nas nie chciały
za marzenia które w chmurach się rozwiały
za kolegów których jeszcze paru nam zostało"

Albo takie coś:

Gdy pani Zosia królowała za bufetem
i ciut za mały poprawiała ciągle sweter
łaskawym okiem spoglądając na poetę
który po secie zauważał w niej kobietę"

Samo życie, prawda?

A czy gdy spacerujemy po ulicach Krakowa, czyż nie ciśnie się na usta pieśń, skierowana do bliżej nieokreślonych ale realnych polityków, aby stolicy nam jednak do Krakowa nie przenieśli?

A kiedy wieczorem spacerujemy Bracką, albo Floriańską, czyż nie dźwięczy nam w głowie opowieść o tym, jak to krakowska bohema spędziła jedną z wielu, wielu nocy, a co przyśniło się poecie...

Spotkałem wczoraj Piotra we śnie w Rynku po kabarecie
miał obok siebie gwiazdy dwie: Ankę Szałapak i Becię
Gdy zapytałem dokąd w noc idzie kompania cała
odpowiedzieli jeden krok na Bracką do Turnaua
Ledwie minęło parę chwil o już stukamy w bramę
Grzesiek szykuje wódkę i siada za fortepianem

sikorowski-236_custom.jpgJakiego Andrzeja Sikorowskiego zobaczyliśmy w środowy wieczór, kiedy deszcz jesienny o szyby dzwonił, a w bibliotecznej galerii wydawało się, że do Jaworzna przyjechał Kraków?

Tak, to nie przesada. Kiedy rozmawiam z artystami, prawie zawsze pada pytanie o Jaworzno "Czym dla pana, pani jest Jaworzno, albo "z czym się panu kojarzy Jaworzno?"
Odpowiedź rzadko kiedy jest interesująca. Fakt, pytanie to mało ambitne, i trudno, aby światowej renomy artysta miał szczególnie jasne pojęcie o naszym mieście.

Z Andrzejem Sikorowskim było inaczej. To pierwsza osoba, z którą rozmawiałem, a która w taki sposób odniosła się do pytania:

- Jak kojarzy się Panu Jaworzno?

- Jaworzno to małe miasto pod Krakowem...

To wystarczyło aby Andrzej Sikorowski stał się w jednej chwili "swoim człowiekiem", aby cała sympatia do Krakowa i krakowskiego klimatu skupiła się na nim właśnie.
Wprawdzie takim znów małym miastem, to nie jesteśmy, bo gdybyśmy pozostawali w województwie małopolskim, to bylibyśmy trzecim co do wielkości miastem, ale... pal licho szczegóły.

 
asikorowskided.jpg


- Jakiego Andrzeja Sikorowskiego zobaczyliśmy dziś? Czy jest to ten sam Andrzej Sikorowski, który był kiedyś? Wprawdzie piosenki przypomniały każdemu całą młodość i wprawiły w piękny nastrój, ale czy Pańska dusza jest niezmieniona od czasu początków na scenie?

- Jak się długo funkcjonuje na rynku, jak się napisało sporo tych piosenek, które zdobyły dużą popularność, to trudno ich nie śpiewać, bo ludzie ich oczekują. Chcą je słuchać, chcą sobie nucić pod nosem czy śpiewać razem ze mną. Były więc największe hity, ale oprócz tego przedstawiłem inne, mniej znane, nowe utwory. Podczas koncertu dobieram utwory na żywo, na bieżąco, powodowany jestem reakcją publiczności. Recital ma mocno improwizowany charakter, i to sprawia, że koncert jest szczególny dla każdego słuchacza.
sikorowski-128_custom.jpgPonieważ moje śpiewanie związane jest ze zwykłą codziennością. To nie jest jakiś manifest filozoficzny, nie staram się rozwiązywać jakichś kwestii podstawowych, ale jest to opowieść o Andrzeju Sikorowskim, który jest takim samym zjadaczem chleba jak większość siedzących na sali. Może dlatego piosenki są ludziom bliskie, bliskie duszy każdego z nas.

- Piosenki o sobie i o każdym z nas.

- Tak, nie ma w nich żadnej filozofii, a przypomina mi się sytuacja, jak kiedyś pewien napity jegomość powiedział do mnie, że podobnie uważa jak ja, ale nie umie o tym napisać.

- Na tej samej zasadzie, na jakiej nie zdajemy sobie sprawy, że mówimy prozą.

- Tak, wdaje mi się, że umiem napisać coś w kilku wersach, na co kto inny potrzebowałby dużo więcej linijek. I może dlatego ludzie lubią te piosenki.

W każdej piosence Andrzeja Sikorowskiego jest po kawałku: kawałek Krakowa, kawałek naszego rodzinnego miasta, jakimkolwiek by ono nie było, kawałek naszego podwórka, kawałek naszej rodziny, ktoś z naszych przyjaciół, jakiś fragment historii z naszego życia, zaułek ulicy, na której bawiliśmy się w dzieciństwie, kącik w pokoju gdzie spędzaliśmy młode lata, trochę miejskiego zgiełku, trochę wiejskiej sielanki i dużo, dużo przyjaciół, wspomnień, miłości i tęsknoty za czymś, co już odeszło i nie wróci więcej...

Wieczór, niezwykły, czarowny, wzruszający do tego stopnia, ze mniej odporne na emocje osoby roniły łezki wzruszenia, a kiedy Andrzej Sikorowski chciał już jechać z powrotem do swojego - naszego Krakowa, starano się go zatrzymać choć jeszcze na chwilę, na minutę, pod jakimkolwiek pozorem.

Zaprosił do Krakowa, ale i obiecał że... tutaj wróci...


 

 

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS

Instytucje miejskie

Kultura

Polskie portale

INSTYTUCJE

Miasta różne

Follow Us