Menu

Felietony (53)

Nie tędy droga - Andrzej Węglarz o tak zwanych obrońcach demokracji


glosowaniea1 CustomSpora część opozycji broniła punktu ?wnioski mieszkańców? w programie ostatniej sesji ? prawie jak niepodległości. To, że ktoś ma skończone 18 lat i mieszka w Jaworznie, nie czyni go nieomylnym, tak co do formy jak i co do treści tych wystąpień.

Jeżeli ktoś decyduje się na publiczne zabranie głosu przed kamerami i zgłaszanie wniosku na sali obrad, tym samym, czy tego chce czy nie, poddaje się publicznej ocenie. Dokonują jej widzowie transmisji i my na sali obrad rady.
To, że ktoś jest wyborcą nie oznacza, że ma rację w swoim wystąpieniu. Tu automatyzm nie działa i nigdy nie zadziała.
Wnioski mieszkańców można z grubsza podzielić na trzy kategorie"

Czytaj dalej...

JEXIT czyli BREXIT po jaworznicku - Dawid Domagalski comment!


braxjaworznoTrzeba przyznać, że informacje płynące od rana z Wielkiej Brytanii dają wiele do myślenia w kontekście przyszłości całej Unii Europejskiej. Nie jestem pierwszą osobą, która zadaje sobie pytanie: czy przypadkiem wynik referendum ?na wyspach? nie będzie początkiem efektu domina? We Francji bardzo poważnie mówi się o zorganizowaniu podobnego głosowania dotyczącego członkostwa w UE. Kto będzie następny? Niemcy? Belgia a może Polska?
Przypominam sobie, jakby to było wczoraj, był 2003 rok. Na Rynku Głównym w Krakowie trwała akcja promująca przystąpienie Polski do UE. Przechodnie dostawali ?cała masę? różnego rodzaju gadżetów, bardziej zainteresowani mogli uzyskać od ?ekspertów? informacje o ?samych korzyściach? płynących z członkostwa.

Czytaj dalej...

O drzewach - felietonowo - Tomasz Tosza


jaworfelietDni Jaworzna zaburzyły nieco nasz cykl felietonów. W te dni większość wolała się bawić, zamiast czytać artykuły. Ale dziś emocje już opadły i możemy "wrzucić kolejny felieton piątkowy Tomasza Toszy - Miłej lektury.

Nienawidzę mieć żywicę na rękach. Odczuwam fizyczny ból kiedy znika z przestrzeni miejskiej drzewo. Ich życie jest znacznie dłuższe niż nasze. Ich znaczenie również znacznie większe niż większość z nas myśli. Nasz gatunek doprowadził przez blisko dwieście tysięcy lat funkcjonowania na planecie do jej gwałtownych i pewnie nieodwracalnych zmian. Jesteśmy w swojej masie pasożytami, który doprowadzą w ostatecznym rozrachunku do zagłady swojego żywiciela. I niestety jestem w tej kwestii pesymistą.

Wspaniały, samoregulujący się mechanizm odnawiania życia psujemy każdego dnia. Pytanie nie brzmi ?czy? ale kiedy doprowadzimy Ziemię do takiego stanu, że będzie trzeba z niej wiać. Tylko gdzie?

Czytaj dalej...

Felieton z Piątkiem - Kupa - Czy naprawdę jesteśmy bezradni?

psiakupa 2To już drugi głos naszych felietonistów w sprawie psich odchodów, którym właściciele psów pozwalają na panoszenie się na chodnikach i trawnikach miejskich. Czy miasto powinno coś z tym zrobić? Tak - Surowo karać właścicieli psów - to najczęściej udzielana odpowiedź przez losowo zagadniętych przechodniów.


Jak co roku na wiosnę zaczyna się ten sam problem, niezmienny od dziesiątków lat, w który każdy prędzej czy później wdepnie. Mam na myśli psie odchody i nie poczuwających się do obowiązku sprzątania właścicieli.

Czytaj dalej...

Wszystko jedno, innym razem, W każdym razie dzisiaj nie...To był Bodo...

Tomasz SchuchardtBodoTakiego hołdu złożonego największemu przedwojennemu aktorowi na pewno nikt się nie spodziewał.
W niedzielę, 29 maja telewizja Polska wyemitowała ostatni odcinek Filmu Bodo. Nie śmiem nazwać tego dzieła serialem, bowiem, słowo serial tak zdewaluowało się, że nazwanie historii Bodo serialem, czyli tym samym, co idiotyczne tasiemce, opery mydlane, jest nietaktem.
Albo inaczej - może słowo serial wreszcie przybrało swój ważny i dumny sens. Bo pewnie i tak to określenie pozostanie.

Wiele osób śledziło losy największego amanta przedwojennej Polski, przyzwyczajało się do tamtych piosenek, zwyczajów, ludzi, klimatów, przyjaźni. Już potraktowało ich jak swoich dobrych znajomych, bez których każda kolejna niedziela nie będzie już taka sama.

Czytaj dalej...

Festiwal (bez) Energii? - rozważa Dawid Domagalski

festbezenergiiDziś zastanowimy się, piórem Dawida Domagalskiego, nad przyszłością imprezy, która elektryzowała nasze miasto przez kilka lat.

 

Jakiś czas temu w mediach społecznościowych oraz lokalnej prasie pojawiły się informacje o braku Festiwalu Energii w planach imprez na rok 2016. Choć odzywały się głosy dezaprobaty dla takiego obrotu spraw bardzo wiele osób, z którymi miałem okazję rozmawiać, przyjęło tą wiadomość ze zrozumieniem. Faktem jest, że do momentu oddania do publikacji niniejszego tekstu nie zostało ogłoszone w tej sprawie oficjalne stanowisko MCKiSu w Jaworznie, a zatem do końca jeszcze nie wiadomo czy wspomniane wyżej prasowe doniesienia są prawdziwe czy fałszywe. Biorąc jednak pod uwagę czas potrzebny do właściwego rozpropagowania tego typu imprezy z każdym dniem absencja FE w muzycznym kalendarzu staje się oczywista.

Festiwal Energii wystartował w 2008 r. ?Tysiące świateł, lasery, iluminacje, wspaniała muzyka i jeden z największych pokazów pirotechnicznych - to wszystko nad jaworznickim zalewem Sosina.? ? tak był promowany i w sumie reklama niewiele różniła się od rzeczywistości. Do dziś pamiętam jak tłumy Jaworznian i mieszkańców okolicznych gmin przybyło do naszego miasta, by zobaczyć to ?nowe wydarzenie?. Zachwyt zachwytem, ale trzeba uczciwie przyznać, że I edycja Festiwalu Energii była sukcesem. Jak się jednak okazało kolejne wydania tej imprezy nie mogły dorównać I edycji. Z roku na rok ?bateria? zwana Festiwalem Energii traciła swoją moc. Nie oznacza to, że następne wydania były złe ale, że nie proponowały nic poza tym co oferowała?konkurencja na ?rynku festiwali?. Być może przyczyną tego było to, że tworząc pierwszy FE nie nadano mu pewnego konceptu/pomysłu, który byłby gwarantem popularności w kolejnych latach. Mówiąc skrótowo: ?pierwszy raz? udał się, bo był czymś nowym w Jaworznie, ale nie innowacyjnym w skali innych koncertów i festiwali.

Dlaczego? Okres od maja do sierpnia jest czasem organizacji bardzo wielu imprez rozrywkowych takich jak koncerty i festiwale ? tych, na przykładzie tego roku (od 18.05 do 31.08.) naliczyłem w Polsce aż?134. Do tego trzeba jeszcze dodać całą masę różnego rodzaju ?dni gmin czy powiatów?. Wiele z tych imprez będzie gościło światową czołówkę muzycznego ?showbiznesu? z gwiazdami takimi jak m.in. Maroon 5, Zakk Wylde, The Cranberries, Lana Del Rey, Korn, Elton John, Queen+Adam Lambert, Black Sabbath, Iron Maiden, Diana Krall, Sting, Rihana, Rammstein czy Slayer.

Wiele z tych wydarzeń to imprezy tematyczne, które są zaadresowane tylko do określonej subkultury lub dotyczą wyłącznie miłośników jednego gatunku jak jazz, blues, pop czy metal. Inne jak np. Life Festival w Oświęcimiu są nastawione na jedną ?top-gwiazdę? i kilku mniejszych artystów w postaci rozgrzewki. Kolejną kwestią jest to, że wspomniane przeze mnie 134 koncerty i festiwale to przedsięwzięcia biletowane, gdzie ceny wejściówek nierzadko wynoszą od kilkudziesięciu do kilkuset złotych ? wyjątkiem jest bezpłatny Przystanek Woodstok., ale przy takim zapleczu sponsorskim jakie posiada ten festiwal to wcale się temu nie dziwię. Dziś patrząc z perspektywy czasu należy zadać sobie pytanie ? jak w tym gąszczu konkurencyjnych wydarzeń znaleźć uczestników dla własnej imprezy? Czy należy pójść ścieżką Rybnika i nastawiać się na konkretnego wykonawcę, który zagwarantuje pełny stadion? W Rybniku występował już Linking Park czy Guns?n Roses. Można także skupić się na wybranym gatunku jak to ma miejsce w Dolinie Charlotty gdzie organizowany jest z sukcesem Festiwal Legend Rocka?

Chcąc promować miasto poprzez koncerty można także udostępnić infrastrukturę do tego, by komercyjne agencje same od siebie organizowały muzyczne wydarzenia ? jak to miało miejsce w przypadku Metalfestu. Dziś warto zastanowić się nad tym i jeśli nawet potrzebne by było zawieszenie Festiwalu Energii na jakiś czas, to warto taki ruch wykonać, by w przyszłości nie wydawać pieniędzy na kolejny festyn pod nazwą Festiwal Energii. Nie ma w takim działaniu nic złego - popatrzmy na najlepszych na rynku muzycznym graczy takich jak np. Live Nation (organizator koncertów największych na świecie gwiazd). Live Nation zrealizował kiedyś kilka edycji bardzo popularnego w wielu krajach (w tym w Polsce) Sonisphere Festivalu.
W 2010 roku to wydarzenie odbyło się po raz pierwszy na lotnisku Bemowo w Warszawie i zgromadziło wówczas ok. 80 tys. uczestników (średnia cena biletu ok. 300 zł). Kolejne edycje również były sukcesem i zbierały po kilkadziesiąt tysięcy fanów, ale pomimo tego festiwal nie odbył się w 2015 i 2016 r. Nikt nie mówi o zamknięciu tego projektu, a jedynie o zawieszeniu ? można się domyślać, że chodzi o takie wyczucie rynku, by nie powielać wykonawców, ale wrócić z zestawem artystów, które zagwarantuje wyprzedane bilety a nie egzystencję wydarzenia tylko dla idei. Uważam, że w przypadku dalszych losów Festiwalu Energii należy kierować się zimną głową i gorącym do muzyki sercem, bo nasz jaworznicki festiwal ma już jeden atut ? znaną nazwę ? teraz jest czas na to, by pod tą nazwą krył się wysokiej jakości produkt. Festiwal Energii ma swoje miejsce w przestrzeni kulturalnej Polski, jednak pierwsze należy naładować mu baterie, by tą dobrą energią płynącą z naszego miasta dzielił się z innymi.

Dawid Domagalski



dawid domagalskiRadny Rady Miejskiej w Jaworznie, prawnik,
zawodowo związany z rynkiem nieruchomości,
społecznik.
Absolwent Uniwersytetu Śląskiego
i Akademii Ekonomicznej w Katowicac
h

 

Czytaj dalej...

Felieton z Piątkiem - Hen na Ukrainę z Tomaszem Toszą

radzichow1Tomasz Tosza urlop spędza na rowerze - na Ukrainie.

Jak doszło do decyzji o podróży, dlaczego podróżuje tam?
O to zapytamy po jego powrocie.
Teraz rozpowszechniamy Jego dzienniki, które są kwintesencją reportażu podróżniczego, napisanego piękną polszczyzną, z właściwie dozowanym poczuciem humoru i odniesieniami do przeszłości współczesności, a czasem nawet do przyszłości.
Zapraszamy i życzymy miłej podróży z Tomaszem Toszą.

Radziechów, Ukraina, 3 maja 2016 rok

Zdecydowałem, że kartki z podróży będę pisał poza granicami. Polska to jest Polska. Równe drogi, unijne tabliczki przy nich, zadbane domy. Nic szczególnego. Żadnych wielkich zaskoczeń.

Pojechaliśmy na Ukrainę z Jaworzna. Tak było logistycznie najłatwiej. Po prostu okulbaczyliśmy rowery i w drogę. Najpierw znaną ? DK79 do Krakowa. Potem jakimiś opłotkami przez Zielonki by znów wrócić na najstarszą w Polsce drogę publiczną ? gościniec z Krakowa do Sandomierza. Droga jest w tym miejscu nieprzerwanie od czasów rzymskich. Jeszcze nie zdołali nas ochrzcić a tamtym szlakiem poruszali się ludzie między grodami.

Czytaj dalej...

"Niereformowani" - Felieton z Piątkiem - ostrym piórem Andrzeja Węglarza

niereformowalniNiereformowalni.

Przez dwadzieścia kilka lat działalności na niwie samorządowej, spotykałem na swojej drodze wielu rozmaitych ludzi.
O dwóch kategoriach, których naprawdę trudno zapomnieć, dziś kilka słów przypomnienia.
W hołdzie ich talentowi i pasji, która zawsze u mnie budziła zdumienie i to zdziwienie trwa u mnie do dzisiejszego dnia.

Pierwsi z nich to ucieleśnienie alfy i omegi w jednym kruchym ludzkim ciele. Oni znają się na wszystkim. Nie ma tematu w którym można ich ?zagiąć? i dosłownie i w przenośni. Od budowy torowiska kolei lub konstrukcji drogi, poprzez stopnie rakiety kosmicznej, do budowy reaktora jądrowego.
Dysponując tak uniwersalną wiedzą, bardzo chętnie dzielą się nią z otoczeniem, najlepiej z wszystkimi, którzy (choćby z obowiązku) muszą ich słuchać.

Czytaj dalej...

Felieton z Piątkiem - Eksperyment na mieszkańcach? Czy wierzyć lokalnym pseudonaukowcom?


eksperPrzeprowadzono kiedyś następujący eksperyment naukowy: na jednej z ulic, gdzie przejście przez drogę było zabezpieczone sygnalizacją świetlną uruchamianą przez pieszego, który naciskał odpowiedni przycisk, ustawiono ukryte kamery. Ich  celem była rejestracja reakcji przechodniów. Otóż zauważono, że pojedyncze osoby dochodząc do ?pasów? w pierwszej kolejności sprawdzały czy jest włączony ów przycisk uruchamiający czerwone światło dla kierowców ? jeśli nie ? naciskały go, by za kilka chwil bezpiecznie znaleźć się po drugiej stronie drogi.
Następnie naukowcy ?ustawili? przy sygnalizatorze grupę statystów, którzy też czekali na zatrzymanie się pojazdów. Do oczekujących zaczęli stopniowo dołączać kolejni, nieświadomi eksperymentu, przechodnie. Po dłuższym czasie oczekiwania, przy przejściu dla pieszych, stała już spora grupa ludzi, coraz bardziej zniecierpliwiona brakiem możliwości przedostania się na druga stronę. W pewnym momencie wtopiony w tłum naukowiec zapytał czy ktoś włączył przycisk sygnalizacji. Ku zaskoczeniu przechodniów przycisk nie był włączony, bo jak się później okazało ?wszyscy? myśleli, że sygnalizację uruchomiła pierwsza (podstawiona) grupa oczekujących. Nikt z pozostałych nie podjął próby, by choćby zerknąć czy sygnalizacja świetlna została uruchomiona.

Czytaj dalej...

Felieton z piątkiem - Niewinny - Tomasz Tosza

 
sprawiedliwoscNiewinny

Prawomocnie niewinny. Podobał mi się ten wyrok Sądu Apelacyjnego jaki usłyszałem we wtorek tydzień temu. Byłem oskarżony prywatnie przez Pawła Bańkowskiego, b. przewodniczącego Rady Miejskiej Jaworzna, a obecnie posła PO o pomówienie.

Dwa lata temu w jego samochód uderzył chłopiec jadący rowerem. Chłopak zalany krwią.

Bańkowski wyszedł, ocenił szkody. I pojechał nie wzywając pomocy dla rannego dzieciaka. Jesienią został oskarżony o nie udzielenie pomocy.

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS

Kultura

Polskie portale

INSTYTUCJE

Follow Us