Menu

Zdrowie (142)

Osoby, które miały koronawirusa i wyzdrowiały mogą pomóc chorym



Osoby, które miały koronawirusa i wyzdrowiały mogą pomóc innym go pokonać, wystarczy oddać krew. Terapia osoczem pomaga w niektórych przypadkach uzyskać istotną poprawę stanu zdrowia pacjentów z COVID-19.

Chętni do uratowania innym zdrowia i życia, którzy mieli koronawirusa i wyzdrowieli powinni zgłaszać do centrów krwiodawstwa i krwiolecznictwa.

W informacji zamieszczonej na stronie gov.pl/koronawirus wskazano, że jeden dawca może oddać osocze nawet kilka razy – z zachowaniem wymaganych odstępów czasu, a osocze pobrane podczas jednej wizyty może zostać zastosowane u trzech pacjentów.

Osocze może zostać pobrane od osób: w wieku 18-65 lat, które przeszły zakażenie SARS-CoV-2; po wyzdrowieniu, u których minęło co najmniej 28 dni od ustąpienia objawów lub 18 dni od zakończenia izolacji oraz po spełnieniu podstawowych kryteriów kwalifikacji dla dawców krwi.

Osocze – jak wyjaśniono – pobierane jest metodą plazmaferezy. Podczas plazmaferezy pobierana jest krew, którą rozdziela się na osocze i pozostałe składniki, które są przetaczane z powrotem do tej samej żyły. Pobieranie osocza nie boli, jest całkowicie bezpieczne i trwa od 30 do 40 minut. Jednorazowo pobierane jest nie więcej niż 750 ml osocza.

Jeśli pobranie osocza metodą plazmaferezy nie jest możliwe, pobierane jest 450 ml krwi pełnej, z której otrzymywane jest ok. 220-230 ml osocza.

Pobrane osocze jest poddawane procedurze redukcji patogenów, dzielone na dawki wielkości 100-250 ml i zamrażane.

Zależnie od zawartości w osoczu przeciwciał neutralizujących wirusa, chorym na COVID-19 przetacza się 200-400 ml osocza.

Zawarte w osoczu przeciwciała neutralizujące wirusa SARS-CoV-2 (który powoduje COVID-19) po przetoczeniu eliminują go z organizmu pacjenta z aktywnym zakażeniem. Chorzy często nie są w stanie wytworzyć własnych przeciwciał lub wytwarzają je zbyt wolno (niewspółmiernie do rozwoju zakażenia). Podanie gotowych przeciwciał znacznie przyspiesza procesy obronne i pozwala skuteczniej walczyć z koronawirusem.

Terapia osoczem rekonwalescentów była już wcześniej stosowana wielokrotnie przy zakażeniach wirusem ebola, koronawirusem SARS (SARS-CoV), wirusem grypy A (H1N1) i wirusem ptasiej grypy A (H5N1). To jedna z najskuteczniejszych terapii przy zakażeniach wirusowych.

O oddawanie osocza przez tzw. ozdrowieńców apelowali w ostatnich dniach m.in. szef lekarskiego samorządu – prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Andrzej Matyja i minister zdrowia Adam Niedzielski. (PAP)

Autor: Katarzyna Lechowicz-Dyl

Czytaj dalej...

KGP: ok. 600 naruszeń kwarantanny; prawie 2 tys. mandatów za brak maseczki

Wobec 388 tys. kontroli osób skierowanych na kwarantannę w ok. 600 przypadkach policjanci stwierdzili uchybienia kwalifikujące się do wyciągnięcia konsekwencji prawnych; za niestosowanie się do obowiązku zasłaniania ust i nosa nałożyli 1960 mandatów – to bilans niedzielnych działań funkcjonariuszy.

Dane przedstawił PAP rzecznik komendanta głównego Policji insp. Mariusz Ciarka. Jak wskazał, od początku działań związanych ze zwalczaniem epidemii policjanci już 24 mln 286 tys. razy sprawdzali osoby skierowane na kwarantannę.

Ostatniej doby dokonali 388 tys. sprawdzeń, a uchybienia stwierdzili w ok. 600 przypadkach. Jak przypomniał rzecznik KGP, sanepid na osoby uchylające się od kwarantanny może nałożyć karę pieniężną do 30 tys. złotych.

"Kontrole osób skierowanych na kwarantannę to zadanie, które cały czas wykonujemy, dokonując wyrywkowych sprawdzeń, nawet po kilka razy na dobę. Przypominamy, że cały czas obowiązuje w Polsce stan epidemii, a kwarantanna skutecznie może zapobiec niekontrolowanej transmisji wirusa" - podkreślił insp. Ciarka.

Policjant wyjaśnił, że policjanci wykonali ponadto przeszło 4 mln 242 tys. służb, których celem jest zahamowanie transmisji koronawirusa. Codziennie działa w tym celu ok. 20 tys. mundurowych.

"Sprawdzając obowiązek zakrywania ust i nosa od chwili wprowadzenia tego obowiązku, pouczyliśmy ponad 203 250 osób, ponad 95 240 ukaraliśmy mandatem karnym, a w ponad 21 900 przypadkach skierowaliśmy wnioski o ukaranie do sądu" – podkreślił rzecznik Policji.

Ostatniej doby – jak dodał – pouczonych zostało 136 osób, mandat w otrzymało ponad 1 960 osób, a w ponad 300 przypadkach skierowano wnioski o ukaranie do sądu. "W przypadku skierowania wniosków do sądu, jak pokazują doświadczenia z poszczególnych garnizonów - w zdecydowanej większości spraw sąd skazuje sprawców wykroczeń" – zauważył rzecznik KGP.

"Analiza wniosków o ukaranie skierowanych do Sądu wskazuje, że w chwili, gdy tych wniosków w skali kraju było nieco ponad 10 tys. to 8430 obwinionych zostało skazanych, zaledwie w 82 sprawach zapadły wyroki uniewinniające, pozostałe sprawy jeszcze się toczyły" – powiedział insp. Ciarka.

Przypomniał przy tym, że w parlamencie procedowany jest projekt unormowania kwestii związanych z przestrzeganiem nakazów, zakazów i ograniczeń podczas stanu epidemii w ustawie kodeks wykroczeń. "Wejście tych przepisów w życie powinno zakończyć wszelkie dyskusje w zakresie egzekwowania przepisów przez funkcjonariuszy" – ocenił.

Policjanci, jak przekazał rzecznik KGP, kontrolują także pojazdy komunikacji miejskiej. Od początku wprowadzenia obostrzeń wykonali prawie 205 tys. kontroli, a ostatniej doby – ok. 2,4 tys. Do tej pory sprawdzili również ponad 350 tys. placówek handlowych i ponad 300 miejsc, gdzie organizowano dyskoteki, dopóki ich nie zakazano. Funkcjonariusze skontrolowali także ponad 10 tys. miejsc organizacji wesel. (PAP)

Autorzy: Agnieszka Ziemska, Bartłomiej Figaj

Czytaj dalej...

Finalna wersja polskiego testu genetycznego na SARS-CoV-2 dostępna na rynku



Finalna wersja pierwszego polskiego testu genetycznego na SARS-CoV-2, opracowanego przez naukowców z Instytutu Chemii Bioorganicznej PAN w Poznaniu, jest już dostępna na rynku. Czułość reakcji wykrywających wirusa sięga w nim ponad 99 proc.

Test genetyczny o nazwie MediPAN-2G+ FAST COVID został w całości opracowany w Polsce. Jego autorami są naukowcy wolontariusze z Instytutu Chemii Bioorganicznej PAN w Poznaniu. W produkcję i wprowadzenie rozwiązania na rynek zaangażowały się firmy Medicofarma, Polpharma, Future Synthesis oraz A&A Biotechnology.

Badania nad testem prowadzone były od marca 2020 r. i rozpoczęły się wraz z wybuchem pandemii. Jego twórcy zapewniają w informacji przesłanej PAP, że jest jednym z najszybszych i najbardziej czułych, jakie dotąd powstały. Uzyskał on pozytywną opinię Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny w Warszawie.

Zaangażowanie w projekt rodzimych firm i użycie dostępnych w kraju odczynników pozwoliło obniżyć cenę testu oraz zabezpieczyć potrzeby na tego rodzaju badania w razie kolejnej fali pandemii. Projekt uzyskał wsparcie finansowe w wysokości 15 mln zł od Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz 100 tys. zł od samorządu województwa wielkopolskiego.

„Wiedzieliśmy, że mamy wiedzę, kompetencje i zaplecze techniczne, aby opracować produkt, który dorówna lub przewyższy jakością dostępne na rynku testy. Jednak już podczas wstępnych prac zdaliśmy sobie sprawę, że brakuje nam partnera, który pomógłby wprowadzić produkt na rynek. Dzisiaj, z całą pewnością, możemy powiedzieć, że gdyby nie zaplecze produkcyjne i kompetencje biznesowe polskich firm proces weryfikacji testu trwałby znacznie dłużej” – twierdzi dyrektor Instytutu Chemii Bioorganicznej PAN prof. Marek Figlerowicz.

Polski test MediPAN-2G+ FAST COVID wykrywa dwa specyficzne geny koronawirusa SARS-CoV-2. W wielu innych testach jednym z wykrywanych genów jest tzw. gen przesiewowy, charakterystyczny dla całej rodziny koronawirusów. Autorzy testu zapewniają, że jego skuteczność została potwierdzona w niezależnych laboratoriach przy zastosowaniu różnych urządzeń diagnostycznych.

Test wykazuje krótki czas reakcji RT-PCR (około 1h), co może poprawić efektywność pracy laboratoriów (skraca o połowę czas detekcji), a tym samym przyśpieszyć uzyskanie wyniku dla pacjenta. Jest on jednym z najszybszych tego typu testów - przekonują jego twórcy. Czułość reakcji wykrywających wirusa jest wysoka i sięga ponad 99 proc.

Jak podkreślają twórcy testu, dzięki ich rozwiązaniu Polska może się uniezależnić od importu zagranicznych testów oraz komponentów niezbędnych do ich produkcji. To również sukces młodych badaczy, którzy w początkowym okresie pracowali nad rozwojem testu w ramach wolontariatu.

Prototyp testu zaprojektowano i wykonano w Instytucie Chemii Bioorganicznej PAN w Poznaniu. Transferem produktu ze skali laboratoryjnej do skali produkcyjnej oraz kompleksową produkcją zajęła się firma Medicofarma. Z kolei podmiotem, który wsparł prace nad przeobrażeniem prototypu w optymalny komercyjnie produkt, tak by posiadał pożądane cechy i mógł zostać przeniesiony z laboratorium do masowej produkcji, była firma Polpharma. (PAP)

zbw/ ekr/

Czytaj dalej...

Specjalista chorób zakaźnych: oficjalne statystyki nie oddają skali epidemii

 

corona20Sytuacja wymyka albo już wymknęła się spod kontroli. Liczba nowych zakażeń jest bardzo wysoka, a oficjalne statystyki nie oddają faktycznej skali problemu – oceniła w rozmowie z PAP dr hab. med. Monika Bociąga-Jasik, specjalista chorób zakaźnych.

„Z mojego punktu widzenia w tym momencie sytuacja wymyka się albo już wymknęła spod kontroli. Liczba nowych zakażeń SARS-CoV-2 w naszym kraju jest bardzo duża. Coraz więcej pacjentów w szpitalach jest w stanie ciężkim i bardzo ciężkim, wymaga zastosowania tlenoterapii. Na oddział intensywnej terapii trafiają niejednokrotnie pacjenci młodzi, bez schorzeń współistniejących” – powiedziała PAP dr hab. med. Monika Bociąga-Jasik, która na co dzień pracuje z chorymi na COVID-19 w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie.

Lekarz jest przekonana, że oficjalne liczby nie pokazują faktycznej skali zakażeń, a system testowania w Polsce jest już niewydolny. W niektórych sytuacjach – jak opisywała – ludzie nie mogą się dostać do punktów wymazowych, nie chcą godzinami czekać w kolejkach, by wykonać badanie. W chwili obecnej na wynik testu w wielu miejscach trzeba czekać od trzech do pięciu dni. Jak dodała, wiele osób mimo objawów zakażenia woli pozostać w domu bez wykonywania badań, obawiając się skazania członków swoich rodzin na kwarantannę.

„My, personel medyczny, nie jesteśmy już w stanie skutecznie, efektywnie walczyć z epidemią. W moim odczuciu, lekarza zakaźnika, to, co widzimy teraz, jest szczytem góry lodowej” – powiedziała dr Monika Bociąga-Jasik. Jej zdaniem w przeciągu dwóch następnych tygodni liczba chorych może być znacznie większa. „Ma to związek z nieodpowiedzialnymi decyzjami, które spowodowały, że pomimo zagrożenia epidemicznego ludzie wyszli na ulicę. Taka sytuacja nie powinna się wydarzyć, to budzi we mnie wewnętrzny sprzeciw” – wyjaśniła doktor.

Jak przyznała, słysząc pierwsze doniesienia o chorobie z Wuhan, nie myślała, że dojdzie do pandemii, była przekonana, „że pierwsze, pojedyncze przypadki da się stłumić, a epidemia będzie miała, jak to bywało wcześniej, bardziej charakter medialny niż realny”.

W przestrzeni publicznej mnożą się opinie, że w ciągu ostatnich lat specjalizacja chorób zakaźnych była zaniedbywana, a oddziały zakaźne zamykano.

„Zdecydowanie jest nas w Polsce bardzo mało. Specjalizacja chorób zakaźnych od wielu lat była deficytowa. Zamykało się oddziały. Uważało się, że choroby zakaźne są chorobami, które nie grożą nowoczesnemu, dobrze zorganizowanemu społeczeństwu” – przyznała specjalista i równocześnie podkreśliła, że w swojej pracy spotyka fantastycznych ludzi, często pasjonatów, a bez młodych rezydentów Oddział Kliniczny Chorób Zakaźnych Szpitala Uniwersyteckiego nie sprostałby epidemii.

Dr Monika Bociąga-Jasik przypomniała o konieczności noszenia maseczek, dystansie społecznym, zwłaszcza w pomieszczeniach zamkniętych, słabo wentylowanych. Zwróciła uwagę, że częste mycie rąk jest ważniejsze niż noszenie rękawiczek.(PAP)

autor: Beata Kołodziej

covid4

Czytaj dalej...

Śląskie: strony podpisały umowę ws. szpitala tymczasowego w MCK


Katowice 05.15 MCK 3 1200
Wojewoda śląski Jarosław Wieczorek oraz zarządca Międzynarodowego Centrum Kongresowego (MCK) w Katowicach za zgodą miasta Katowice zawarli w sobotę umowę użyczenia obiektu na potrzeby utworzenia w nim pierwszego w woj. śląskim szpitala tymczasowego.

By MacQtosh - Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=40315284

Jak poinformowała rzeczniczka wojewody Alina Kucharzewska, w sobotę i w niedzielę prowadzone są działania związane z przekazaniem obiektu. Uzgodnienia warunków udostępnienia pomiędzy wojewodą, a dzierżawiącą obiekt od miasta spółką PTWP Event Center trwały ostatnie kilka dni. Według Kucharzewskiej, przebiegały sprawnie, przy ścisłej współpracy stron.

Szpital w MCK będzie podlegać Szpitalowi MSWiA w Katowicach. Ma się tam znaleźć 500 łóżek z dostępem do tlenu oraz łóżka respiratorowe. Rozpoczęto już rekrutację personelu do pracy w szpitalu. W sobotę w południe szpital MSWiA w Katowicach uruchomił specjalną stronę internetową, za pomocą której chętni mogą zgłaszać się do pracy w tworzonej placówce: www.szpitaldlaslaska.pl

Wojewoda śląski Jarosław Wieczorek zwrócił się w tej sprawie do medyków: "W jedności siła. Liczę, że wyrażą Państwo wolę pracy w szpitalu tymczasowym, którego budowa właśnie rusza. Z serca raz jeszcze dziękuję Państwu za dotychczasową służbę na rzecz drugiego człowieka i pomoc w walce z pandemią. Niech to dobro w dwójnasób do Państwa powróci!".

Wojewoda przypomniał, że decyzją premiera w woj. śląskim powstaną jeszcze dwa szpitale tymczasowe, które ma stworzyć na północy i południu województwa spółka Węglokoks. Jeden z nich wyznaczono na lotnisku w Pyrzowicach, w przypadku drugiego trwa obecnie poszukiwanie najlepszej lokalizacji. (PAP)

autorka: Anna Gumułka

Katowice 05.15 MCK

Czytaj dalej...

U 70 proc. ozdrowieńców, którzy przeszli Covid-19 bezobjawowo, występują powikłania

 

U 70 proc. ozdrowieńców, którzy chorowali na Covid-19 w sposób bezobjawowy, występują powikłania - wynika z badania amerykańskich lekarzy z Houston. Jak mówią, zakłócenie funkcjonowania jednego z narządów wskutek infekcji koronawirusem może być widoczne nawet po kilku miesiącach od wyzdrowienia.

Powikłania u pacjentów, którzy przebyli Covid-19 bez symptomów, mogą występować nawet cztery miesiące po zakończeniu choroby - wyjaśniła na łamach hiszpańskiego dziennika “El Confidencial” koordynatorka badania, dr Sonia Villapol. Wskazała, że często wynikają one z uszkodzeń układu nerwowego spowodowanych SARS-CoV-2.

Przedstawicielka Houston Medical Institute - ośrodka, który przeanalizował tysiące przypadków wyzdrowienia z Covid-19, wskazała, że zaburzenia w pracy narządów po infekcji wirusem SARS-CoV-2, występują najczęściej u młodszych pacjentów.

Wyjaśniła, że przyczynkiem do prowadzonych przez jej zespół badań nad powikłaniami u ozdrowieńców były liczne przypadki pacjentów, którzy po infekcji koronawirusem tracili smak i powonienie.

Villapol wskazała, że u 11 proc. osób, które zostały zainfekowane SARS-CoV-2 zaobserwowano, iż wraz z rozwojem Covid-19 pojawiło się też wirusowe zapalenie spojówek.

“Z kolei u innych pacjentów, często tych, którzy leczyli się na Covid-19 w szpitalach, można było zaobserwować dezorientację oraz utratę pamięci” - dodała amerykańska badaczka.

Według Soni Villapol w trakcie prowadzonego badania jej zespół potwierdził, iż infekcja koronawirusem może sprzyjać rozwojowi także takich schorzeń jak stwardnienie rozsiane, a także choroby Parkinsona i Alzheimera. (PAP)

zat/ zan/

Czytaj dalej...

NFZ: osoba towarzysząca ma prawo uczestniczyć w porodzie mimo COVID-19



Osoba towarzysząca ma prawo uczestniczyć w porodzie rodzinnym mimo epidemii COVID-19 - podkreśla na swojej stronie internetowej Narodowy Fundusz Zdrowia. Fundusz dodatkowo sfinansuje m.in. środki ochrony osobistej dla osoby towarzyszącej podczas porodu.

Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia zmianą zarządzenia w sprawie zasad sprawozdawania oraz warunków rozliczania świadczeń opieki zdrowotnej związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, wprowadził mechanizm, który umożliwia przekazanie świadczeniodawcom dodatkowych środków finansowych na udzielanie świadczeń w podwyższonym reżimie sanitarnym.

"Środki te powinny być wykorzystane na zorganizowanie i zapewnienie pacjentom świadczeń medycznych w bezpiecznych warunkach, m.in. na środki ochrony osobistej dla osoby towarzyszącej podczas porodu. Szacowany wzrost wyceny grup dedykowanych porodom wyniesie ok. 100 zł" - szacuje NFZ.

Zwraca też uwagę na to, że nieuzasadnione i nieracjonalne jest żądanie przez placówkę wykonania testu diagnostycznego wykrywającego wirusa SARS-CoV-2 przez osoby towarzyszące na pięć dni przed porodem. "Poród jest - co do zasady - zdarzeniem nieplanowanym" - zaznacza.

Ponadto fundusz radzi, by w przypadku, gdy placówka odmawia osobie towarzyszącej uczestniczenia w porodzie z powodu niedostarczenia wyniku testu na COVID-19, zgłosiła ona tę sprawę do Rzecznika Praw Pacjenta lub oddziału wojewódzkiego NFZ.(PAP)

autorka: Klaudia Torchała

Czytaj dalej...

Śląskie: bez nowych zakażeń koronawirusem w kopalniach; przybyło ozdrowieńców



W niedzielę - po raz pierwszy od kilku dni - wśród górników z kopalń węgla kamiennego nie odnotowano nowych zakażeń koronawirusem. Przybyło natomiast ozdrowieńców - w Polskiej Grupie Górniczej wyzdrowiało dotąd 93,2 proc. zakażonych, a w Jastrzębskiej Spółce Węglowej prawie 83 proc.

Łącznie od początku epidemii w Jastrzębskiej Spółce Węglowej zakażonych zostało 3988 pracowników, a w Polskiej Grupie Górniczej 1942 - w sumie w obu spółkach potwierdzono 5930 przypadków SARS-CoV-2.

Wraz z należącą do spółki Węglokoks Kraj bytomską kopalnią Bobrek, gdzie już niespełna dwa tygodnie temu wyzdrowieli wszyscy zakażeni górnicy, łączna liczba zakażeń w kopalniach węgla kamiennego wynosi 6520. Średnio blisko 87,6 proc. zakażonych SARS-CoV-2 pracowników śląskich kopalń uznano już za ozdrowieńców - łącznie jest ich obecnie 5709.

W JSW odnotowano najwięcej zakażeń SARS-CoV-2 w górnictwie - w kopalniach Pniówek (1607), Zofiówka (1180), Borynia (497), Jastrzębie-Bzie (388), Budryk (311), Szczygłowice (4) i Knurów (1). Jak przekazała w niedzielę jastrzębska spółka, już 3310 pracowników to ozdrowieńcy – o osiem więcej niż w sobotę. W kwarantannie nadal jest 84 pracowników JSW.

Podobnie jak w JSW, także w największej węglowej spółce – Polskiej Grupie Górniczej – od soboty nie przybyło nowych zakażeń. Od początku epidemii w PGG potwierdzono SARS-CoV-2 u 1942 osób, z których 1809 wyzdrowiało. 188 pracowników PGG jest na kwarantannie. W spółce przeprowadzono ponad 50,6 tys. wymazów na obecność koronawirusa. Nadal chorych jest 133 górników. Wszystkie kopalnie pracują normalnie.

Według danych sanepidu, w woj. śląskim – gdzie odnotowano najwięcej w kraju zakażeń – do soboty SARS-CoV-2 wykryto u 13 tys. 748 osób, z których 355 zmarło. W regionie wyzdrowiało dotychczas 9 tys. 674 osób, czyli ponad 70 proc. wszystkich zakażonych.(PAP)

autor: Marek Błoński

Czytaj dalej...

Badania z udziałem Polki: od naszych genów zależy podatność na koronawirusa i COVID-19

 

Międzynarodowe badania z udziałem polskiej uczonej wykazały, że podatność ludzi na zakażenie koronawirusem SARS-COV-2 oraz to, jak przechodzą oni chorobę COVID-19, może zależeć od niektórych genów. Są one zlokalizowane w trzecim chromosomie człowieka.

Współautorką odkrycia, o którym pisze „New England Journal of Medicine”, jest dr Karolina Chwiałkowska, biotechnolog z Centrum Bioinformatyki i Analizy Danych Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku oraz firmy IMAGENE.ME. To pierwsze na świecie wyniki analiz dotyczących COVID-19, wykorzystujące wielkoskalowe badania całego ludzkiego genomu.

Badania przeprowadzone w ramach międzynarodowego projektu wykazały, że geny zlokalizowane w trzecim chromosomie człowieka mogą mieć kluczowe znaczenie w określeniu, dlaczego ludzie różnie reagują na zakażenie koronawirusem SARS-COV-2 oraz inaczej przechodzą chorobę COVID-19.

Dr Karolina Chwiałkowska prowadziła związane z tym odkryciem prace w grupie specjalistów, którzy wytypowali pierwsze geny, mogące mieć związek z ciężkim przebiegiem COVID-19. Jak podkreśla w informacji przekazanej PAP, w sukcesie tym pomogła przyjęta formuła współpracy w międzynarodowego konsorcjum naukowym o nazwie „COVID-19 Host Genetics Initiative (HGI)”. Uczestniczy w nim kilkaset ośrodków naukowych, firm biotechnologicznych oraz biobanków. Największym polskim uczestnikiem projektu HGI jest Uniwersytet Medyczny w Białymstoku oraz firma IMAGENE.ME, która wspiera inicjatywę jako partner technologiczny.

„Badania konsorcjum HGI prowadzone są równolegle w 50 krajach, a ich wyniki są następnie zbierane i porównywane w ramach globalnych analiz łączących dane z wielu niezależnych projektów. To oznacza, że zespół badaczy z jednego końca świata ma na bieżąco dostęp do wyników badań innych naukowców pracujących nad tym samym problemem” – wyjaśnia dr Karolina Chwiałkowska.

Jej zdaniem właśnie taka ścisła współpraca doprowadziła do szybkiego odkrycia, które rejony genomu człowieka mogą być związane z przebiegiem COVID-19. Są to geny zlokalizowane w tzw. krótkim ramieniu chromosomu 3. Wskazuje na to analiza DNA 2000 osób zakażonych w Hiszpanii i Włoszech.

„Przeprowadzone wielkoskalowe analizy genomiczne potwierdziły istnienie zależności pomiędzy zmiennością genetyczną w tym rejonie genomu człowieka oraz ciężkim przebiegiem COVID-19” – tłumaczy dr Karolina Chwiałkowska. Badania te mogą zatem umożliwić ocenę predyspozycji genetycznych dotyczących podatności poszczególnych osób na zakażenie i ciężkość przebiegu COVID-19.

Jak podkreśla dr Chwiałkowska, obecnie trwają badania mające na celu dokładną analizę zidentyfikowanych wariantów w tym rejonie, gdzie zlokalizowanych jest sześć genów: SLC6A20, LZTFL1, CCR9, FYCO1, CXCR6, XCR1.

Dr hab. Mirosław Kwaśniewski, prezes IMAGENE.ME twierdzi, że dzięki stale aktualizowanemu dostępowi do najnowszych wyników badań, gdy tylko konsorcjum HGI potwierdzi końcowe wnioski w tym zakresie, możliwa będzie identyfikacja obecności kluczowych wariantów związanych z koronawirusem SARS-CoV-2 oraz zidentyfikowanie osób bardziej podatnych na ciężki przebieg COVID-19. (PAP)

zbw/ zan/

Czytaj dalej...

Szumowski: lato nie oznacza końca epidemii; ona nie zniknęła, nie odchodzi



Lato nie oznacza końca epidemii, ona nie zniknęła, nie odchodzi – wskazał we wtorek minister zdrowia Łukasz Szumowski. Ponowił deklarację, że w określonych sytuacjach, m.in. istotnego wzrostu ilości zakażeń, możliwy jest powrót niektórych obostrzeń.

"Epidemia nie zniknęła, nie odchodzi, nie skończyła się. Nie ma sytuacji, że lato to już koniec epidemii. Natomiast na pewno transmisji poziomych, czyli przekazywania na ulicy przypadkowym ludziom jest znacznie mniej” – powiedział minister, który był wieczorem gościem w Polsat News. Wskazał, że są województwa, gdzie w ciągu ostatnich trzech dni było mniej niż 30 nowych zakażeń.

Odnosząc się do uwag, że gdyby badań wykonywano w innych województwach tyle, co na Śląsku w kopalniach, wzrosty liczby przypadków byłyby większe, szef MZ stwierdził, że "tak nie jest".

"Są poszczególne ogniska w kopalniach, gdzie wyniki są dodatnie, a gdzie indziej mamy kopalnie, gdzie testujemy cztery tysiące górników i mamy tylko pięć dodatnich przypadków, a nie 200, 300 czy 500" – wskazał. "To nie jest tak, że testując masowo kilka tysięcy ludzi, zawsze mamy duże liczby dodatnich testów" – dodał.

Szumowski pytany, czy rząd myśli o powrocie do pewnych obostrzeń, powiedział, że "jeśli wybuchłaby gdzieś transmisja pozioma, wzrost byłby wykładniczy, to na pewno byłby powrót do obostrzeń". "Pamiętajmy, że całkowitego lockdown-u (ang. zamknięcia, blokady–PAP), takiego jak zrobiliśmy na początku epidemii, drugiego zrobić się nie da" – dodał. Minister wskazał jednocześnie, że poszczególne uwolnione już z obostrzeń obszary mogą zostać powtórnie ograniczone.

Szef MZ wyraził przekonanie, że w związku z badaniami prowadzonymi na Śląsku w kopalniach w najbliższych dniach liczba dodatnich wyników testów przez kolejne 10 dni będzie utrzymywała się na poziomie 300, 400 czy 500.

Pytany, czy zgodnie z zapowiedziami, od 19 czerwca będzie możliwy powrót kibiców piłkarskich na mecze, przekazał, że rozmawiał na ten temat we wtorek z szefową resortu sportu i otrzymał informację, że termin jest aktualny, ale z zastrzeżeniem, iż za każdym razem przy dużej imprezie, a taką jest mecz, decyzje będzie podejmował wojewoda wspólnie z wojewódzkim inspektorem sanitarnym. (PAP)

Autor: Katarzyna Lechowicz-Dyl

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS

Instytucje miejskie

Kultura

Polskie portale

INSTYTUCJE

Miasta różne

Follow Us