Menu

Nocny dyżur w OPUA w Jaworznie - w obiektywie

  • Autor 

izba170716018Po dwóch nocnych dyżurach, podczas których udało się zrelacjonować wydarzenia dziejące się między godziną 20 a 8 rano w jaworznickim Ośrodku Profilaktyki Uzależnienia od Alkoholu, dziś po dyżurze sobotnio - niedzielnym garść zdjęć na zimno obrazujących kilka scenek i struktury zakładu, który stara się czuwać nad bezpieczeństwem nietrzeźwych, którzy albo znaleźli się w sytuacji zagrażającej ich zdrowiu i życiu, albo zagrozili zdrowiu i życiu innych. W sobotę o 20.00 zastaliśmy na zmianie już 7 przyjętych po południu osób. My w nocy przyjęliśmy 11, średnio co godzinę jedną osobę, w tym większość awanturujących się w swoim domu, niedających rodzinom spokojnie spędzić wieczoru, lub spać.

Często, kiedy najczęściej głowa rodziny, pan domu, rozstawia po kątach żonę i dzieci, te nie mają innego wyjścia, jak tylko zadzwonić po policję i mieć nadzieję na spokój do rana.

Zapraszamy do przeczytania poniższego reportażu oraz do obejrzenia zdjęć - bez sensacji, bez niezdrowych emocji - na żywo, realistycznie.


POCZĄTEK REPORTAŻU
NOCNY DYŻUR 11 / 12 lipca

dyzur0711 2Nie tak dawno temu jeden z jaworznickich radnych zaproponował odebranie jednej z miejskich jednostek środków z rocznego budżetu. To nie pierwszy raz, kiedy niczym niepoparte pomysły padają na sali obrad Rady Miejskiej. Odebrać, bo na coś wyimaginowanego potrzeba.
Można zrozumieć sytuację, kiedy w zakładzie pracy przelewa się, albo przynoszone są wymierne zyski. Niestety, kiedy mamy do czynienia z tak zwanymi usługobiorcami, którzy grosza przy duszy nie mają, sytuacja jest oczywista. Budżet jest wyliczony aby zapewnić funkcjonowanie przez rok i żadnych zbytków nie przewiduje się z wyjątkiem przysługujących prawem pensji dla pracowników, jak i środków na bieżące wydatki określone ustawami, rozporządzeniami i regulaminami oraz bieżącymi, czasem nagłymi potrzebami. O czym mowa? O jakim zakładzie. Chodzi o Ośrodek Profilaktyki Uzależnienia od Alkoholu, potocznie, z racji historycznych zaszłości, nazywanego izbą wytrzeźwień.



Co można sądzić o propozycji zmiany budżetu zakładu o którego działalności nie ma się zielonego pojęcia? Co można sądzić o propozycjach osób, które ni stąd ni zowąd, ot, tak, jakby los z kubełka wyciągnęli i mówią, że tu odbierzemy, tu wytniemy, tu się zmniejszy, bo tak.
Sądzić można że poważne to nie jest. I na tym stwierdzeniu skończę, bo czytelnik jest raczej realistą i oceni kompetencje pomysłodawcy tak, jak na to zasługują.
Ale zaszłości związane z działalnością izb wytrzeźwień pokutują do dziś, choć od wielu lat, co najmniej 20, to zupełnie inne instytucja, niż kiedyś. Dziś przybytek ten nie służy zamykaniu każdego, kto wypije jakąś ilość alkoholu i zatacza się z lekka na ulicy.
Dziś określone surowymi przepisami prawa przypadki, kiedy policja czy też straż miejska są uprawnione do odwiezienia nietrzeźwego do Ośrodka, gwarantują, że nikt nie zostanie tu ?zamknięty? niezgodnie z prawem.
dyzur0711 1Istnieją jednak formy odwołań, które w przypadkach spornych gwarantują wnikliwe rozpatrzenie przez właściwy sąd, i stwierdzenie, czy zatrzymanie odbyło się prawidłowo, czy też nie.
Izba wytrzeźwień to nie miejsce, gdzie ?wrzuca się? ludzi. Izba to miejsce, gdzie izoluje się osoby, które zagrażają pod wpływem alkoholu czyjemuś zdrowiu lub życiu, albo życiu swojemu, bądź dopuszczają się wywołania ewidentnego zgorszenia w miejscu publicznym.
Kontrolę nad tym sprawuje Rzecznik Praw Obywatelskich, Helsińska Komisja Praw Człowieka i inne powołane w tym celu instytucje, które nota bene często zapominają, że po drugiej stronie osadzonego, zatrzymanego, nietrzeźwego, stoi również człowiek, który ma swoje prawa. Niestety zarówno policjant strażnik, jak i lekarz, czy sanitariusz może zostać zwyzywany, opluty, uderzony i ? i nic. Musi z tym się pogodzić, że prawa ma ten, kto zawinił.
I w kwestii praw człowieka na pewno nie jest źle, skoro skarg jest niewiele, a przypadki ich zasadności zdarzają się incydentalnie. Wystarczy przywołać liczbę zatrzymanych do wytrzeźwienia osób w kraju, która osiąga kilkaset tysięcy rocznie.
Aby przybliżyć czytelnikom istotę działalności Ośrodka Profilaktyki w Jaworznie, planujemy cykle periodycznych reportaży z dyżurów w placówce, obrazujący zakres problemu spożycia alkoholu, alkoholizmu oraz specyfiki niełatwej pracy zarówno policji, Straży Miejskiej, jak i pracowników Ośrodka ? lekarzy, pielęgniarek, sanitariuszy.
Godzina 20, dnia 11 lipca. Kolejna zmiana zaczyna dyżur. W salach jest już 7 pacjentów, w tym jedna kobieta. Mężczyźni dowiezieni z powodu bądź to zagrożenia życia o zdrowia innych osób ? domowników, oraz tacy, którzy leżeli gdzieś na skwerze w stanie nieal nieprzytomnym.
O tym, czy dana osoba zostanie dowieziona do Ośrodka, decyduje funkcjonariusz policji, i powód dowiezienia odnotowuje w sowim notatniku oraz w protokole zatrzymania, który po wytrzeźwieniu jest wręczany pacjentowi, za potwierdzeniem odbioru.
Decyzję o przyjęciu do wytrzeźwienia podejmuje dyrektor, lub kierownik zmiany na podstawie opinii lekarza, który pacjenta bada, oraz na podstawie wydmuchu za pomocą  alkotestu, alcosensora, alkomatu, bądź innego, atestowanego, dopuszczonego do użytku w kraju, urządzenia.
Izba w Jaworznie posiada dwa takie urządzenia produkcji USA, Alcosensor IV.
W porównaniu z zabawkami sprzedawanymi na stacjach benzynowych są to urządzenia dokładne, atestowane zgodnie z przepisami co pół roku, zdolne określić stan nietrzeźwości do 2 mg w litrze wydychanego powietrza, czyli do około 4,2 promila.
Nierzadko brakuje skali, ale zdarzają się przypadki, kiedy pacjent nie jest w stanie dmuchnąć w urządzenie, albo odmawia poddania się temu badaniu. W tym wypadku lekarz określa stan nietrzeźwości na podstawie medycznych zewnętrznych przesłanek, zachowania pacjenta, woni alkoholu z ust. Przesłanki te są zgodne z odpowiednią ustawą i stanowią element sztuki lekarskiej.

dyzur0711 3O godzinie 20.10 do siedmiu osób dołączyła kolejna. To stały bywalec ? po raz 272 w ogóle dowieziony do Ośrodka, w tym roku to już 25 raz. Człowiek głęboko uzależniony, niegdyś dobry pracownik, młody, bo ma dopiero 36 lat, Wyjście z alkoholizmu, zaprzestanie picia to dla niego niemal niemożliwa rzecz. Nie ma nikogo, komu zależałoby na jego abstynencji. Nie ma pieniędzy, a wszystko, co użebra przed jakimiś sklepami przeznacza na alkohol. Najtańszy, byleby zadziałał.
Rozmowy na temat jego sytuacji nie przynoszą rezultatów ? rano, kiedy wstanie po wytrzeźwieniu, zbiera się byle szybciej dotrzeć pod sklep i zaspokoić pragnienie organizmu. Bez alkoholu egzystencja jest nieznośna, koszmarna.
Godzina 20.55 Człowiek leżał na chodniku ? nie potrafił powiedzieć gdzie mieszka, skąd jest dopiero po przyjeździe do Ośrodka okazało się, że to również znana postać. Po raz 60 w Izbie. Świadomość posiada, jednak nie jest w stanie utrzymać się na nogach. Gdyby wypił dwa piwa mniej, albo kilka łyków wódki mniej, być może noc spędziłby w domu. Niestety Straż Miejska, to nie przedsiębiorstwo transportowe, Do domu na żądanie nie zawozi.
Jest zobowiązane zapewnić bezpieczeństwo i z tego się wywiązała.
Czekając na kolejnych pacjentów, obserwujemy sale w monitoringu. To ważny element pracy. Każdy ruch na łóżkach to powód do zajrzenia na salę, czy aby wszystko w porządku.
Co jakiś czas rozlega się albo pukanie do drzwi, albo dzwonek instalacji przyzywowej. To fizjologia nakazuje skorzystanie z toalety, ale są i tacy, którzy załatwiają to na leżąco, nieświadomie....


dyzur0711 4Godzina 22.55
Dziewczyna 22 lata, rzucił ją facet. Nie widziała innego rozwiązania, jak tylko się upić. W domu dwoje dzieci, około 3 i 4 lata, a ona leżała na chodniku. Zjawił się jakiś usłużny gość - przechodzień, który próbował jej pomóc... Hmmm, policjanci mówią, że dobrze, że w porę nadjechali, patrolując teren, bo zauważyli tę scenkę z daleka i wydawało im się, że mężczyzna miał raczej niecne zamiary.

Po wylegitymowaniu mówił, że jest jej znajomym, czego ona nie potrafiła potwierdzić. Mowa niewyraźna, bełkotliwa, nieskoordynowane ruchy...

On trzeźwy, więc poszedł do domu ? nie doszło do żadnego czynu niedozwolonego. Ona, zagrażając sobie została dowieziona do Izby.

Badania na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu wykazało ok 1,5 promila, z tym, że to wynik jakościowy, niepełny. Nie była w stanie dokonać pełnego wydmuchu, stąd przypuszczenie,   że w rzeczywistości ma co najmniej ponad 2 promile.
Ponowne badanie po kilku godzinach wyjaśni więcej.


Godzina 0:35
Pan z awantury domowej. Niestety w domu zabrakło wódki, czy choćby piwa. Pan i władca nie miał zamiaru poprzestać na tym, co już wypił. Brakło dwóch piw, być może ćwiartki wódki, aby znieczulić się całkowicie. Dzieci nie śpią, mąż krzyczy i wygania zonę do sklepu nocnego, a trzydziestoczteroletnia kobieta nie wie co robić. Po policję zadzwonili sąsiedzi, i dobrze, bo awantura osiągała apogeum i jeszcze chwilę, a pewnie doszłoby do rękoczynów. Pan widać silny, bo dobrze zbudowany, co mu kto podskoczy - zwłaszcza filigranowa, zmęczona żona, uspokajająca dzieci. Został zabrany - pozwolono mu ubrać się w podkoszulkę i sandały. tak wróci do domu po co najmniej 15 godzinach trzeźwienia - wynik badania - 3, 78 promila.
Niestety i tutaj, w obecności policjantów mężczyzna nie daje za wygraną. "Żonie daję pieniądze, sobie zostawiam na swoje potrzeby. Wolno mi wypić, bo piję za swoje (stała gadka) Jutro z nią pogadam.
Okazuje się że ma już założoną Niebieską Kartę, świadcząca o tym, że dopuszczał się już wcześniej przemocy w rodzinie. W takim wypadku funkcjonariusze decydują o pozostawieniu delikwenta do tzw. dyspozycji. Czyli po wytrzeźwieniu nie zostanie zwolniony i nie pójdzie do domu, ale policjanci przyjadą po niego i przeprowadzą przewidziane prawem czynności w komisariacie. Dzieci będą miały spokojną noc. Żona odpocznie. Na jak długo mężowi "naleje się olej do głowy"? Tego nikt nie jest w stanie przewidzieć.

A ile takich żon boi się zadzwonić po policję? Ze strachu przed zemstą tatusia, ze wstydu przed sąsiadami, z obawy, że mąż po całej sprawie nie da pieniędzy na życie, bo będzie próbował szantażować kobietę, tym, że "jak ona śmiała na żywiciela rodziny nasłać policję"!


Godzina 3. 15
Pacjent który wywołał awanturę w miejscu zamieszkania i zagrażał bezpieczeństwu domowników jest bardzo pewny siebie i agresywny. Nie chce odpowiadać na pytania funkcjonariuszy, nie wykonuje poleceń. Po zdecydowanej słownej perorze mięknie, ale odgraża się, że jak mu coś zginie z rzeczy, które ma przy sobie, to będziemy mieli porobione.
Pytam więc zdecydowanie: ?A z kim pan ma tu do czynienia, ze złodziejami? Za kogo pan ma lekarza? Za kogo pan ma policjantów??
Uspokaja się, ale po przeprowadzeniu na salę, po kilkunastu minutach zgłasza dolegliwości ze strony serca, pieczenie w klatce piersiowej, ogólne złe samopoczucie.
Często zdarzają się osoby symulujące chorobę, aby próbować uciekać. Zdarzały się sytuacje, że po dowiezieniu do szpitala, pacjent bpr nogi za pas i tyle było z jego choroby. Niemniej każdy przypadek traktowany jest poważnie i dziś pacjenta zabrała karetka pogotowia na SOR, aby tam wykonać niezbędne badania specjalistyczne. Jeśli okaże się że jest chory, zostanie przyjęty do szpitala, chyba, że odmówi hospitalizacji, Jeżeli okaże się zdrowy, szpital wezwie policję, która dowiezie go do nas z powrotem.



Godzina 6. 05
Pan, ojciec rodziny wrócił do domu około godziny 5 i zaczął robić awanturę. Porozstawiał po kątach domowników, pobudził wszystkich i... macie mnie słuchać, bo ja tu rządzę.
Rodzina wezwała policję, która uwolniła ją od pijanego i przywiozła do nas. Niemal 2,5 promila o tej porze... tylko współczuć, że zamiast spać i zapewnić bezpieczeństwo żonie, on szaleje podkręcony procentami.


Godzina 6.30
Powraca pacjent odesłany do szpitala. Jednak nasze podejrzenia okazały się prawidłowe - symulował, bo badania lekarskie na SOR, nie potwierdziły żadnych nieprawidłowości w funkcjonowaniu organizmu. Kolejne pieniądze na obsługę nietrzeźwego nieodpowiedzialnego człowieka będzie musiał pokryć NFZ


Godzina 7.05
Następny poranny burzyciel ładu domowego. Ponad 2 promile alkoholu w wydechu i buńczuczna postawa. Winni są wszyscy - zona, dzieci, sąsiedzi, tylko nie on, tylko nie jego picie.  Bo on łozy na utrzymanie, dlatego wolno mu pić i terroryzować domowników. Taki klimat...


Rozpoczynają się poranne procedury zmierzające ku zwolnieniu wytrzeźwionych pacjentów. Każdą osobę bada się ponownie na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu. Te, które maja poniżej 0,5 promila, pójdą niebawem do domów. Dziś jest takich kilku.

Ale są ci, którzy jeszcze do popołudnia będą musieli przebywać w salach. Ci dowiezieni nad ranem, i ci, którzy mieli wyniki badań oscylujące w granicach 3, 3,5 promila. Teraz mają jeszcze od promila do półtora.
Zaczyna się kolejny dzień, nastąpią zmiany pracowników, pacjenci dostaną do picia kawę, a Policja zacznie przywozić następnych nietrzeźwych, bo już od rana niektórzy wprowadzają się w stan błogości, który dla nikogo nie jest miły. To koszmarne zło, z którym wciąż ktoś musi się zmagać.

A w radiu, telewizji błyskotliwe reklamy pokazują jakie to piękne chwile można przeżyć przy piwie. Jak to do dobrej zabawy niezbędny jest kufelek złotego z pianką.
I młodzi, i starzy, i dzieci, i kobiety, dziewczęta, dają się skusić na wspaniałą zabawę. Niestety tylko do czasu.

Ciąg dalszy reportażu
Nocny dyżur 13 / 14 lipca - początek - godzina 20.00
Godzina 20.00 zaczynamy dyżur - zmiana 4 osobowa, tym lekarz i sanitariusze.
Na salach już 9 pacjentów w tym 4 kobiety!

Niestety równouprawnienie dotyka również dziedziny picia na umór.

Powody z jakich osoby te zostały dowiezione przez policję to

3 kobiety zabrane z ulic i trawników - leżały w stanie znacznego upojenia. Jedna wywołała awanturę domową. Z mężczyzn trzech to sprawcy awantur w domu, dwóch zabranych podobnie jak kobiety - z miejsc publicznych gdzie leżeli zanieczyszczeni własnymi odchodami.

Dyżur objęty, obserwując pacjentów na salach, czekamy na kolejny patrol policji

 dyz13071Godz. 20.25 Telefon z Policji, czy są wolne miejsca. Tak, są Zaraz będzie tu następna osoba wymagająca opieki.
Godz. 20.35 Policja otrzymuje polecenie udania się na jedno z osiedli - ktoś zakłóca porządek publiczny. Czy jest pod wpływem alkoholu i czy jest na tyle nietrzeźwy i nieznośny dla otoczenia, że będzie musiał noc spędzić na sali w izbie? o tym przekonamy się wkrótce.

Godz. 22.00 Przybył zapowiadany pacjent, który w domu urządził karczemną awanturę, grożąc pozbawieniem życia córce.

W takim wypadku policja nie ma wyjścia, musi zabrać z domu damskiego boksera.

Do rana mógłby nieźle nawojować. Kiedy wytrzeźwieje zapewne zostanie mu założona niebieska karta za znęcanie się nad rodziną.

Co ciekawe, mężczyzna ma już 60 lat, więc powinien być w miarę ustabilizowany emocjonalnie. Niestety alkohol burzy każdą stabilizację.

 

dyz1307161aGodz 22.45
Rzucanie słoikami z konfiturami w stronę zięcia to chyba nie najlepszy sposób rozwiązywania rodzinnych problemów.

Tak niestety robił 65-letni mężczyzna, który mając w wydychanym powietrzu ponad 2 promile alkoholu, nawet po przyjeździe policji wezwanej przez rodzinę, nie przestał być agresywny.

Dopiero tu, na miejscu stał się nieco bardziej spokojny, jednak za późno. Noc spędzi na sali, a rano zapewne będzie żałował swojego zachowania. Ale jak uczą przykłady, nie spowoduje to nabycia rozumu i niepicia. Kolejny tłumaczący się, ze mu wolno, bo pije za swoje. 

Godz 23.45
Nie tylko mężczyźni zagrażają życiu swoich domowników. 39 letnia kobieta pod wpływem alkoholu wszczęła awanturę ze swoją córką. Podejmując próby rękoczynów. Ustne perswazje nie dały rezultatów, toteż policjanci zmuszeni byli zabrać kobietę z domu i przywieźć ją w bezpieczne dla niej i dla innych miejsce. 1,2 promila to wypadku ważącej około 75 kg kobiety to około 7 godzin trzeźwienia. Jest więc szansa, że przed południem wróci ona do domu. Na zdjęciu przykładowy wydruk z alcosensora.

dyz3076 a2Godz. 1.50
Niestety w nocy raczej nie mamy do czynienia z bezdomnymi. Ci już śpią albo w swoich norkach, kanałach, czy śmietnikach, albo u nas, co jest dla nich dobrodziejstwem.
W nocy najczęściej w domach dzieją się dramaty. Jeden z nich właśnie został przerwany. Kolejny tatuś nie dał spać rodzinie, bo to on jest najważniejszy. Inni mogą nie spać, kiedy on potrzebuje wylać swoje złości. Tak wylewał, że schowana w innym pokoju żona zdołała zadzwonić po policję. Funkcjonariusze znów nie mieli wyboru. Agresywnego pana domu zabrano i dowieziono w kajdankach do nas. Tu czeka go co najmniej 10 godzin trzeźwienia i rozmowa nakłaniająca do leczenia przed opuszczeniem Ośrodka.
Na zdjęciu podgląd z monitoringu tego, co dzieje się na salach.

Wiele z osób, które przyjmujemy sprawia wrażenie jakby nie wiedzieli co to jest woda, czy mydło. Są brudne tak, ze przerasta to wyobrażenie, Woń ich odzieży i ciała powoduje odruchowe wstrzymanie oddechu i ucieczkę z pomieszczenia. Jak ci ludzie wytrzymują sami ze sobą? Kwestia przyzwyczajenia?
A my na to nie potrafimy nic poradzić.
O ile dawniej po prostu rozbierano delikwenta i myto go, kąpano, przebierając w zastępcze ciuchy, to dziś mamy nadzór instytucji dbających o godność i nietykalność osobistą, które zabraniają rozbierać, czy też w ogóle zmuszać do czynności tego typu jak mycie. Ba, nie wolno nawet z pacjenta zdjąć wierzchniego okrycia, kiedy on sobie tego nie życzy. Wyjątkiem jest kontrola posiadanych przedmiotów, której dokonują policjanci. To muszą uczynić, aby pacjent nie wniósł ze sobą na salę nic, co zagrażałoby bezpieczeństwu. Pomysłowość w chowaniu takich rzeczy zadziwia.
Nóż, zapalniczkę, a nawet butelkę z niedopitą wódką próbują przemycić w skarpetach, majtkach, rękawach. Zdarza się, ze to robią, i tylko baczna obserwacja na ekranie monitoringu pozwala zapobiec użyciu takich rzeczy. Z reguły jednak jest tak, ze pacjenci zdejmują z siebie wierzchnie okrycie, pozostając w spodenkach i podkoszulce.

dyxz130716 3Godz 6.15

Przybyło dwóch pacjentów w jednym czasie. Obaj sprawcy awantur domowych.
Jeden z nich z ciekawym podejściem do świata. Mając 2,5 promila alkoholu twierdził, że nad ranem wrócił do domu do dzieci, i tym faktem chciał wywołać współczucie policjantów. Na dowód, że dzieci kocha wyciągnął z reklamówki dwa połamane batoniki. Że to dla nich przyniósł. Ale twierdzi, że dzieci ma pięcioro. Prosi, żeby nie zatrzymywać go w Ośrodku, bo ma na 12 do pracy i nie zdąży. No tak. Oczywiście, że nie zdąży. Aby wytrzeźwieć z 2 i pół promili potrzeba około 10 - 12 godzin. Gdyby nie interwencja policji poszedłby do pracy jeszcze zdrowo nabuzowany. A utrzymuje, że pracuje w kopalni. Gdyby tak udało mu się wejść na zakład pracy, to kto wie, jaka tragedia mogłaby się wydarzyć.

A więc ostatnie godziny dyżuru upłynęły na obserwacji pacjentów i porannym przyjęciu kolejnych, na kolejne kilka, kilkanaście godzin.

Kilkanaście osób musiało spędzić noc poza swoim miejscem zamieszkania. Dla jednych to niejaka kara, dla innych dobrodziejstwo. Kara dla domowych awanturników, dobrodziejstwo dla ich rodzin, które w spokoju mogły spać do rana. Również dobrodziejstwo dla bezdomnych, którzy w cieple, sucho i bezpiecznie wyspały się, a rano pójdą znów szukać swojego szczęścia pod sklepami. Znajdą kilka groszy jałmużny i pewnie za jakiś czas znów wprowadzą się z stan upojenia, aby przewrócić się gdzieś i czekać aż zabierze ich policja albo Straż Miejska, i przywiezie do nas.


Powrót na górę

Instytucje miejskie

Kultura

Polskie portale

INSTYTUCJE

Miasta różne

Follow Us