Menu

Ostra reakcja prasy na publikacje na temat rynku. A rynek mieszkańcy kochają !

  • Autor 

rynekatak0516 CustomRynek okazją do kolejnego ataku?

  • W końcu jaworznickie media i środowiska pracujące dla miasta i jego mieszkańców zaczynają zauważać i głośno mówić o destrukcyjnej działalności redakcji gazety "pod niebieskim szyldem i żółtą elewacją".
    W Końcu miarka się zaczęła przebierać. W tym tygodniu główny redaktor oświadczył ze wybiera się na emeryturę.
    Swoje zrobił. Skłócił mieszkańców, "zarobił" jakieś wyroki, za które prawomocnie odpowiedział, doprowadził swoją gazetę niemal do ruiny, i gdyby nie polityczne powiązania i dotacje, o które zresztą zostało skierowane, z tego co wiemy, nie jedno zapytanie do Urzędu Marszałkowskiego województwa, przez radnych sejmiku, to pewnie już by jej na rynku nie było.
    A niech sobie nawet będzie. 2 tysiące sprzedanych egzemplarzy to kropla w morzu i chyba tylko hardcorowcy zamawiają tam swoje reklamy, myśląc, że dotrą one do konkretnego, tak zwanego "targetu". Można sprawdzić na http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/tygodnik-zamojski-na-czele-tygodnikow-lokalnych-wiekszosc-tytulow-na-minusie-w-lutym
    Poza tym tak zwany redaktor odchodząc na zasłużoną, czy też nie, emeryturę, zostawił swojej rodzince niezły bigos. Aż prosi się sparafrazowanie Słowackiego:
  • "Żyłem z wami, cierpiałem i płaciłem wyroki z wami, teraz żyjcie, cierpcie i płaćcie sobie sami".

To zresztą już kiedyś uczynił w podobny sposób mistrz Sztaudynger, tylko że przytaczanie jego nazwiska, obywatela zacnego i szanowanego, bezpośrednio przy nazwisku kogoś, kto został skazany, nie przystoi, ale pewnie będzie mi to wybaczone.
  • A więc wracając do pierwszego zdania, mocnym akcentem wyraziła się gazeta Extra zasięgając również opinii urzędników. Wiele wyjaśniający tekst przytaczamy w całości.
  • Artykuł pochodzi z Gazety EXTRA piątek, 06, maj 2016 r.

    rynekatak0516 CustomSzumne zapowiedzi, sensacyjnie brzmiący tytuł prasowy, a nawet ?śledztwo dziennikarskie?. Takimi oto metodami jedna z lokalnych gazet pod niebieskim szyldem ?walki o lepsze Jaworzno?, postanowiła dociekać sprawy przebudowy jaworznickiego rynku. Z wyłaniającego się obrazu widzimy, że konflikt między dwoma wykonawcami budowy stał się wodą na młyn redaktorów ?CT?.

    Próba zbudowania piramidy zarzutów trwa w najlepsze od momentu, kiedy zakończono przebudowę najważniejszego placu w mieście. Plotki, domysły, kontrowersje wynikające ze sporu, który zaprowadził dwóch wykonawców, aż do Sądu. To wszystko stało się polem do popisu dla lokalnej gazety i redakcji, w której klawiatury zagrzały się po rewelacjach jednego z wykonawców. Zresztą nie tylko palce na klawiaturach, ale i obiektywy kamer zaczęły towarzyszyć dziennikarzom w wizytach ?śledczych? w urzędzie.
    Prezydent Paweł Silbert zareagował stanowczo na te doniesienia. W komunikacie zamieszczonym 1 kwietnia na stronie miejskiej www.jaworzno.pl Prezydent Miasta powiadomił, że: ?w związku z pojawiającymi się informacjami o podejrzeniach wobec pracowników Urzędu Miejskiego w Jaworznie, dotyczących rzekomego uzyskiwania korzyści majątkowych w związku z realizacją inwestycji przebudowy Rynku, informuję, że zwróciłem się do Prokuratury Rejonowej w Jaworznie z wnioskiem o wszczęcie postępowania w sprawie oraz podjęcie działań mających na celu wyjaśnienie wszelkich pojawiających się wątpliwości. Liczę na szybkie wyjaśnienie sprawy przez Prokuraturę. W przypadku braku potwierdzenia zarzutów, Gmina Miasta Jaworzna podejmie działania prawne mające na celu ochronę jej dobrego imienia.? Dla potwierdzenia zamieszczono również pismo skierowane do Prokuratury.
    Dzień wcześniej wydano komunikat, który w swoim brzmieniu jest opisem działań lokalnych dziennikarzy. Okazuje się, że okoliczności docierania do informacji budzą więcej kontrowersji niż sam temat.
    ?Dziś (31.03.2016 ? przyp. red.) dwójka publicystów ?Co Tydzień? tropiła urzędników Wydziału Inwestycji Miejskich zajmujących się przed laty przebudową Rynku. Jest to pokłosie sporu jaki zaistniał między dwójką przedsiębiorców, którzy jaworznicki Rynek przebudowywali na zlecenie Gminy. Wspólnicy pokłócili się o rozliczenie finansowe tej budowy ? o kilkaset tysięcy złotych, których jeden miał nie zapłacić drugiemu. Nie mogąc dojść do porozumienia poszli z tym do Sądu. Uważający się za pokrzywdzonego przedsiębiorca zeznawał tam, że wie iż zatrzymane mu przez wspólnika pieniądze były przeznaczone na łapówki dla urzędników po to, żeby rzekomo sprawnie przeprowadzone zostały odbiory Rynku. Sąd nie uznał racji tego przedsiębiorcy.
    Dziś (31.03.2016 ? przyp. red.) Grażyna Haska i Józef Matysik chodzili z kamerą po urzędzie wypytując urzędników ?czy pan/pani brali łapówki??. Twierdzą, iż dysponują nagraniem, na którym tenże przedsiębiorca opowiada o tym, że trójka pracowników wydziału inwestycji rzekomo brała łapówki. Pytali o to, czy jest prawdą, że jeden z urzędników wymusił zatrudnienie jako podwykonawcy wskazanej przez niego firmy, która rzekomo miała kupować materiały elektryczne w hurtowni, którą prowadzi jego żona? Innego pracownika wypytywali, czy to prawda, że przyjmował od wykonawców korzyści majątkowe w formie dużych pakunków.
    Naczelnik Wydziału Inwestycji Miejskich przekazał prezydentowi Silbertowi informację o ?dziennikarskim przesłuchaniu?. Prezydent nakazał sporządzenie notatki służbowej oraz przygotowanie pisma do redakcji ?CT? w sprawie udostępnienia nagrań z wypowiedzi przedsiębiorcy, oraz całości nagrań sporządzonych dziś przez J.Matysika i G.Haską. Prawnicy urzędu otrzymali zadanie rozpoznania stawianych pracownikom zarzutów i zaproponowanie dalszych czynności prawnych.
    Przypominamy, że zadanie przebudowy Rynku, ze względu na unijne dofinansowanie poddawane było szczególnemu nadzorowi i kontroli kilku instytucji kontrolnych - zarówno w trakcie realizacji projektu jak i po jego zakończeniu. Odbiory robót nie przeszły gładko, a wykonawca przez długie miesiące musiał naprawiać usterki.?
    To treść opisanych na miejskiej stronie okoliczności ?wizyty? redaktorów ?CT?. Problematyczne towarzyszenie i ?zakłócanie? przebiegu przeglądów gwarancyjnych na Rynku na początku kwietnia oraz publikacja zmontowanego materiału na facebookowych profilach gazety, to kolejny element podgrzewania tematu, który miał okazać się prawdziwą ?bombą?. Jednak lont zgasł wraz z długo zapowiadaną publikacją. Pozostał niewybuch. W zasadzie można odnieść wrażenie, że poruszana sprawa, to po prostu nie dogadanie się dwóch wykonawców. Nie nam oceniać ? sprawę bada Prokuratura, również z wniosku Prezydenta Silberta, który nie mógł pozostać obojętny na pojawiające się w przestrzeni publicznej zarzuty.
    Wydaje się, że jesteśmy świadkami kolejnej odsłony wojny, jaką redaktor Matysik wytoczył prezydentowi Silbertowi. Nie skutkują wyroki sądowe za pisanie nieprawdy. Teraz usilnie w każdym wydaniu przeprowadzany jest nowy atak w myśl zasady ?może coś się przylepi?.

    W rozmowie z nami o sprawie wypowiada się Tomasz Tosza ? odpowiedzialny za projekt przebudowy Rynku.
    Wracamy dziś do przebudowy Rynku. Minęło kilka lat, a są ludzie którzy wywołują na ten temat kontrowersje, pytają, szukają sensacji i piszą historię na nowo.
    Tomasz Tosza: - Pytają, ale nie chcą znać odpowiedzi. Bo one są mniej sensacyjne, choć wciąż ciekawe. Każda duża budowa jest w pewnym sensie przygodą. Zaczynając projekt nigdy nie wiemy co nas spotka, z kim będziemy pracować i jaki będzie jego odbiór. Przebudowa Rynku była zupełnie specyficzna. Nie tylko ze względu na temat, ale również z powodu problemów z jakimi musieliśmy się zmierzyć. Zwykle prowadząc projekt rozwiązujemy problemy techniczne i budowlane. W tym przypadku musieliśmy się zmierzyć z dodatkowym problemem ? osobowościowym.

    W jakim znaczeniu?
    - Przetarg na budowę Rynku wygrały dwie małe prywatne firmy, których szefami byli ich właściciele. Zawiązali konsorcjum, w którym umówili się ? między innymi ? że jeśli kontrakt przyniesie zyski, to podzielą się zyskami. I analogicznie ? jeśli przyniesie straty, to tymi stratami również się podzielą. A przebudowa jaworznickiego rynku była realizowana w procedurze ?zaprojektuj i zbuduj?, która niesie za sobą zarówno szansę niezłych zysków, jaki i ryzyko poważnych strat. Podstawowym problemem jest niedookreślenie przedmiotu zamówienia. Jego opis znajduje się w programie funkcjonalno-użytkowym, który jest dość ogólnym zarysem tego co zamawiający chce otrzymać. Choć staraliśmy się precyzyjnie opisać najważniejsze elementy, to budowa jest budową ? tworzymy wspólnie z wykonawcami prototyp w jednym egzemplarzu. Stąd problemów jest więcej niż zwykle.

    Jakie firmy weszły w skład konsorcjum?
    - Krakowski ?Sławpol? pana Barana i kamieniarska firma z Nowej Góry - ?Profkam? pana Gastoła. Ten drugi wniósł ze sobą referencje na budowę rynków. Sławpol ich nie miał, bo zajmował się budową obiektów kubaturowych dla dużych firm, m.in. dla McDonaldsa czy Lidla.

    I jaki był problem?
    - Firmy w umowie konsorcjum podzieliły się pracą i branżami i zdecydowały jak będą postępowały, gdy pojawią się zyski i straty. Problem pojawił się wtedy, gdy po kilku miesiącach prac projektowych okazało się, że zakres niezbędnych prac jest większy niż wycenili je w przetargu. Dotyczyło to szczególnie branży elektrycznej i fontann, czyli akurat tych za które odpowiedzialna była firma pana Gastoła. Choć nie tylko w tych branżach zaczęły pojawiać się braki.

    W ostatnim artykule gazeta ?CT? zarzuca urzędowi, że na Rynku prowadzono szereg robót dodatkowych, rzekomo wartych miliony. Czy na Rynku były jakieś roboty dodatkowe?
    - Nie. Nie udzielaliśmy zamówień dodatkowych, czyli na nieprzewidziane roboty. Natomiast przed rozpoczęciem przetargu przewidzieliśmy, że mogą pojawić się roboty uzupełniające w wysokości maksymalnie 10 proc. wartości zamówienia podstawowego. I takie zamówienia zostały udzielone na elementy, które były poza podstawowym zakresem ? na schody do Teatru Sztuk, na iluminację biblioteki, na przyłącze ciepłociągowe do Muzeum, drogę dla rowerów obok przystanku Urząd Miasta. Posadziliśmy też szpaler drzew wzdłuż ulicy Pocztowej choć tam największym kosztem były nie drzewa a kortenowe kraty wokół nich. Zdecydowaliśmy się też na zlecenie przełożenia części granitowych chodników w centrum. Głownie dlatego, że mieliśmy do dyspozycji naprawdę dobrą firmę kamieniarską, która była w stanie zrobić to naprawdę dobrze. Poprzedni wykonawca robił to niezgodnie ze sztuką, a wymigał się od gwarancji udowadniając, że na chodnikach parkowały samochody, choć był tego wyraźny zakaz. Zamówienie uzupełniające to nie były dodatkowe pieniądze dla wykonawcy za nic. Ty były pieniądze za konkretne roboty budowlane.

    Podnoszona jest kwestia, że Rynek jest pełen wad.
    - To są drobiazgi, które mają prawo pojawić się na każdym tak dużym projekcie. Podkreślę, że Rynek nie jest od sztancy. To jest prototyp. Pewne elementy poprawialiśmy na wniosek mieszkańców, bo kamyki między gazonami dobrze wyglądały, ale były niepraktyczne, bo fontanny za mocno chlapały i trzeba było je przerobić. Problemem były też ubytki wody, ale zostało to zdiagnozowane i naprawione na koszt firmy Sławpol. Okazało się, że podczas montażu nie uszczelniono zbyt dobrze podświetlenia fontann. Zamontowaliśmy dodatkowe znaczniki na krawędziach schodów dla osób niedowidzących. To nie są poważne wady ale głównie udoskonalenia. Rynek wzbudza pozytywne emocje zarówno u mieszkańców jak i gości miasta, mimo usilnych starań niewielkiej grupy, by do Rynku ludzi zniechęcić.


    Komentarz do sprawy Prezydenta Pawła Silberta:
    - Przygotowania do przebudowy jaworznickiego Rynku rozpoczęliśmy już w 2007 roku. Zespół, który powołałem zajął się przygotowaniem wizji dla tego miejsca i określeniem harmonogramu czasowo-finansowego. Następnie przygotowaliśmy dokumentację, która pomogła nam sięgnąć po unijne środki. Budowa ruszyła w 2012 roku i po niecałych dwóch latach prac możemy cieszyć się miejscem, które zmieniło krajobraz Jaworzna, nadało mu miejskości.
    Niestety spotykam się z kontrowersyjnymi i co najważniejsze niepotwierdzonymi stwierdzeniami, że przy budowie Rynku dochodziło do nieprawidłowości. Nie wchodzę w konflikt jaki zarysował się między dwoma wykonawcami ? od tego są odpowiednie instytucje i to one wyjaśnią ten spór. Nie mogę jednak przejść obojętnie wobec zarzutów (i metod jakimi posługuje się w ich formułowaniu) wobec mnie i moich współpracowników redakcja gazety ?Co Tydzień?. Dlatego też wystąpiłem do redakcji o udostępnienie materiałów, którymi podobno dysponują oraz do prokuratury z prośbą o zbadanie sprawy.
    Próby zarzucania mi w każdym wydaniu gazety niecnych czynów poskutkują pewnie kolejną sprawą sądową. Od dłuższego czasu redakcja ?Co Tydzień? usiłuje zrobić ze mnie człowieka nieuczciwego. Mam wrażenie, że cała próba pokazania rzekomych malwersacji przy przebudowie rynku była obliczona na to, by pan redaktor naczelny w swoim felietonie mógł postawić pytanie czy prezydent Silbert ?dorobił? sobie przy okazji na przykład takiej przebudowy rynku? Niestety, takie nieuczciwe insynuacje pojawiają się spod pióra pana Józefa Matysika nie pierwszy i kto wie być może nie ostatni raz.

    Powrót na górę

    Instytucje miejskie

    Kultura

    Polskie portale

    INSTYTUCJE

    Miasta różne

    Follow Us