Menu
reklama
reklama

Felieton z Piątkiem - Eksperyment na mieszkańcach? Czy wierzyć lokalnym pseudonaukowcom?


eksperPrzeprowadzono kiedyś następujący eksperyment naukowy: na jednej z ulic, gdzie przejście przez drogę było zabezpieczone sygnalizacją świetlną uruchamianą przez pieszego, który naciskał odpowiedni przycisk, ustawiono ukryte kamery. Ich  celem była rejestracja reakcji przechodniów. Otóż zauważono, że pojedyncze osoby dochodząc do „pasów” w pierwszej kolejności sprawdzały czy jest włączony ów przycisk uruchamiający czerwone światło dla kierowców – jeśli nie – naciskały go, by za kilka chwil bezpiecznie znaleźć się po drugiej stronie drogi.
Następnie naukowcy „ustawili” przy sygnalizatorze grupę statystów, którzy też czekali na zatrzymanie się pojazdów. Do oczekujących zaczęli stopniowo dołączać kolejni, nieświadomi eksperymentu, przechodnie. Po dłuższym czasie oczekiwania, przy przejściu dla pieszych, stała już spora grupa ludzi, coraz bardziej zniecierpliwiona brakiem możliwości przedostania się na druga stronę. W pewnym momencie wtopiony w tłum naukowiec zapytał czy ktoś włączył przycisk sygnalizacji. Ku zaskoczeniu przechodniów przycisk nie był włączony, bo jak się później okazało „wszyscy” myśleli, że sygnalizację uruchomiła pierwsza (podstawiona) grupa oczekujących. Nikt z pozostałych nie podjął próby, by choćby zerknąć czy sygnalizacja świetlna została uruchomiona.


Przy okazji tego eksperymentu przypomniałem sobie historię zasłyszaną od jednego ze znajomych. Opowiadał on jak to kiedyś, w pobliżu domu jego znajomego (nazwijmy go Panem X.), ktoś rozpoczął budowę dużego obiektu. W pierwszej kolejności powstało coś na wzór magazynu z kilkoma drzwiami garażowymi, a potem obok pojawił się zarys innego mniejszego budynku.
Ludzie w wiosce „mówili”, że biedny ten pan X., bo obok jego domu powstanie ubojnia i będzie mu śmierdziało, będą muchy i szczury. Pan X. prawie się załamał nerwowo, bo oto spokojny zakątek miał się zamienić w piekło. zaczął już nawet szukać adwokata, biegłego w sprawach związanych z prawem budowlanym, by tylko powstrzymać tą inwestycję, aż pewnego dnia spotkał pana Mietka, lokalnego pijaczynę, który sącząc na ławeczce  „trzecie piwo na śniadanie” zapytał pana X. – proponując mu „łyka” - czemu od kilku dni widuje go takiego zmartwionego? Ten opowiedział panu Mietkowi o swoim problemie.
Mietek podrapał się po głowie, wyssał z puszki ostatnią kroplę piwa i powiedział: „dasz dwa złocisze na browara to powiem Ci jak szybko pozbyć się tego strapienia” – a gdy tylko otrzymał „biało-złotą” monetę dodał: „idź zapytaj się tego faceta co on tam buduje?”. Wskazówka banalnie prosta, ale przecież ludzie „mówią”, więc po co iść? Mimo wszystko pan X., za namową lokalnego pijaczyny, udał się do właściciela pobliskiej posesji i zapytał się co ten buduje. W trakcie spotkania dowiedział się, że…powstaje dom jednorodzinny z wielostanowiskowym garażem, bo nowy sąsiad ma nietypowe hobby – jest kolekcjonerem starych samochodów, a zawodowo - stomatologiem, którego nota bene we wsi brakowało. Na dowód tego pokazał mu odpowiednie dokumenty i pozwolenia i jak powiedział tak też się stało. Dziś ponoć cała wioska ma frajdę, bo mają dentystę a pacjenci czekając na leczenie podziwiają okazałą kolekcję starych pojazdów.

Ostatnio zastanawiam się czy wokół nas nie pojawiają się czasem jacyś „pseudonaukowcy”, którzy swoimi działaniami przeprowadzają na obywatelach eksperymenty? W danej społeczności lokalnej rozpowszechniane są przez „grupy statystów” niesprawdzone wiadomości, często wprowadzające ludzi w błąd. Mam wrażenie, że w takich sytuacjach ktoś sprawdza na ile poszczególne osoby są w stanie „połknąć” podkładaną im manipulację. Jako, że ci „statyści” są sztucznie kreowani na „autorytety” część mieszkańców wychodzi z założenia, że nie trzeba samemu sprawdzać prawdziwości podawanych im wiadomości, bo przecież powstała grupa, która „twierdzi”, że „ma rację”, gdy tymczasem wspomniana grupa tkwi w błędzie.
Może czasami, jeśli chcemy się angażować w różne akcje społeczne „za lub przeciw”, warto na własną rękę przeanalizować czego dotyczy problem i czy w ogóle on występuje, bo może potem się okazać, że ufając bezgranicznie „grupie statystów” stajemy się obiektem jakiegoś eksperymentu społecznego, który ma nic wspólnego z nauką i prawdą. Chyba, że ktoś lubi być manipulowanym…


Dawid Domagalski

 

dawid domagalskiRadny Rady Miejskiej w Jaworznie, prawnik,
zawodowo związany z rynkiem nieruchomości,
społecznik.
Absolwent Uniwersytetu Śląskiego
i Akademii Ekonomicznej w Katowicac
h

Dodaj komentarz

Teksty i fotografie opublikowane w portalu stanowią własność intelektualną ich autorów. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Napisz komentarz.
Treść komentarza powinna być związana z tematem artykułu. Nie będą publikowane: Komentarze naruszające netykietę, oraz promujące komercyjne strony, produkty itp. Komentarze obraźliwe, bądź nie wnoszące nic do dyskusji. Komentarze propagujące nienawiść, rasizm, nietolerancję wobec poglądów, przekonań i wyznań. Redakcja nie odpowiada za treść komentarzy umieszczanych przez użytkowników i gości serwisu. Odpowiedzialność za treść postów ponosi wyłącznie ich autor. Komentarze nie są materiałem prasowym w rozumieniu prawa prasowego.


Kod antyspamowy
Odśwież

Powrót na górę

Instytucje miejskie

Kultura

Polskie portale

INSTYTUCJE

Miasta różne

Follow Us