Menu

Felieton z piątkiem - O sile marketingu i reklamy?Mariolka?

  • Autor  Dawid Domagalski

kopalauto01216

Dawid Domagalski

Radny Rady Miejskiej w Jaworznie, prawnik, zawodowo związany z rynkiem nieruchomości, społecznik.

Studiował prawo na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach.

Pracuje w Jaworznickim Towarzystwie Budownictwa Społecznego.


M
ój znajomy kupił ostatnio nowy samochód. W czasie jednego ze spotkań towarzyskich nie omieszkał się pochwalić swoim nabytkiem, a w szczególności jego osiągami. Sporą część tej imprezy zdominował monolog jakie to super auto sobie kupił, bo z katalogu dealera wynika, że ?pali na setkę? bardzo mało, ekologiczny silnik posiada i jest bardzo bezpieczne.

Całe towarzystwo, podczas tej prelekcji, w zachwyt wpadało jak bardzo technika poszła do przodu i jak dobrym samochodem musi być ten, który nabył nasz znajomy?prawie całe towarzystwo w zachwyt wpadało, bo wśród nas laików motoryzacyjnych był też inny kolega, który na mechanice samochodowej ?zęby zjadł? i zna efekty konfrontacji reklamy producentów samochodowych z rzeczywistą eksploatacją.
Dyskretnie, nie chcąc psuć radości nabywcy nowego auta zwrócił uwagę na następujące fakty - katalogi pokazują niskie spalanie paliwa, ale są to wyniki tzw. laboratoryjne, a w rzeczywistości trudno je osiągnąć; wspomniany silnik jest ekologiczny, ale tylko przy zachowaniu odpowiednich nawyków prowadzenia samochodu, bo w przeciwnym wypadku przy standardowych przyzwyczajeniach auto już nie jest takie ekologiczne i w końcu odniósł się do bezpieczeństwa, które mógł ocenić na podstawie szkód i ich oddziaływań na kierowcę i pasażerów jakie w tym modelu pojazdu powstawały po stłuczkach i poważniejszych zdarzeniach drogowych. Reasumując oferta katalogowa i realna eksploatacja to dwie różne rzeczy.

Jak łatwo się domyślić tego typu sytuacje otaczają nas na co dzień ? obserwujemy przecież różnice prawie wszędzie konfrontując np.: zalety suplementów zdrowotnych a ich realne oddziaływanie na organizm, czy choćby ?wspaniałe walory? soków, jogurtów a ich skład chemiczny. Wiemy o tym wszyscy, ale nie wszyscy o te różnice pytamy producentów?

Od pewnego czasu obserwujemy w naszej przestrzeni publicznej reklamy pewnej nowej spółki górniczej, która zamierza rozpocząć wydobycie m.in. pod Jaworznem. Nie dalej jak kilka dni temu miałem okazję uczestniczyć w spotkaniu przedstawicieli tej spółki z radnymi. W trakcie tego posiedzenia inwestor przekonywał o walorach ?budowy nowej kopalni? tłumacząc, że w ten sposób powstanie 2000 miejsc pracy, że zarobki w ich firmie będą wysokie, że inwestycja poprzez swoją innowacyjność jest bezpieczna dla mieszkańców i środowiska naturalnego?
Kiedy pojawiła się okazja zadałem wtedy kilka pytań, na które nie tylko ja ale i także mieszkańcy chcieliby uzyskać odpowiedź m.in.:
-jaką mamy gwarancję, że te ?2000? miejsc pracy będzie dotyczyło Jaworznian? ? bo przecież może się okazać, że one może i faktycznie powstaną , ale zajmą je mieszkańcy nie tylko Jaworzna, lecz także okolicznych gmin a nawet dalszych miejscowości.
- jaką mamy gwarancję, że skoro z jednej strony udziałowcami tej spółki górniczej są podmioty z Australii i państw azjatyckich, a z drugiej strony, przy ciągle spadających cenach węgla, inwestor zdecyduje się na tzw. ?cięcie kosztów? i zatrudni zamiast Polaków obywateli Ukrainy albo w.w. państw azjatyckich? Tu dowiedzieliśmy się, że 2000 miejsc pracy to docelowa liczba zatrudnienia, a jeśli chodzi o samych pracowników to część z nich przyjedzie z?Australii.
- jaką mamy gwarancję, że tzw. wysokie wynagrodzenia (wyliczone na spotkaniu na średnim poziomie ok. 7000 zł brutto) będą standardem a nie tylko ?średnią?? ? bo ze ?średnimi i statystyką? to różnie bywa ? znają Państwo chyba ten stary dowcip, że gdy prezesa stać na mięso a pracownika tylko na kapustę, to ?średnio-statystycznie? stać ich na gołąbki.
- jaką mamy gwarancję, że sugerowane przez inwestora profity finansowe dla naszej gminy są na tyle atrakcyjne, że aż ?nie do odrzucenia? ? ? skoro sam inwestor wspomina o pewnym marginesie nieprzewidywalności inwestycji, a zatem nasuwa się kolejne pytanie: jaki może być bilans po stronie mieszkańców tego przedsięwzięcia, gdy weźmiemy pod uwagę możliwe oddziaływanie zakładu górniczego na nieruchomości i samo środowisko naturalne? Tym bardziej ciekawe jest to, że na spotkaniu jeden z mieszkańców przedstawił dane pochodzące z amerykańskiego opracowania naukowego, gdzie dla typu wydobycia węgla wskazywanego przez inwestora jako właściwe dla okolic miasta Jaworzna, zaznacza się w tej pracy, iż ewentualne szkody górnicze mogą występować  nawet kilkanaście lat po zakończeniu wydobycia na danym obszarze ? jeśli to prawda to kto wtedy będzie odpowiadał za powstałe straty?
Pytań było i wciąż jest wiele. i nie ma w tym nic złego, bo to właśnie brak wiedzy jest przyczyną niezrozumienia i wszelkiego rodzaju konfliktów. Ważne również jest to, by odpowiedzi na zadawane pytania nie były tylko ?danymi katalogowymi?, ale rzetelną informacją, którą będzie można traktować jako gwarancję składanych deklaracji i obietnic?

?bo o sile marketingu i reklamy, przekonał się już chyba każdy z nas na własnej skórze.

Dawid Domagalski

Powrót na górę

Instytucje miejskie

Kultura

Polskie portale

INSTYTUCJE

Miasta różne

Follow Us