Menu

Kolejne kłamstwa jaworznickiej prywatnej gazety - będzie sprostowanie, czy proces?

  • Autor  MJ

dts0715Trafiła kosa na kamień. Publikatory rodziny Matysików chciały uderzyć w liderujące projektowi Drogowej Trasy Średnicowej Wschód Jaworzno, a tymczasem doprowadziły do ujawnienia nieprzyjemnej prawdy, że przygotowywany przez 11 lat przez urzędników kolejnych marszałków województwa projekt jest popisem ich niekompetencji.

Kilka tygodni temu Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska uchylił w całości decyzję środowiskową dla półtorakilometrowego odcinka Drogowej Trasy Średnicowej.

Decyzję zaskarżyli miłośnicy nietoperzy, ale nie z tego powodu uchylono decyzję ? uzasadnienie ma 25 stron i boleśnie wylicza błędy, braki i złe prowadzenie sprawy. Smaczkiem jest to, że marszałkowi urzędnicy dokumentację środowiskową przygotowywali sześć lat, a sama decyzja z powodu licznych jej braków była wydawana lat cztery. Za tę zawierającą błędy i uchybienia dokumentacje odpowiada marszałek województwa, który składał wniosek o wydanie decyzji ? i tu jest ten kamień na który trafiła kosa ? tym marszałkiem był obecny senator i niedoszły prezydent Jaworzna Bogusław Śmigielski, którego bezrefleksyjną trybuną były matysikowe media.

Jaworzno jest liderem projektu od lipca 2013 roku. Trzy miasta ? Sosnowiec, Mysłowice i Jaworzno - dogadały się wówczas ze sobą, że przygotują projekt DTŚ Wschód ponieważ działania Marszałka Województwa Śląskiego były prowadzone tak, że nie widać było szansy na doprowadzenie tego projektu do szczęśliwego finału. Idą tam na rekord ? z projektantem podpisali już... 19 aneksów terminowych.

Jaworzno zostało liderem projektu DTŚ i potrzebowało zaledwie kilku miesięcy by wyłonić wykonawcę dokumentacji Studium Transportowego ze Strategiczną Oceną Oddziaływania na Środowisko, Koncepcji Projektowych oraz dokumentacji środowiskowej. I wystarczył jaworznickim urzędnikom rok na wykonanie tych wszystkich opracowań. Jaworznu idzie przygotowanie inwestycji cztery razy szybciej niż urzędnikom marszałka choć projektują dziesięciokrotnie dłuższy odcinek drogi w zurbanizowanym terenie. Marszałkowy odcinek projektowany jest natomiast przez niezamieszkały i niezabudowany niczym teren wg planów z czasu wczesnego Gierka.

Co na to jaworznicki Urząd? Jak się dowiedzieliśmy od kierownika projektu DTŚ Wschód, (jutro 23 lipca) wydawnictwo p. Matysików otrzyma następujące sprostowanie:

?Redakcja CT oraz portalu jaw.pl prostuje nieprawdziwą informację zawartą w artykule ?DTŚ-ką do Jaworzna w 8 minut? Można pomarzyć?, że ?DTŚ-ka póki co kończyć się będzie w polu, bo Jaworzno ? jako lider projektu ? nie dopilnowało drobiazgu. Chodzi o odcinek katowicki, czyli teren Janowa, dla którego decyzję środowiskową dwa tygodnie temu zakwestionował Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska?.

Nieprawdziwą informacją, że Jaworzno jako lider projektu miał jakąkolwiek możliwość ?dopilnowania? decyzji środowiskowej dla odcinka w Janowie ? dokumentacja i postępowania administracyjne powstawały staraniem i na zlecenie urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego w latach 2004-2013 zanim zawarto porozumienie między trzema gminami ? Sosnowcem, Mysłowicami i Jaworznem. Za całość ówczesnych prac projektowych odpowiada Zarząd Województwa Śląskiego.

Nieprawdą jest stwierdzenie, że ? jaworznicki magistrat robi mieszkańcom wodę z mózgu, zapewniając o powstaniu nowego szybkiego połączenia, skoro nie jest gotowa spójna dokumentacja dotycząca trasy?. Na zlecenie Sosnowca, Mysłowic i Jaworzna dla DTŚ Wschód powstało Studium Transportowe ze strategiczną oceną oddziaływania inwestycji na środowisko obejmująca całe przedsięwzięcie, łącznie z odcinkiem w katowickim Janowie. Dokumentacja środowiskowa dla przedsięwzięcia obejmuje skumulowany wpływ budowy drogi na środowisko ? w tym odcinek w Janowie. Gotowe są również opracowania koncepcyjne dla całości projektu. Lider Projektu ? miasto Jaworzno pozyskało również wsparcie wspólnotowej inicjatywy Jaspers w opracowaniu dokumentacji dla całego odcinka od Katowic i Jaworzna. Wobec powyższego spójność projektu jest niezagrożona.?

Jeśli odmówi jego publikacji, to ?redaktorów? czeka kolejny proces sądowy.

KOMENTARZ: Są pewne publikatory, których nie da nazwać się bez skrętu kiszek gazetą. To rodzinne firmy, które zamiast robić media ? gazetę są nastawione na zarabianie pieniędzy. Sprzymierzą się z każdym, kto dobrze zapłaci. Od takich instytucji nie można oczekiwać rzetelnej informacji. Najczęściej mamy do czynienia z manipulacją, kłamstwem lub przeinaczeniem. Zwykle w interesie sponsora lub skierowane przeciwko tym, którzy sponsorami nie chcą być.

Powrót na górę

Instytucje miejskie

Kultura

Polskie portale

INSTYTUCJE

Miasta różne

Follow Us