Menu

Another Pink Floyd - wielka muzyka w ma?ym klubie

  • Autor 

apf0912jcm_3.jpgSzykuje si? niez?a rewolucja na polskiej scenie muzycznej. Do tej pory muzyk? stanowi?ca kanon rocka niewielu bra?o na warsztat.

Jest kilka kapel graj?cyh Beatlesów, s? coverbandy, które proponuj? dobrze przygotowan? mieszank? ró?nych utworów znanych ikon rocka, cho?by nasz Koks, ale czego? takiego jeszcze nie by?o. Gra? Pink Floyd to wielka rzecz.

Ale aby to robi? dobrze, trzeba mie? warsztat i oprócz niego trzeba tym ?y?. To musi by? w duszy, musi by? w sercu. trzeba si? temu po?wi?ci? bez reszty.

Znale?li s? ludzie, którzy tacy w?a?nie s?. To Another Pink Floyd. Polski zespó? graj?cy od A do Z repertuar gigantów. Na pocz?tek spytajmy jednego z za?o?ycieli grupy, Andrzeja ?akomego, jak to si? zacz??o i jak si? toczy.

- Mi?o?? do Pink Floyd, czy to przypadek, ?e gracie w?a?nie ich muzyk? ?
apf0912jcm_7.jpg- Mi?o?? by?a zawsze, ale rodzi?o si? to w wielkich bólach, poniewa? ci??ko zebra? do jednego zespo?u ludzi, którzy s? mi?o?nikami Pink Floyd.
Pracuj? w jednej korporacji z gitarzyst? i kiedy? w ramach kontaktów towarzyskich usiedli?my sobie wieczorem z instrumentami aby pogra? jak?? muzyk?. Grali?my zupe?nie co innego, ale w pewnym momencie dosz?o do Pink Floyd. Jeden numer, drugi numer i stwierdzili?my, ?e chyba nam to nie?le wychodzi. A wi?c znale?li?my perkusist?, spotkali?my si? z innymi muzykami i stwierdzili?my, ?e mo?na spróbowa? taki zespó? stworzy?. Oczywi?cie, sk?ad ulega? zmianom, ale w ko?cu po wielu próbach wyszli?my do ludzi i zagrali?my pierwszy koncert, podchodz?c jednak do niego z wielk? rezerw?. Przysz?o sporo osób, w wi?kszo?ci mi?o?ników Pink Floyd i stwierdzili oni, ?e to jest to, czego oczekuj?.
- Rozmawiamy przed koncertem, wi?c na razie nie wiem, jak b?dzie wyglada?a jego oprawa.
- To nas ró?ni od innych projektów, ?e my nie mam wielkiego bud?etu. Nie budujemy wal?cych si? ?cian, nie ma lataj?cych ?wi?, za to jest muzyka i bliski kontakt z publiczno?ci?.
Nie gramy na du?ych imprezach typu dni miast, czy jakie? festyny. Uwa?amy, ?e ta muzyka sprawdza si? w klubach, do których przychodz? ludzie, którzy wiedz? czego chc?. Wydaje mi si?, ?e muzycznie si? bronimy i to si? ludziom podoba.
- Jak d?ugo ju? to trwa?
- Rodzi?o si? to z bólami w latach 2004 do 2006, ale uformowany i graj?cy zespó? powsta? w roku 2009. Wtedy zacz?li?my gra? koncerty, mieli?my ju? skonkretyzowana nazw?.
- Du?o koncertów gracie?.
- Nie, nie jest ich du?o. My nie dzia?amy pod szyldem ?adnej agencji, jak mówi?em, nie gramy imprez masowych, a robimy to g?ównie z pasji, nie dla pieni?dzy.
- Czy gracie wszystko, czy odpowiada Wam jaki? konkretny okres z dzia?alno?ci Pink Floyd?
- Jest to spektrum muzyki Floydów. Z ka?dego okresu co?, ale opracowujemy kolejne numery.
- Co dzi? zaprezentujecie?
- B?d? i najstarsze numery, z wcze?niejszych p?yt, tak? niespodzianka bed? Echa (Echoes) - ca?o?? dwudziestominutowej suity, w której staramy si? odwzorowa? aran?acj? Gilmoura ze stoczni Gda?skiej. Si?gniemy i po "Dark Side of the Moon", i po "Wish You Where Here" i po "Division Bell", aby zadowoli? wszystkich. Bo przecie? w?ród s?uchaczy s? ró?ne osoby, które preferuj? muzyk? z ró?nych p?yt. W przysz?ym roku nadejdzie czterdziesta rocznica wydania "Ciemnej strony..." Z tego powodu gramy obecnie albo ca?o??, albo obszerne fragmenty tego albumu.
Na pewno ciekawym do?wiadczeniem dla nas i dla publiczno?ci jest moment, kiedy ko?czymy gra? Time i lec? pierwsze akordy "The Great Gig in the Sky". Da si? zaobserwowa? pewien dreszcz, pewne elektryzuj?ce zachowanie s?uchacy - czy wokalistka da rad?. A czy da rad?? Przekonamy si?.
- Czy du?o problemów nastr?cza Wam odwzorowanie pewnych motywów. Przecie? wiadomo, ?e nad muzyk? Pink Floyd pracuje armia ludzi, s? jedyne w swoim rodzaju d?wi?ki, efekty. Jak z tym sobie radzicie?
- Je?li powiem, ?e nam to nie sprawia wielkich problemów, to mog? zosta? odebrany, jak cwaniaczek, ale je?li ja s?ucham Pink Floyd od trzydziestu lat, to ka?dy d?wi?k znam na pami??. Podobnie ma gitarzysta. Wszystko da si? zagra?, znale?? d?wi?k. Jest tylko kwestia niuansów brzmieniowych. Mamy to we krwi, a czy to ludzie akceptuj?? hmm...
- Nie maj? innego wyj?cia...
- (u?miech) No niby tak, ale nie jest nam to oboj?tne, jak zostanie przyj?te. S?uchamy uwag, poprawiamy co?, na co zwracaj? nam uwag? s?uchacze. Staramy si? bardzo powa?nie traktowa? odbiorców. Staramy si?, aby wydane na koncert pieni?dze by?y przez publiczno?? wydane z przekonaniem, ?e dobrze sp?dzili czas.
- A wi?c przekonamy si? za kika chwil. ?ycz?, ?eby dzisiejszy koncert w Jaworznie spe?ni? oczekiwania i puliczno?ci i Wasze.
- Zanim zaczniemy gra?, chcia?bym prosi? wszystkich, którzy zetkn? sie z nasz? interpretacj? Pink Floyd, aby nie porównywano nas z orygina?em. Gramy tak, jak potrafimy, tak, jak pozwala nam na to bud?et, gramy swoj? wersj? tego wielkiego zespo?u. Staramy si? wiele rzeczy zgra? jak najwierniej, co nie znaczy, ?e wszystko nam wyjdzie tak, jak wzór. S?uchajcie, bawcie si?...

apf0912jcm.jpgNo i za chwil? zacz??o si?.
Jak na prawdziwym koncercie Pink Floyd.
W takich momentach nie analizuje si? muzyki, nie szuka si? jej inno?ci, ró?nic z orygina?em, tym bardziej, ?e w wypadku Pink Floyd, tych orygina?ów mamy mnóstwo. Przecie? oprócz studyjnych p?yt, s? albumy koncertowe, na których wiele motywów brzmi inaczej n? na p?ycie "matce". Przyk?adem s? tu sola gitarowe, niuanse wokalne, brzmienie chórków, które za ka?dym razem by?y inne.
Tym lepiej s?ucha si? naszych Pink Floydów, bo mo?na dopatrzy? si? pomys?ów na wykonanie takiej, czy inne partii.
Po delikatnym pulsuj?cym rytmie wszed? z pot??n? moc? "In the Flesh". By?o wielk? zagadk?, jak to zabrzmi, jak dotr? do nas, s?uchaczy d?wi?ki znane na pami??.
Pierwsz? reakcj? organizmu by? dreszcz, elektryzuj?cy dreszcz i ciary na plecach. I taka reakcja powtarza?a si? w?a?ciwie co chwil?, kiedy wchodzi?y kolejne partie instrumentów, kiedy pojawia? si? wokal, kiedy do g?osu dochodzi?y chórki, kiedy jedyna na scenie dziewczyna zbli?a?a si? do mikrofonu.
Po krótkiej zapowiedzi pojawi? si? "Take it Back", potem "Coming Back to Life", a nast?nie "Young Lust" i niewiarygodne "Hey You". W ka?dym utworze przyciaga?a uwag? niesamowita dba?o?? o rytmik?, która zachwiana, mog?aby zniweczy? starania o wierno?? orygina?owi, bo mimo tego, co mówi? Andrzej, Another Pink Floyd graj? bardzo wiernie.
apf0912jcm_4.jpgPotem nast?pi? zwrot w przesz?o?? i zabrzmia?o "Shine on You Crazy Diamond". Kolejne ciary, kolejne rodziawione usta i otwarte na wskro? oczy Po ka?dej solówce oklaski, po ka?dym charakterystyczny d?wi?ku szmer zadowolenia publiczno?ci. Tak, to by?o to, czego chcieli us?ysze? fani Floydów.
Pierwsze, tak du?e poruszenie nast?pi?o, kiedy rozpocz??o si? akustycznogitarowe "Wish You Were here". Publiczno?? ?piewa?a wraz z muzykami ca?o?? kompozycji.
Kiedy po chwili ciszy rozleg? si? d?wi?k helikoptera, wiadomo by?o co za chwil? nast?pi. Z wielk? moc? wesz?o "The Happy Days of Your Life", aby przeobrazi? si? w jeden z najbardziej oczekiwanych utworów, oczywi?cie "Another Brick in the Wall". To by?o niesamowite uderzenie , któremu znów zawtórowa?a ca?a publiczno??.
Duch "?ciany" unosi? si? w murach Muzeum. Atmosfera sta?a si? magiczna.
Trzeba by?o odpocz?? - krótka przerwa.
A po niej "Speak to Me", czyli przenie?lismy si? na ciemn? strone naszego starego dobrego ksi??yca.
Zespó? zagra? ca?y album. I rzeczywi?cie ju? podczas pierwszych trzech utworów zacz?to sobie w?ród publiczno?ci zadawa? pytanie, co to b?dzie, kiedy nadejdzie "The Great Gig in the Sky".
Nadesz?o i mimo sceptycznych oczekiwa? dos?ownie wszyscy zostali pora?eni i zachwyceni tym, co zaprezentowa?a wokalistka do tej pory udzielajaca si? tylko w chórkach. Czy sobie poradzi?a z jedn? z najs?ynniejszych wokaliz wszech czasów? Ale?, ma?o tego, ?e sobie poradzi?a, to wykona?a j? perfekcyjnie. Czekano, a? si? potknie, a? w pewnej chwili nie sprosta niezwykle wysokim partiom utworu. Nic z tego. Ka?dy d?wi?k wchodzi? w takim tonie, w jakim mia? wej??, ka?dy niuans zosta? brawurowo odtworzony. Aneta ?akomy sta?a si? bohaterk? tej cz??ci koncertu.
apf0912jcm_1.jpgW?a?ciwie bohaterami byli wszyscy muzycy, bo i perkusja - Wojtek Gomulski - nie pozostawia?a ?adnych ?ycze?, by?a fenomenalna, i bas - Piotr Cebula, który jak zwykle z ty?u nadaje klimat, wpisa? si? doskonale w ca?o??, i klawisze, za którymi sta? Andrzej ?akomy, Mateusz Luterek na gitarze rytmicznej. Na osobn? uwag? zas?uguje Piotr Myjak, który, jak go nazywaj?, jest powiernikiem Davida Gilmoura w Polsce - fenomenalne wyczucie, doskona?e odwzorowanie orygina?u, które chyba najbardziej przyprawia?o o dreszcze - wiecznie u?miechni?ty, skupiaj?cy na sobie uwag? rado?ci? z grania i ?piewania. Oprócz niego ?piewa w zespole Wiktor Janusz, który w przeciwie?stwie do Piotra z wielkim skupieniem, powa?n? min?, traktuje swoje rzemios?o wokalne.
Troch? szybko, cho? wcale nie szybciej ni? na p?ycie, ciemna strona ksi??yca sko?czy?a si? - po prostu czas p?yn?? inaczej podczas tego koncertu.
No i po kolejnej przerwie zabrzmia?y "Echoes". Tu chwila kontemplacji, spokojnego wys?uchania utworu. Zbli?ali?my si? do ko?ca.
Delikatnym przej?ciem do ko?cowego uderzenia by? "Comfortably Numb", aby potem rozkr?ci? na nowo moc utworem "Run Like Hell".
apf0912jcm_2.jpgMusia?y by? bisy. A wi?c znów "Wish You Were Here", a na sam koniec, po wielkiej owacji zgotowanej zespo?owi wszyscy za?piewali po raz kolejny "Another Brick in the Wall".
To jeden z najlepszych koncertów w Jaworznie w ostatnich latach, chyba nie jest przesad? takie stwierdzenie.
Porównuj?c podobne grupy, które specjalizuj? si? w wykonywaniu zachodniego repertuaru ?ci?le okre?lonych formacji, które by?y w Jaworznie, zespó? polski wypada najlepiej. Przypomnijmy, ?e go?cili?my tu Thin Lizzy Tribute i Deep Purple Revival, dzia?aj?ce na wegrzech i w Czechach.
Pozostaje niedosyt, ?e po pierwsze - tak krótko, ?e Jazz Club Muzeum nie jest wi?kszym klubem, bo na pewno znalaz?oby si? o wiele wi?cej ch?tnych do pos?uchania "Another Pink Floyd" i po trzecie ...
Cz??? jaworznickiej publiczno?ci kompletnie nie rozumie idei koncertów. Zajmowali?my si? zachowaniem piwoszy ju? niejednokrtonie, zwracaj?c im uwag? na konieczno?? okazania szacunku zarówno muzykom, jak i tym, którzy kupili bilety i chc? pos?ucha? muzyki. Dla niektórych pi?tna?cie minut to za du?o, aby zawi?za? to i owo na supe? i wstrzyma? si? przed przechodzeniem mi?dzy muzykami do toalety. W kinie, w teatrze, sali koncertowej siedzi si? przez pó?torej, dwie godziny i s?ucha si? muzyki, ogl?da spektakl. Podobnie w klubie, skoro istnieje taka, a nie inna topografia nale?a?oby poczeka? a? muzycy dotrwaj? do przerwy i wtedy opró?ni? p?cherze. Nic to ?e sasofonsta jest potr?cany ?okciami, nic to, ?e wokalista musi mie? komfort ?piewaj?c trudne partie. Jaworzninin wyrwa? si? z domu i jest panem ?wiata. Kl?kajcie narody, bo jemu chce si? sika?.
Czy to facet, maj?cy si? za do?wiadczonego bywalca klubów, czy to panienka, dla której muzyka jest tylko t?em dla plotkowania z kole?ankami - wszyscy musz? ju?, w tej chwili, bo nie wytrzymaj?.
Podobna sprawa z w?drówkami po piwo do baru, albo na papierosa. Czy tak trudno poczeka? do ko?ca utworu? Czy gard?o wyschnie, je?li kilka minut pozostanie nie zwil?ane piwskiem?
Polecam rozwi?zanie tego tematu temat w?a?cicielom klubu nie po raz pierwszy. Bo albo zadowolenie fanów muzyki, albo nieustana irytacja spowodowana ma?omiasteczkowym, ?eby nie powiedzie? dosadniej, zachowaniem ma?o kulturalnej cz??ci klienteli.

Powrót na górę

Instytucje miejskie

Kultura

Polskie portale

INSTYTUCJE

Miasta różne

Follow Us