Menu
reklama
reklama

Piotr Bałtroczyk. Sam jeden na scenie i klasyczny monolog kabaretowy

  • Autor 

baltroczyk30618 2Piotr Bałtroczyk. Dziś solista kabaretowy z niezwykłym, rzec można, jedyny w swoim rodzaju ciętym, acz delikatnie serwowanym dowcipem, rozbawiającym szalenie. Niegdyś poeta, śpiewający poeta, konferansjer, redaktor TV.

Niewiele osób zna Piotra Bałtroczyka z jego poetyckiej natury. Zaczynał jako skromny, acz buntowniczy wykonawca swoich wierszy z własną muzyką, z własnym akompaniamentem.

Ze starym typowym dla poetów plecakiem włóczył się po polach namiotowych Świnoujścia na FAMIE w 86 roku.



baltroczyk30618 10Tam też, gdy siedzieliśmy po jednym z koncertów, około północy, przed namiotem, zachęcony dźwiękami naszej gitary, podszedł do nas niepozorny, pytając, czy można się przysiąść, pogadać, może pograć.

Nie widzieliśmy przeciwwskazań.

Pierwsze Jego słowa brzmiały: "Nie przyszedłem na sępa, piwo mam swoje" i wyciągnął z plecaka ogromnie deficytowy w tamtych czasach towar".

"Ale kawy nie masz" - rzuciłem, pokazując Mu kubek z dopiero co zaparzoną jeszcze bardziej deficytową "EXTRA-SELECT".
"No nie mam" - odparł - a będzie można się załapać?
"Jeśli posiedzisz dłużej i pograsz, to czemu nie..."

I tak czas nam upłynął do bladego świtu, przy kawie i nie tylko, a jedną z Jego piosenek, jakie zapamiętałem była "wywrotowa" ballada, której trudno szukać po zakamarkach bibliotek, czy internetów. Od dziś będzie do znalezienia...

baltroczyk30618 1"Panie władzo ja tu byłem wręcz przypadkiem

I mój ślad się nie odcisnął w żadnej glinie.
Z pieśnią nazbyt ironiczną, to przyznaję,
Lecz sam siebie za to dziś nie winię.
Bo pieśń, jak pieśń, Pan wie i obaj wiemy,
Że albo ona, albo nagły Herzschlag...
I to kłamstwo, że w przyrodzie nic nie ginie,
Bo w piach poszło wielu kumpli tych od wiersza.
Ja wiem, że nie mnie sądzić czyja wina i gdzie prawda
Komu laur, a komu kopa w dupę
Lecz skoro jestem, to mam prośbę, co do kumpli
Odpuść pieśni Panie im i daj chałupy
Choć kilka metrów własnych, by się uczyli zapominać,
Bo to sztuka najtrudniejsza jest z możliwych.
I może znajdą nowe tony w swoich pieśniach,
I może będą wtedy robić za szczęśliwych...
za szczęśliwych...
Pieśń jak pieśń i nic tu się nie zmieni.
Lecz może będą wtedy spokojniejsi
I do żony będą mogli rzec - kochana,
baltroczyk30618 7I nie będą dzieciom pisać smutnych wierszy,
Lecz kołysanki na kilku nutkach,
W których będą i miś i krasnale...
Trzeba się jakoś bronić, sam wiesz przecież Panie,
Czemu więc kolców nie dałeś nam wcale...
Ja nie mówię, żeśmy czyści, jak ten kryształ,
Bo brzydko mówim i wódę nieraz pijem,
Lecz przez życie iść tak nagim - to zbyt boli
I ja wątpię czy my życie to przeżyjem.
Bo Panie władzo my jesteśmy tu przypadkiem
I nasz ślad się nie odciska w żadnej glinie
Z pieśnią nazbyt ironiczną, zgoda panie,
lecz nas dzisiaj za to trudno przeciez winić...
Tę przerwaną pieśń, to śpiewam wprost ku tobie
I żalu nie mam o nic, lecz trudno mi sie zgodzić,
I z nadzieją tak mistyczną czekać nowych, lepszych dni,
Kiedy ponoć, bo tak mówią - bedzie lepiej
A ja nie wierzę w nowe dni i nowe noce
I w wieczny ogień, który ponoć gdzieś w nas płonie
I mam w swej obronie kruchy wiersz i czyste dłonie
A to niewiele... niewiele...
Prawie nic..."

 

baltroczyk30618 8Piotr Bałtroczyk to artysta ogromnie wymagający.

Wymagający niesamowitej koncentracji przy słuchaniu Jego monologu, ze świetną dykcją, ale referowanego jak istny słowotok - katarynka, który, jak dobrze pójdzie, trwa 100 minut.

To mało, bo jak artysta jest w lepszym niż doskonały nastrój, to i minut 200 może bez przerwy mówić, ciągnąc jeden wątek przez kilkadziesiąt minut, odbiegając co rusz wielopoziomowo od głównej myśli, dodając dygresje, wybierając ku dojściu do celu mnóstwo dróg okrężnych.


baltroczyk30618 9Kto nie jest wytężony umysłowo, kto nie nadąża za logiką artysty, może spokojnie odpuścić sobie kilka wątków, bo i tak nie zrozumie co co chodzi. Ale ogólną myśl jest w stanie zachować po zakończeniu programu.


Czy jest śmiesznie?

Tak, ogromnie, choć przecież Piotr nie używa w nadmiarze słów niecenzuralnych, bo bawi słowem opisywaną sytuacją, i wyjątkowo precyzyjną obserwacją naszych, Polaków, wad codziennych. Nie śpiewa piosenek, ale tego nie brakuje.

A że my, słuchacze wpisujemy się w jego opis otoczenia, jako banda debili i jeśli umiemy śmiać się z siebie i przyjąć to do wiadomości, że w zasadzie nikt z nas normalny nie jest, zabawa jest przednia.

Powrót na górę

Instytucje miejskie

Kultura

Polskie portale

INSTYTUCJE

Miasta różne

Follow Us