Menu

Uczniowie "Jedynki" zasiedli przed sądem

prawo 1aTelewizja, prasa, czy internet coraz częściej donoszą o przestępstwach popełnionych przez młodzież. Być może winę ponoszą hormony, kierujące człowiekiem w wieku dojrzewania. Być może to brutalizacja popkultury, lub powszechna "znieczulica" są powodem tragicznego w skutkach zachowania młodych ludzi.

W tym przypadku jednak młodzi ludzie nic nie przeskrobali, a wręcz przeciwnie. Adepci edukacji prawniczej z I Liceum Ogólnokształcącego w Jaworznie nabierali doświadczenia obserwując rozprawę sądową, wszak jak powszechnie wiadomo praktyka jest znacznie cenniejsza od wiedzy teoretycznej.

 

W środę 28 stycznia początkujący kandydaci na prawników odwiedzili Sąd Rejonowy w Mysłowicach. Wyjazd odbył się w ramach programu uzupełniającego edukację klasy II A o profilu humanistyczno ? prawniczym.
Klasa zagościła na sali rozpraw już po raz drugi. Rok wcześniej grupa wizytowała Sąd Rejonowy w Jaworznie. Podobne spotkania stały się już tradycją wśród klas prawniczych w I LO.
Młodzi ludzie mieli różne wyobrażenia o wyjeździe. Niektórzy spodziewali się pasjonujących mów prawniczych zmieniających w ostatniej chwili bieg wydarzeń, spektakularnych zwrotów akcji i odkrywania mrocznych tajemnic. Zdecydowana mniejszość po prostu odbębnienia ?nudnej? rozprawy.
Tuż przed spotkaniem licealistom towarzyszyły oczywiście bojowe nastroje. W drodze na miejsce młodzież podnieconą uczestnictwem w rozprawie rozpierały emocje. W powietrzu czuć było zaciekawienie. Jednak wchodząc do budynku młodzi ludzie sprostali zadaniu i zachowali pełną powagę.
Moment czekania na korytarzu przed salą jeszcze bardziej podsycił ciekawość uczniów. Ciszę przerwały w końcu niecierpliwe rozmowy. Po krótkiej chwili spragnionych wrażeń pasjonatów prawa zaproszono na salę.
Rzeczywistość nieco ostudziła ich początkowy zapał. Po wejściu na wokandę przekonali się, że emocje i napięcie towarzyszące sprawom sądowym, do których przyzwyczaiły ich filmy sensacyjne nie ma zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością. Samo odczytanie aktów oskarżeń trwało pięćdziesiąt minut!

Młodzi prawnicy cierpliwie słuchali. Ale cytując klasyka ?No ileż można?? W takiej sytuacji nawet oskarżeni stale musieli się powstrzymywać od ziewania.
Na szczęście dla gości po zakończeniu wstępnej części rozprawy atmosfera zaczęła się zagęszczać a zgromadzeni przekonali się, że cierpliwość się opłaca.
Na szczególną uwagę zasłużył bowiem osobliwy charakter niektórych przestępstw. Sprawa dotyczyła szeregu włamań, kradzieży i rozbojów, ale niektóre z zarzutów były wręcz absurdalne. Skradziono na przykład kilka królików, skrzynkę piwa oraz blachy do ciasta wraz z ich zawartością. Oskarżony tłumaczył później; "Ciasto częściowo zjedli moi koledzy. Nie wiem co stało się z resztą ciasta." Po sali co jakiś czas przechodziła stłumiona salwa śmiechu. Nawet kąciki ust samej Pani prokurator wielokrotnie powędrowały w górę. Bo i ciężko się od uśmiechów w takiej sytuacji powstrzymać. Sytuacja powtórzyła się wielokrotnie, na przykład wówczas gdy przez przez zeznania przewijał się tajemniczy "mężczyzna o pseudonimie Kula."  

Przez krótką chwilę można było nawet zapomnieć, że patrzy się na niebezpiecznych przestępców. Niebezpiecznych, ale niekoniecznie niekulturalnych. Jeden z oskarżonych przeprosił nawet policję za to, że przy zatrzymaniu "się ciepał".
Zabawne, a nawet zahaczające o granicę absurdu rodem z filmów Stanisława Bareji okazało się podejście sędziego do jednego ze świadków. Gdy ten przez dłuższą chwilę plątał się w swoich zeznaniach sędzia stracił najwyraźniej cierpliwość i podyktował do protokołu następujące spostrzeżenie; "Na twarzy świadka przewodniczący stwierdza poważny wysiłek umysłowy." - po czym dodał cynicznie - "Świadek wzdycha."
..Wśród wielu zaskakująco zabawnych momentów w czasie rozprawy znalazło się także miejsce na chwilę chłodnych przemyśleń nad własnym bezpieczeństwem. Wielu młodych ludzi nie zdaje sobie sprawy co może im zagrażać podczas wieczornych spacerów po miejscach, których na pewno nie znajdziemy w przewodniku po Katowicach. Jeszcze inni popełniają znacznie większy błąd - bagatelizują niebezpieczeństwo.

Refleksja była o tyle uzasadniona, że nasze wyobrażenia są niekiedy bardzo abstrakcyjne, a wyjazd stworzył możliwość zetknięcia się z adresatami naszych obaw twarzą w twarz, w "laboratoryjnych" warunkach.
Po trwającej łącznie cztery godziny rozprawie sędzia zaprosił gości na krótką rozmowę. Uczniów przyjęto chętnie i ciepło; przez grzeczność, ale być może również dlatego, że sam sędzia jest absolwentem najstarszego Jaworznickiego Liceum.
Spotkanie z całą pewnością należy zaliczyć do udanych. Młodzież, dla której było niezwykle wartościowym doświadczeniem jest teraz przekonana, że w przyszłości warto organizować podobne wydarzenia.
Taka wycieczka może również bardzo wiele zmienić w samych sposobie postrzegania świata przez młodych ludziach. Niekoniecznie musi utwierdzić ich w swoich marzeniach. Jak się okazuje kilkoro z nich po tym doświadczeniu, odżegnało się od dotychczasowych planów studiowania prawa. Być może to dobra okazja aby w porę zmienić swoją wizję przyszłej kariery zawodowej.

Rozprawa była nietypowa i w dużej mierze nawet zabawna, ale pouczyła także, że nie warto igrać z prawem.

Zaloguj się, by skomentować
Powrót na górę

Instytucje miejskie

Kultura

Polskie portale

INSTYTUCJE

Miasta różne

Follow Us