Menu

Kompromitacja poprzez frustracje

  • Autor  Komentarz redakcyjny

.Nie dla dobra miasta, ale przeciw. Jaki temat by nie był wałkowany na sesji, opozycja jest przeciw. Na zasadzie takiej, na jakiej żona w czasie śmiesznych dni, zapytana o to, dlaczego nagotowała trzy garnki zupy ogórkowej odpowiada: "Bo tak".
Po prostu dla jaworznickiej opozycji nie ma czegoś takiego jak dobro miasta, praca dla mieszkańców, bądź nawet zachowanie twarzy. Są natomiast frustracje i o nich traktuje ten tekst.
Jest przemożne parcie do "przywalenia" w prezydenta, jego współpracowników, w radnych koalicji nawet za cenę totalnej kompromitacji. Bo jak nazwać wystąpienie jednej z radnych, która uparła się, żeby fakt odzyskania od fiskusa kilkuset tysięcy złotych dla miasta, uznać za porażkę i niejako winę urzędników i prawników.
Ponieważ wina to ewidentna systemu podatkowego, a ten firmuje partia, której wielbicielką radna od niedawna bez wątpienia jest, to należy, jak widać, wybielić rządzących i ustanawiających prawo, nawet za pomocą paralogicznego rozumowania i tłumaczenia od (...) dziwnej strony, niezrozumiałej prawdopodobnie nawet dla samej tłumaczącej.


Mamy i inny przykład dziwnego zachowania, kiedy to jedna z osób zasiadających w ławach radnych obraża się na wynik głosowania w sprawie składu pewnego gremium.
Chyba są jeszcze osoby, które dość głęboko zakorzenione są w ustroju, który padł ćwierć wieku temu i wyroki demokracji są dla nich wielkim zaskoczeniem, skoro fakt, że została wybrana ta, a nie inna kandydatura, stanowi podstawę do zarzucania, że wybór był niedemokratyczny, bezsensowny (?) Naprawdę nie można nadążyć nad logiką obrażającej się osoby.
Czyli, że wybiera się swoich! Tak, szanowni Państwo. Wybiera się swoich. Bo kogo ma się wybrać? Kogoś, kto od miesięcy, lat bruździ, obraża, staje o'koniem, rzuca błotem i stara się zdyskredytować? Trochę logiki w rozumowaniu przydałoby się. Niestety nie wszystkich na logikę stać.
Stać za to na uznawanie siebie za alfę i omegę w każdej, każdej, każdej dziedzinie.

 

29 stycznia - była to kolejna sesja Rady Miejskiej, podczas której ujawniły się rzesze samozwańczych specjalistów w każdej dziedzinie, odbyła się w czwartek. Możemy być dumni z tak ogromnej ilości fachowców w radzie. Jeden zna się na finansach, drugi na prawie podatkowym, a jeszcze inny czuje się uosobieniem i przykładem cnót etycznych i savoir vivre.
Tylko czy bycie specjalistą nie powinno opierać się na gruntownej wiedzy, a nie na subiektywnych odczuciach i opiniach?
Słowa ?wydaje mi się?, nie przystoją komuś, kto publicznie wypowiada się na poważne tematy. Nikt nie ma wiedzy na każdy temat, ale sztuką jest przyznanie się do braków  i próba ich uzupełnienia, zamiast uporczywego trwania w błędzie dla zasady. Kompromitowanie się brakiem wiedzy, nawet o statucie rady, w przypadku radnego, nie powinno mieć miejsca.
W naszej radzie niestety się zdarza, bowiem popularne stało się kierowanie się nienawiścią do obecnej władzy, czy chęcią robienia ?na złość? tym, których się nie lubi. W efekcie jest to też robienie na złość sobie samemu.
Bo zamiast sugerować się logicznym myśleniem, opiniami prawdziwych fachowców i zdrowym rozsądkiem, niektórzy wolą wydawać opinie pod wpływem emocji. To zaś skutkuje wątpliwie kompetentnym obrazem danej osoby. Chyba nie warto dawać upustu swoim antypatiom, pomijając podstawową, czy specjalistyczną wiedzę.
Nie warto też chyba kreować się na wszystkowiedzących specjalistów, mających mądrość starszych za nic. Nie warto psuć sobie wizerunku kpiąc w brzydki sposób ze słów tych, którzy mają o wiele więcej doświadczenia i wiedzy.

Powrót na górę

Instytucje miejskie

Kultura

Polskie portale

INSTYTUCJE

Miasta różne

Follow Us