Menu

Radni bezradni, czy bezmyślni? Czy przyjmą w swoich domach nietrzeźwych?

  • Autor 

wytrzezwNa sesji Rady Miejskiej pewni radni, którzy jak wiemy, znają się na wszystkim i w każdej dziedzinie zabierają głos, zaproponowali zlikwidowanie Izby Wytrzeźwień. Na nieustanne ataki na Ośrodek Profilaktyki, ale i na instytucje związane z rozwiązywaniem problemów alkoholowych pozwalają sobie w różnym stopniu Radny Marcin Kozik oraz radne Renata Chmielewska i Barbara Sikora.
Tak, wymieniamy te nazwiska, bo potrzeba, aby społeczność miejska znała poziom odpowiedzialności tych, których wybrała do zasiadania w Rodzie Miejskiej. Społeczność musi wiedzieć, co stanie się, kiedy nietrzeźwi po pierwsze pozostaną na ulicach, w zimie, w mrozie, w śniegu, na klatkach schodowych, na chodnikach, umierając tam, albo siejąc postrach. Co stanie się, kiedy takie osoby zostaną, nie daj Boże zawiezione do szpitala - efekty w postaci horroru pokazuje co jakiś czas telewizja w reportażach z miast, w których podobne instytucje zlikwidowano. Co w końcu stanie się, kiedy policja i Straż Miejska zostanie zaangażowana w odwożenie nietrzeźwych do innych miast posiadających izby wytrzeźwień.

Po spełnieniu tych przesłanego opozycja wraz z wymienionymi radnymi odtrąbią sukces, bo będzie powód do ataku na władze miasta, że nie radzą sobie z nietrzeźwymi.
O to chodzi? Czy też chodzi o osobiste i spowodowane innymi względami niechęci do dyrektora Ośrodka, który oprócz pracy tamże, jest aktywny na niwie kultury miejskiej, na niwie mediów, i w różnych innych dziedzinach, niepasujących do koncepcji opozycji - niszczenia w mieście zgody, niszczenia dorobku ludzi ambitnych, promujących miasto, działających dla jego dobra. Czy nie ma tego typu podtekstów? Jestem pewien że są i to większe, niż komukolwiek się wydaje.

Oj przeszkadza ten portal zarówno opozycji i wspieranym obopólnie jaworznickim mediom, czerwonym i niebieskim, oj przeszkadza. Bo nie ma pomysłu na rzetelność, uczciwość, więc jedzie się po konkurencji tak medialnej, jak i politycznej, jak po łysej kobyle...

A może zaprosić radnych do przyjrzenia się pracy Ośrodkowi?
Paplanie trzy po trzy, nie mając o czymś pojęcia, to nie jest dobry sposób na bycie radnymi.
Warto zatem byłoby poznać temat od podszewki, a przy okazji posłuchać trochę przekleństw, powąchać nieco naturalnych wydzielin człowieka upojonego, uchylić się przed nieskoordynowanym ciosem agresywnego recydywisty.
Może wtedy Panie i Pan, poświęcając oczywiście za darmo swój czas, zrozumieją, że nie wszystko jest różowe i nie wszystko można przeliczyć na pieniądze. Może zrozumieliby, że nie należy zabierać głosu w sprawach, o których się nie wie nic - dokładnie nic. Może przestaliby poniżać ciężko pracującą załogę Izby Wytrzeźwień rzucając w jej kierunku nieuprawnione opinie.
Takie zaproszenie pojawiło się w wigilię, ale bez odzewu - oczywiście, bo niekompetencja wyszłaby na jaw aż za nadto. Ale i pewnie pacjenci nie życzyliby sobie podglądania przez laików, bo istnieje ochrona wizerunku i danych osobowych, których się tu przestrzega.

Jaworzna nie stać na utrzymanie takiej jednostki - powiedział radny Kozik. A czy Jaworzno stać na wywożenie własnych mieszkańców kilkadziesiąt kilometrów stąd i skazywać ich na tułaczkę podczas powrotu? Czy stać miasto na pozbawianie miasta ochrony, bo radiowozy będą jeździły do innych miast z agresywnymi pacjentami?

Poza tym czepiamy się artykułu niebieskiego medium, w którym napisano, że Jaworzno poświęca dla Ośrodka 1,4 miliona złotych. Nie! To jest kłamstwo - budżet Ośrodka to ok 1,4 miliona, ale ponieważ Ośrodek ma własne dochody, to miasto dopłaca jedynie około połowę z tej kwoty. Więc trzymajmy się prawdy !!!

Ile razy można tłumaczyć i wyjaśniać co zyskuje miasto posiadając placówkę, która izoluje osoby maltretujące w domach swoje rodziny, żony, dzieci, ale i mężów, rodziców?
Wydaje się, że radny o którym mowa doskonale o tym wie, a jego nienawiść do Ośrodka profilaktyki Uzależnienia od Alkoholu ma inne podłoże. Zupełnie inne, niezwiązane z rozwiązywaniem problemów alkoholowych. Uważny czytelnik doskonale wie o czym mowa - patrz wstęp.

Przyjrzyjmy się więc problemom jakie w mieście rozwiązuje Ośrodek Profilaktyki.

Zacznijmy od początku. Ośrodek przejął funkcję istniejącej od 1969 roku Izby Wytrzeźwień w Jaworznie. Od razy pragnę uspokoić, że być może jest to i wymysł komunizmu, ale dziś nie jest to izba wytrzeźwień służąca niegdyś do represji, a do opieki nad osobami nietrzeźwymi, którym grozi na przykład zamarznięcie, potrącenie, przejechanie przez samochód, które nie wymagają opieki szpitalnej, jednak które powinny znaleźć się pod nadzorem medycznym, jaki Ośrodek zapewnia.
Inną kategorią osób są ci, którzy zagrażają zdrowiu i życiu innych, będąc pod wpływem alkoholu, czyli tak zwani domowi awanturnicy, damscy bokserzy. Ich jest najwięcej, bo nawet około 80 % wszystkich dowiezionych do Ośrodka przez policję.

Jeszcze inna grupa to osoby, które zakłócają porządek publiczny awanturują się, są agresywni w miejscach użyteczności publicznej, wywołują zgorszenie w parkach, na ulicach, w lokalach, sklepach.
Ustawa o wychowaniu w trzeźwości mówi, że osoby takie mogą być przez policję odwiezione do domu, szpitala, albo do placówki jaką jest Ośrodek.

Z powyższych powodów, które pozwalają policji na zatrzymanie obywatela w placówce wynika, że osoby zdrowej, ale nietrzeźwej i agresywnej, do szpitala zawieźć się nie da. Osobie awanturującej się trudno pozwolić deprawować spokojnych obywateli w miejscach publicznych, a największej grupy, czyli domowych damskich bokserów nie da się dowieźć do domów, jak sugerują niektórzy samozwańczy znawcy tematu.

Praktyka wielu miast w Polsce pokazała, że tam, gdzie zamknięto podobne placówki, szpitale są pełnie nietrzeźwych, agresywnych, śmierdzących, przeklinających pijaczków, co jest zmorą ludzi, którzy naprawdę chorują na zawały, wylewy, czy też kobiet, które są na przykład dowiezione do izby przyjęć, SOR, bo akurat nadszedł czas porodu, a formalności związane z przyjęciem do szpitala należy załatwić tam, gdzie właśnie leży pijany.

Można, również, powołując się na obrońców praw człowieka, demokracji nic nie robić z osobami pijanymi, bo przecież mamy wolny kraj i każdy pije za swoje.
Gratuluję takich pomysłów i życzę spotkania się na ulicy, klatce schodowej, albo życzę mieć sąsiada, który co kilka dni wywołuje  w domu karczemną awanturę, grożąc pobiciem, albo śmiercią żonie, dzieciom, sąsiadom.

Izby wytrzeźwień, a zachód?

Być może termin ?Izba wytrzeźwień" jest polskim idiomem i nie ma w innych językach odpowiednika tego terminu, jednak instytucje izolujące osoby nietrzeźwe są w każdym kraju. Albo są to specjalnie wydzielone pomieszczenia w aresztach, albo inne podobne placówki cywilne.


Zapraszamy do przeczytania reportażu z dyżurów w Ośrodku - . Nocny dyżur w OPUA w Jaworznie - w obiektywie i nie tylko


Nie tak dawno, kilka, kilkanaście lat temu do Polski przyjeżdżali burmistrzowie miast szwedzkich, niemieckich, belgijskich, alby podpatrzeć jak u nas są zorganizowane izby i one to stały się w jakimś stopniu wzorem dla tamtejszych miejsc izolacji takich osób. Dlaczego? Dlatego że problem alkoholizmu, a raczej niekontrolowanego spożycia alkoholu i czynienia pod jego wpływem szkód materialnych i społecznych jest w każdym państwie żywy i każda władza, czy to państwowa, czy samorządowa chce zapewnić bezpieczeństwo swoim obywatelom, między innymi poprzez odizolowanie ich od destrukcyjnej działalności pijanych. Stąd widać, że nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie jeszcze nikt lepszego rozwiązania nie znalazł. W każdym kraju istnieją miejsca izolacji nietrzeźwych. Bo kiedy osoba trzeźwieje, nie jest już groźna dla otoczenia. To rozwiązanie doraźne, ale spełnia swoją rolę doskonale.

Jaworzno

W Jaworznie Ośrodek Profilaktyki został przekształcony z Izby Wytrzeźwień w 2001 roku. Wtedy to do zadań placówki doszły w pewnym stopniu te które polegają na pomocy psychologicznej, na stawianiu diagnozy uzależnienia, na pomocy w znalezieniu miejsca leczenia osobom, które bez takiej pomocy pogłębiają się coraz bardziej w chorobie. Niestety, aby się leczyć, trzeba się na leczenie zgodzić. A rzadko zdarza się żeby osoba uzależniona przyznała się do tego, ze jest alkoholikiem. To choroba zaprzeczeń.

Z czego "żyje" Ośrodek.

Nie ma wielkiej tajemnicy, że pieniądze, które winni są pacjenci, na podstawie przepisów zawartych w Rozporządzeniu Ministra Zdrowia odzyskać bardzo trudno z tej głównej przyczyny, że nawet ponad 80 % osób dowożonych do wytrzeźwienia to bezrobotni, bezdomni, nie posiadający żadnego źródła dochodu, bądź posiadający je w takiej wysokości, że postępowanie egzekucyjne w administracji nie jest w stanie zająć ani wynagrodzenia, ani świadczeń społecznych. Trzeba do interesu dopłacać.

Na czym polega praca w Ośrodku?

Wydziela się część administracyjną, czyli dyrekcję, kadry, księgowość, windykację, która to część musi sprostać wymaganiom biurokracji nadanej nam przez przepisy - ustawy rozporządzenia.

Druga część to obsługa nietrzeźwych, czyli miejsce gdzie osoby przywiezione przez policję przebywają. Jakie wymagania stawiają przepisy? Oprócz odpowiedniego minimum sanitarnego i związanego z wyposażeniem, podstawą pracy, tutaj są, pracują ludzie.

orodek-2_custom.jpgTo obsługa nietrzeźwych pochłania lwią część budżetu. Zmiana czyli zespół ludzi koniecznych do obsługi według rozporządzenia ministra zdrowia powinien liczyć 6 osób. Jednak w wypadkach szczególnych można skład zmiany zmniejszyć do 4 osób jednak obowiązkowo z lekarzem w zespole.

W Jaworznie większość doby obsługują trzy osoby, bo na tyle pozwala budżet zakładu, choć potrzeby są o wiele większe. W skład zmiany wchodzą lekarz, pielęgniarka, bądź kierownik zmiany oraz sanitariusze.

Dlaczego potrzeby są spore?

Dlatego, że aby zapanować nad kilkunastoma czy nad ponad dwudziestoma osobami nietrzeźwymi w salach, aby zapewnić bezpieczeństwo im oraz personelowi placówki jeden sanitariusz i jedna pielęgniarka plus lekarz, który często jest osobą starszą, albo kobietą, to trochę mało. Zwiększa się więc na godziny nocne skład zmiany o jednego sanitariusza, jednak jest to najczęściej tylko 8 godzin. Ale to stanowczo za mało.

Co należy do obsługi?

Pacjent przywieziony i zrewidowany przez Policję w celu dokładnego przeliczenia, określenia cech posiadanych przez niego przedmiotów wartościowych i przekazania ich do depozytu powinien być w miarę możliwości nakłoniony do rozebrania odzieży wierzchniej, butów, spodni, itp. aby móc położyć się w łóżku z pościelą. Niestety często pacjent odmawia rozebrania się, często wymaga pomocy w zdjęciu spodni, które niejednokrotnie przesiąknięte są wydzielinami, wymiocinami, a podobnie jest z koszulami, swetrami, kurtkami.
Kiedy już uda się pacjenta zbadać i położyć w łóżku, należy go nieustannie kontrolować pod względem zdrowotnym, albo też spełniać jego prośby, których katalog specjalnie szeroki nie jest, jednak przy 15, 20, 25 pacjentach jednocześnie, czynności te są dość uciążliwe i nieprzyjemne. A to pić, a to sikać, a to ktoś wymiotuje, albo zanieczyści się w łóżku, bo nie jest świadom tego, że jelita i zwieracze pracują albo i nie pracują.
Ponadto kontakt przy pomaganiu w przemieszczeniu się do toalety jest o tyle nieciekawy, że sporo pacjentów to osoby zawszawione, dotknięte świerzbem, brudne od moczu, kału, z ranami które nie goją się od miesięcy, a pacjent nie pozwala sobie ich zaopatrzyć, nie pozwala się umyć albo, jeśli jest "na wolności", to do lekarza się nie udaje bo najlepszym lekarstwem i lekarzem jest dla niego wódka.
Po wytrzeźwieniu pacjent opuszcza ośrodek i albo trafia tu znów za jakiś czas.
Kolejna wódka, kolejna domowa awantura i kolejna interwencja policji i kolejny pobyt w Ośrodku.

Lekarze tu też pracują

Niezbędnym członkiem załogi - zmiany jest lekarz. Lekarz kwalifikuje do wytrzeźwienia, udziela przy pomocy pozostałego personelu świadczeń higieniczno sanitarnych, zleca szczególną obserwację pacjenta, zaleca zastosowanie przymusu bezpośredniego w postaci pasów bezpieczeństwa, a następnie decyduje o zwolnieniu osoby po wytrzeźwieniu. Niestety coraz trudniej pozyskać do pracy lekarzy, bo jak w każdym innym zakładzie w całej Polsce lekarzy brak, powyjeżdżali za granicę, albo po prostu praca tutaj jest dla nich zbyt uciążliwa, słabo opłacalna.
Być może nastąpi moment, kiedy lekarzy braknie w w ogóle i wtedy izby wytrzeźwień ulegną zamknięciu bez pomocy nieodpowiedzialnych radnych. Póki co to obowiązkiem radnego powinno być pomaganie takim instytucjom, a niedążenie do ich likwidacji. Czegóż jednak wymagać od ludzi nieposiadających żadnej wiedzy na te tematy?

Jakie za to mamy propozycje radnych, którzy nigdy, nawet na chwilę nie zaglądnęli do Ośrodka, aby zapoznać się z charakterystyką pracy, z warunkami, jakie panują w zakładzie, nigdy nie zapytali personelu, ani dyrekcji jakie są potrzeby, czy środki na działalność są wystarczające, czy bezpieczeństwo jest zapewnione i czy satysfakcję z pracy pracownicy odczuwają.
Mają za to propozycję zabrania pieniędzy z budżetu, który wystarcza na podstawowe potrzeby, a wiele potrzeb istnieje tylko w sferze marzeń.
Choćby płace, które większość załogi ma w wysokości najniższego wynagrodzenia.

Załoga nie narzeka aż tak bardzo, bo zdaje sobie sprawę, z faktu, że cała nasza gospodarka jest w stanie krytycznym i trudno stawiać ultimata co do wynagrodzeń, skoro ogromna część społeczeństwa żyje na granicy ubóstwa.

Ignorancja, niewiedza i brak jakiejkolwiek orientacji u takich radnych, jak dziś zabierający głos, są porażające.
Niestety żaden z radnych kiedykolwiek zgłaszających nieodpowiedzialne propozycje nie miał nigdy ani czasu ani pewnie ochoty zapoznać się z charakterystyką działalności Ośrodka, (z wyjątkiem corocznego sprawozdania dla Komisji bezpieczeństwa i sprawozdań finansowych) wobec czego tnie budżet jak mu się tylko podoba, na podstawie wiedzy równej "zero".


Kiedyś zaproponowałem jednej radnej - lekarzowi - ?wzięcie paru dyżurów w Ośrodku". Jaka była odpowiedź? - Ja? Ależ skąd? Wśród tych ludzi? Z pijanymi? O nie, ja się do tego nie nadaję! Za żadne pieniądze!

Chyba tylko wspaniała obsada - kadra zakładu, pracownicy, którzy są osobami o wysokich wartościach moralnych, którzy wspierają się wzajemnie i budują szczególnie dobrą więź międzyludzką, która powoduje, że do pracy każdy idzie chętnie, że nie ma waśni, kłótni, że atmosfera każdego dnia pozwala przezwyciężyć niedogodności właściwe dla tak niesympatycznego miejsca.

Poza tym tu dba się o godność ludzi, którzy sami o swoją godność nie dbają. Tu chroni się ludzi przed popełnianiem przestępstw. Chronione są rodziny które dzięki izolacji ich katów, dręczycieli, mogą spać spokojnie.

Powrót na górę

Instytucje miejskie

Kultura

Polskie portale

INSTYTUCJE

Miasta różne

Follow Us