Menu

Nowomowa

  • Autor 

2015 02 07 005817Co jakiś czas pojawiają się w obiegu słowa, określenia, terminy, które powtarzają wszyscy, przy każdej okazji, nie siląc się na własną indywidualność. Nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że z tego powodu stają się bezbarwni, a ich wypowiedzi mało ciekawe.
Słowa takie można podzielić na mniej więcej dwie grupy pod względem, nazwijmy to, pochodzenia.
Grupa pierwsza, to te, ukute przez media, polityków, słyszane po stokroć w radiu, telewizji.
Wystarczy, że jakiś polityk posłuży się raz, czy dwa razy, nowym zlepkiem liter, a już po jakimś czasie w ten zlepek swoje wypowiedzi ubierają wszyscy ważni, a za nimi my. Stajemy się przez to, z reguły we własnych oczach, bardziej wiarygodni, myśląc, że słuchacz poważniej potraktuje nasze wywody na dany temat.

Nic bardziej błędnego, bo najczęściej jest tak, że co subiektywnie nas podnosi w czach ogółu, niestety rzeczywiście staje się utrapieniem dla otoczenia, które nie dość, że również jak katarynka powtarza dane słowo, to wścieka się, że robią to inni, bo to przecież on sobie umyślił taki styl i sposób wysławiania.


W związku z tym wypowiedzi stają się nieciekawe, a kiedy upstrzmy je obiegowym zwrotem, dajemy rozmówcy sygnał, że posługujemy się być może nie tylko tym jednym nie swoim słowem, ale sprawiamy wrażenie cytowania czyichś wypowiedzi, przez co rozmówca przestaje być zainteresowany wysłuchaniem z uwagą naszych wywodów.

szacun02.jpgKołowrotek się kręci a my tracimy wiarygodność, własną indywidualność i zlewamy się z ogółem.
Jak powszechnie wiadomo, interesujące są jednostki wyróżniające się, w tym wypadku będą to takie jednostki, które potrafią zachować swą odrębność i posługiwać się ładnym, czystym językiem, bez natrętnych naleciałości.
Rzecz w tym, że każdemu się wydaje, że jest trendy, kiedy wtrąci tu i ówdzie modne słowo. Gdyby takich wtrącających było no, dajmy na to 5 procent, to sprawa nie byłaby zauważalna, ale kiedy 80 procent ludzi mówi tak samo, to staje się bezsprzecznie nudne, żeby nie powiedzieć zniechęcające.

A oto co nam zaserwowali politycy.
Jednym z mocniej osadzonych w historii słów, jest konsensus. Kiedy przy okrągłym stole dochodzono do niego, wśród wszystkich Polaków już nie osiągano zgody, porozumienia, ba, w zapomnienie poszło nawet partyjne wspólne stanowisko. Konsensus był obecny nawet w kolejce po papier toaletowy, a oznaczał akceptację na sprzedaż każdemu stojącemu w kolejce, po trzy rolki.
Nieco później zapanował priorytet. Śmiesznym było, kiedy kandydatka na miss, podczas wyborów, do kamery paplała, że priorytetem w jej życiu jest ukończenie szkoły stewardess, albo że jej priorytetowym hobby jest jazda konna czy czytanie książek. Hmm... gdyby czytała, to zasób jej słownictwa pewnie byłby niewątpliwie nieco szerszy.
Ale tamte czasy minęły i pojawiły się nowe, nowoczesne słowa. Jednym z nich jest wyraz ?niebywale" odmieniany we wszystkich możliwych przypadkach i rodzajach. A przecież niebywale - to coś, co nie bywa, czyli nie istnieje. Zatem niebywale piękna, czyli... nie bywa piękna bez hitowego make-upu.


Inny problem to potoczne słownictwo, które ubarwiane jest masowo przez wszystkich zarówno w wypowiedziach prywatnych, jak i z ekranu telewizora, na forach internetowych, w radiu i gdzie się tylko da. Modzie ulegają wszyscy i nawet, jeżeli komuś bardzo zależy na eleganckiej wypowiedzi, nie potrafi się powstrzymać przed wtrąceniem słowa "tak" między zdaniami, tak...
Czyżby wynikało to z niepewności własnych osądów na jakiś temat i konieczności każdorazowego potwierdzania wypowiedzianej kwestii? Tak...
Czy to pani minister, czy zapytana o uciążliwości śnieżne podczas ataku zimy, czy też urzędniczka objaśniająca zawiłości wypełniania pitów, tak... musi sobie dopowiedzieć, bo wypowiedź nie byłaby ważna, tak...
Trzeba zauważyć, że dzisiejsze tak wyparło z powodzeniem podobne w sensie "prawda", używane jeszcze nie tak dawno do tego stopnia, że aż bokiem potrafiła wyjść. Widać prawda, to już przeżytek... Teraz "tak" bokiem wychodzi.

Gdy zostajemy zaskoczeni błędnym osądem naszej osoby, czy też naszego mniemania na jakiś temat, natychmiast reagujemy przepięknym zwrotem: "No, proszę cię". Co ów zwrot ma oznaczać? W domyśle - mylisz się, nie przesadzaj, wolnego (!), czy nawet kolokwialne: daj spokój.
Nie ! Trzeba ?no prosić". I to zawsze Cię.
szacun06.jpgStosowne jest często wyrażenie entuzjazmu wobec kogoś, kto czegoś dokonał, czy to napisał ciekawy tekst, czy też zrobił dobre zdjęcie, zabłysł w towarzystwie, albo nawet na internetowym forum jakąś, jakąkolwiek wiedzą. Co wtedy powiemy?
No, na pewno nie "podziwiam cię, jego, ją", na pewno nie. Tu potrzebne, a nawet wskazane jest wyłącznie jedno słowo: "szacunek", albo, o zgrozo, "szacun".
Po co uzasadniać swój podziw, po co silić się na indywidualność. Szacun załatwia wszystko, nawet, jeśli dwudziestu naszych poprzedników napisało to samo, to nasz "szacun" jest niezbędny. I kilkudziesięciu innych, po nas wypowiadających się.
Problem w tym, że obdarzeni szacunkiem są za sprawą takiej mody właściwie wszyscy, bo każdy coś mądrego, nawet niezamierzenie powiedział.
Co jednak powiemy wobec kogoś, kogo naprawdę szanujemy i na słowa podziwu zasługuje? Czy znajdziemy odpowiedni epitet? Ależ po co? Przecież można zawsze powiedzieć "Wielki szacun".
A czy nie warto okazać nieco szacunku dla własnego języka?
Kwiatuszków, a raczej kwiatuszków polnych, przez wielbicieli ekskluzywnych ogrodów nazywanych chwastami, wśród naszego słownictwa jest cała moc.
Wymieńmy jeszcze kilka z nich: "Żal - ku wyrażeniu politowania wobec kogoś, ?żenada", ?żenua" - nadzwyczaj gęsty chwast zasadzany, aby zdyskredytować kogoś, coś, ?dokładnie" - podobnie, jak szacunek, z angielskiego od "respect", ?absolutnie", ?nara", ?spoko", ?na maksa".
szacun04.jpgDowcip już nie rozśmiesza, tylko "rozwala", albo "zabija", a każda rzecz w zależności od uznania jest jest "wyrąbista", "zarąbista", "wypasiona", "masakryczna" albo "coolowska" - już nie tylko "cool", a jeśli nam się coś nie podoba to może być  "badziewiem" - po co więcej słów, jeżeli wszystko jest jasne.
Są i te zwroty, które tkwią z uporem od mnóstwa lat w mowie: ?ino", ?trza", ?abo" i cudowne jaworznickie: ?a idze, idze".
I pal licho, gdyby taki słownik pozostawał słownikiem niszowym, podwórkowym. Gdy jednak wkracza do mowy oficjalnej, niemal literackiej, to już nie wróży dobrze przyszłości mowy, którą przecież powinno się szanować, pielęgnować, aby móc, gdy potrzeba naprawdę kwieciście opowiedzieć choćby wrażeniach po przeczytaniu podobnego do tego, tekstu.

Moda to nieodłączny element życia od wielu dziesiątek, jeżeli nie setek lat. Ale prawdziwi koneserzy, ludzie z klasą nawet najwspanialsze trendy w modzie ignorują, gdy okazuje się, że to, co modne, staje się powszechne.

Przykładem na prawdziwą klasę w postrzeganiu mody może być pewna Pani, która zwróciła się do męża: ?Kochanie, czy zauważyłeś, że nasza sąsiadka z dziesiątego piętra ma taki sam szal jak ja?
Na co mąż: ?Jeżeli chcesz, mogę ci kupić inny"
A żona: ?Czy jesteś pewien, że wyjdzie cię to taniej od przeprowadzki?"


Na temat mowy i związanych z nimi współczesnych problemów mozna przeczytać w artykułach:
Nieszczęsna ortografia,
i
Urzędniczo-potoczne zmagania z językiem.

Powrót na górę

Instytucje miejskie

Kultura

Polskie portale

INSTYTUCJE

Miasta różne

Follow Us