Menu

Rewanż

  • Autor 

 


fotolia 61721499 xs customWiosna roku 1986 roku obfitowała w ciekawe wydarzenia. Jednym z nich, była największa tragedia ekologiczna spowodowana wybuchem reaktora jądrowego elektrowni w Czarnobylu. Władze PRL-owskie kierowane sowieckimi dyrektywami nie dały komukolwiek nawet myśleć o tym, że jakieś konsekwencje zdrowotne mogą nam grozić, a cóż dopiero powiedzieć to głośno i ewentualnie przedsięwziąć środki zaradcze, profilaktyczne aby, jeśli nawet nie zniwelować, to przynajmniej zminimalizować zagrożenia płynące z obcowania ze zdegenerowanym środowiskiem naturalnym.


Embargo na rzetelną informację było dość skuteczne i gdyby nie zachodnie ośrodki: Radio Wolna Europa, Głos Ameryki z Waszyngtonu czy też Sekcja Polska Radia BBC, oraz podziemna, pantoflowa poczta, nikt ze zwykłych śmiertelników nie zdawałby sobie sprawy z powagi sytuacji.

Rząd Stanów Zjednoczonych, niezależnie od osoby sprawującego urząd prezydenta, był zawsze konsekwentnie przeciwny komunistycznym władzom państw bloku wschodniego, jednak nigdy nie był przeciwny narodom sterroryzowanym przez jedynie słuszny moskiewski zamordyzm.

Z badań zachodnich naukowców: atomistów, ekologów, wynikało że w konsekwencji radioaktywnych opadów znaczne obszary zielone - łąki, lasy i pastwiska zaabsorbowały tyle izotopów, że mogło zaistnieć niebezpieczeństwo zdenaturalizowania żywności produkowanej na bazie siana, pasz pochodzących z tych terenów.

Tu trzeba wspomnieć o człowieku któremu nie straszne były kurczaki napuchnięte uranem czy mleko świecące izotopami. ?Rząd się wyżywi? - jego dewiza życiowa i polityczna, wypowiedziana na jednej z kolejnych konferencji prasowych, zapadła narodowi głęboko w duszę. Znienawidzony, obrzydliwy Jerzy Urban - rzecznik prasowy rządu - który jedynie ignorancją, chamstwem, cynizmem traktował Polaków z ekranu telewizora, a który do dziś potwierdza swoją marność, plując na największe świętości, podjął charytatywną wojnę z prezydentem Reaganem. Jej podłożem była decyzja amerykańskich władz o pomocy dla Polski, wobec ?niepewnej? zdrowotnie rodzimej żywności, którą byliśmy faszerowani mimo skażenia. Najbardziej ucierpieć mogły dzieci, więc w stronę naszego kraju ruszyły transporty z mlekiem. Fakt, że z mlekiem w proszku, ale jednak po prostu czystym.

Jakież było oburzenie rzecznika: ?Tak nas poniżyć! Nam? Mleko? Ależ my mamy własne i wcale nie skażone, ale jeśli nawet mielibyśmy się do kogoś o pomoc zwrócić, to na pewno nie do jakiegoś tam wujka zza oceanu ale do znacznie bliższego brata zza Buga?.

Hmm? wystarczyło powiedzieć: ?No, thanks?. Ale to dla skandalisty Urbana zbyt proste. Przed mocodawcami należało się wykazać inwencją i potencjalnego przeciwnika starać się co najmniej tak samo poniżyć. Tak inteligentnej bestii jak Urbanowi powinno udać się to w stosunku do Ameryki.

USA to kraj różnych nacji, różnych ras, charakterów. Są bogaci, średnio zamożni, jest i biedota, dużo biedoty - tak z resztą jak w wielu innych krajach ? oczywiście kapitalistycznych. Są ludzie posiadający po kilka domów, willi, posiadłości, rancz, są i tacy którzy nie posiadają nic. Ot, bezdomni. Szeroko rozwinięta opieka socjalna polega między innymi na zapewnieniu im dachu nad głową.

A że lepiej jest dać schronienie za darmo, niż skazywać tych ludzi na włóczęgostwo i pogłębianie przestępczej degeneracji, przeznacza się dla nich domy, bloki - proste, bez specjalnych wygód, w których mogą mieszkać ? mieszkania socjalne? teraz już to u siebie znamy. Rzecz w tym, że dość liczna grupa tych ludzi nie chce korzystać z tego typu dobrodziejstw i woli spać pod chmurką - na ulicach miast, pod mostami, wśród stosów kartonów, w bramach - tam przynajmniej nie trzeba sprzątać, nie trzeba mieć żadnych zobowiązań. Nie ma się co dziwić, że jest im tam trochę zimno.

?Otóż?? - ulubiony przerywnik Urbana ? ?Otóż?? wpadł on na pomysł aby biednym bezdomnym amerykanom ulżyć w ich ciężkiej doli. Jedzenia niestety nie było u nas pod dostatkiem aby je jeszcze wysyłać je na ?Manhattany?, ale dobrze zaopatrzone wojsko cierpiało na nadmiar tkanin.

Toteż, skoro Was stać na przysłanie nam do niczego nie potrzebnego mleka, my odwdzięczymy się Wam dbając o Waszych zmarzniętych obywateli.
Trudno powiedzieć ile setek czy tysięcy koców i śpiworów zdołaliśmy wysłać w darze. Fakt faktem zarówno rzecznik, jak i rząd któremu się wysługiwał, został dostatecznie mocno ośmieszony w oczach całego świata.

A w mojej głowie, zbuntowanego dwudziestoparolatka zrodziła się słowno-muzyczna historyjka wykpiwająca całe to zamieszanie, którą w gronie przyjaciół często sobie wspominamy, z Urbana jednak się nie śmiejąc. Padają najwyżej w jego kierunku epitety, których przytoczenie tu, byłoby potężnym faux pas.
 

Coś huknęło nam na głowy,
Coś nas wgniata znów do ziemi.
To restrykcje idą nowe
W związku ze skażeniem.
Nie chcą od nas zieleniny,

Nie chcą marchwi i pietruszki,
Na krajowy rynek idą 
Dżemy, mleko, chleb i puszki

Jeść nie nada - bo szkodliwe,
W radiu mówią że nie szkodzi,
Dzieci nie chcą pić odżywek?
Co tu robić, co to robić ?

Dobry wujek wraz z senatem
Ciężkie czasy uwzględniając
Rzecze - Polak naszym bratem
Pomóżmy mu ? wysyłając?

(Na mel. ?Jadą wozy kolorowe?)
Jadą pełne kontenery z pakunkami,
Mleko wiozą w proszku przeterminowane,
Lecz jak niesie wieść od Tater do Bałtyku
Lepsze nasze niż zachodnie w proszku mleko?

Ciężarówki przepełnione,
Konwój za konwojem sunie,

Tylko patrzeć jak nam nagle

Biała papka na łeb lunie.
Na to pewien rzecznik znany
Rzecze sapiąc i parskając:
?
"Reaganowi się nie damy !?
Po czym wypił, zagryzając (oczywiście mleko sucharkiem)

Zrewanżujmy się rodacy
Prowokacji reaganowskiej
On nam mleko sproszkowane

(Na mel. Marsylianki)
 
A my mu koce, koce, koce
 
Na wiosenne chłodne, nowojorskie noce

I śpiwory, wory, wory

        Na wieczoooooooory !!! 

Powrót na górę

Instytucje miejskie

Kultura

Polskie portale

INSTYTUCJE

Miasta różne

Follow Us