Menu

Pożegnaliśmy przyjaciela - Zbigniew Rutkowski już komponuje pieśni dla Pana...

  • Autor 



pogrzebzrutkowski271016034O godzinie 14 w Kolegiacie w Jaworznie odbyła się msza święta po której przyjaciele i wszyscy, dla których miejska kultura jest ważna, którzy z miastem związali swoje życie, tak, jak On, Zbigniew Rutkowski, udali się na cmentarz w Wilkoszynie, gdzie do grobu złożono urnę z prochami wychowawcy, przyjaciela, wspaniałego człowieka.

Smutek wielki zapanował, bo właśnie w tym okresie, w okresie Święta Zmarłych niemal co roku odbywały się koncerty zaduszkowe w reżyserii i z muzyką stworzoną przez Pana Zbigniewa.

W tym roku koncertu nie będzie i nie będzie ani za rok, ani później. Nie będzie w takiej formie, nie będzie z udziałem kompozytora, bo wydaje się, ze Jego uczniowie, przyjaciele nie dadzą miastu zapomnieć i Jego wielkiej duszy, serca. 

pogrzebzrutkowski271016013Wspominajmy Go pięknie, muzycznie, z sercem i cieszmy, się że dane nam było na swojej drodze spotkać tak dobrego człowieka.

Kiedy ksiądz wygłaszający homilię określał charakter i cechy Pana Zbigniewa, wiele osób nie mogło powstrzymać łez.

Kiedy wspominał jego profesjonalizm, bezkompromisowość i szczerość oraz prawdziwość Jego intencji, nikt nie miał co do tych słów wątpliwości. To niezwykła osobowość, z którego życia jeszcze dług czerpać będą ci, którzy Go znali i z nim pracowali.

Zbyszku, odszedłeś, ale równocześnie pozostałeś z nami w swojej muzyce, w swoich klimatach. Ich cząstkę każdy z nas będzie nosił ze sobą już na zawsze...



zrNiestety, to trudny dzień, smutny dzień dla Jaworzna. Odszedł Zbigniew Rutkowski, wielki człowiek, kompozytor, wychowawca młodzieży, nauczyciel, miłośnik poezji śpiewanej, przyjaciel wszystkich, którzy w Jaworznie śpiewali.

Nie będzie kolejnego koncertu zaduszkowego z jego udziałem, w jego reżyserii, nie będzie Studia Poezji i Piosenki. To bardzo trudne słowa, im bardzo trudno wydostać się spod palców, z gardła, z duszy... 

Wyuczył pięknego artystycznego rzemiosła młodych ludzi, którzy bądź to w zaciszy domowym, bądź na wielkich scenach dawali i dają piękne koncerty.
Koncerty dawał i On. W chwili Jego śmierci wspomnijmy Jubileusz 40 lecia Jego pracy dla młodzieży dla muzyki, dla Jaworzna.
Od kilku lat zmagał się z wieloma chorobami, które nie pozwalały mu być z młodzieżą, ale kiedy tylko miał siłę, przyjeżdżał do Szczakowej i tam w małym pokoiku grał na fortepianie i udzielał wskazówek, "męczył" swoich uczniów niezliczoną ilością powtórzeń piosenek i ich fragmentów, aby zabrzmiały one tak, jak powinny.

Roksana Jarzynka, Beata Banasik, Magda Ples, Grzegorz Wąchała, Olek Brzeziński i Wojtek Brzeziński, Ania Dul, Dominik Socha, Martyna Knot, Marlena Budak, i wielu, wielu innych zawdzięczają Mu swoje umiejętności i wiedzę muzyczną.

50 lecia, które miało nastąpić za dwa lata nie doczekał.

Już dziś jako ktoś, komu zawsze ufał, komu powierzał prowadzenie wielu koncertów, komu dawał dowolność w komentowaniu występów młodzieży jaworznickiej, pozwalam sobie zasugerować, że należy jak najszybciej nazwać Jego imieniem jeden z ważnych w miecie obiektów kulturalnych. Zbigniew Rutkowski musi pozostać wśród nas.
Bo kiedy zapytałem Go: "Kim są dla Pana ludzie, z którymi Pan pracuje? Czym jest dla Pana Pańska praca"?
Odpowiedział:
- Ja po prostu lubię to, co robię. To nie jest tylko praca, to nie są tylko zwykli ludzie. To cała rodzina, która zawiera w sobie wszystkie cechy ciepłej, kochającej się rodziny. Wszystkich znam od samego początku. Wiemy o sobie wszystko, dzielimy się swoim życiem, radościami, problemami. W takiej atmosferze praca jest życiem, a życie pracą.
Za to im wszystkim dziękuję.

Od ponad roku rozmawiałem z Nim o kolejnym koncercie, który planował. To miał być kolejny koncert piosenki zaczarowanej z Jego muzyką. Prosił, abym był gotów, bo jak zwykle miałem poprowadzić, zapowiedzieć, skomentować. Dzwonił, przypominał, Pytał, czy nie zapomniałem. Jednak coraz rzadziej. Wiedziałem, że program koncertu będzie tajemnicą do samego pierwszego dźwięku, więc jeszcze mam przygotowane kartki z zapiskami, co kiedy powiedzieć, gdzie zawiesić głos, kiedy zażartować. Mówił mi, że mimo moich niedoskonałości dykcyjnych, nie wyobraża sobie żebym choć kilku słów nie powiedział, tak jak to bywało na koncertach w Szczakowskim Domu Kultury, czy w Debiut Cafe.
Niestety, tego kolejnego koncertu już nie będzie.
Ale duma, i ogromny szacunek, że to właśnie On
zaufał mi i nie ingerował zupełnie w to, co powiem do publiczności pozostanie ze mą...
A może koncert będzie? Może zorganizujemy go dla Niego, dla Pana Zbyszka... Te słowa kieruję do wszystkich, którzy śpiewali... Tylko jak tu mówić, jak śpiewać ze łzami w oczach?

Dziękujemy, dziękuje i ja, Panie Zbyszku za piękny półwieczny rozdział naszego miasta - Twojego ukochanego Jaworzna.



Artykuł z roku 2008

15 lutego jubileusz 40-lecia pracy artystycznej obchodził Zbigniew Rutkowski.

To człowiek, którego niemal zawsze można zobaczyć w Miejskim Centrum Kultury podczas imprez, ale nie tylko. Wychowawca młodzieży, swoją muzyczną i artystyczną wiedzę przekazał dziesiątkom, jeżeli nie setkom młodych ludzi, którzy mieli chęć rozwijać się w tym kierunku. Niezwykle skromny, małomówny, ale kochany przez wszystkich, którzy zetknęli się z Jego umiejętnością pokierowania sceniczną osobowością. Pisze teksty, komponuje, a co jakiś czas owoce Jego pracy możemy zobaczyć na koncertach, ostatnio podczas występów ?Studia poezji i piosenki".
Ale droga pracy Zbigniewa Rutkowskiego jest znacznie ciekawsza. Czy ktoś pamięta powstały w roku 1983 katowicki kabaret ?Zespół Adwokacki Dyskrecja"? Przeżywający młodość w tamtych czasach doskonale pamiętają. Kabaret miał swoje audycje w radiu Katowice, ale także w ?Tróje", w której na zmianę z ?60 minut na godzinę", ?Studiem 202", kabaretem ?Długi" umilał nam niedzielne przedpołudnia. Przez pewien czas właśnie w ?Zespole Adwokackim" pracował nasz jubilat.
Wymarzony jubileusz - z tymi sowami zgodzili się wszyscy, którzy opuszczali po dwugodzinnym koncercie salę teatralną. Niezmiernie serdeczna atmosfera, jaką stworzyli występujący wykonawcy była wszechobecna. Uśmiechy, serdeczności a nawet łezki rozrzewnienia na twarzach zdały się mówić, i na pewno mówiły - ?Dziękujemy Ci Zbyszku".

Od rana w budynku przy Mickiewicza dało się odczuć, że popołudniowe wydarzenie nie będzie zwykłym, nawet w skali Jeunesses Musicales koncertem.
jeneusrutkowski 5To drugi dzień dwudziestych szóstych już dni muzyki, na które zapraszani są artyści z górnych półek estradowych. Tym razem gość nie przyjechał z daleka. Gość był jednocześnie gospodarzem, a jaką jest ważną postacią na polskiej scenie muzycznej, mimo, że nie przebił się przez dość wąskie gardło showbiznesu, kierującego się własnymi często niezrozumiałymi zasadami, o tym nie wiedzący mogli się dowiedzieć  podczas koncertu.
Na kilka godzin przed wieczorem trwały intensywne przygotowania, próby, muzycy szlifowali ostatnie dźwięki, ćwiczyli każdą piosenkę, aby ?nie zaliczyć" wpadki - jak to określili w popołudniowej rozmowie.
Już od siedemnastej korytarz zaczął zapełniać się widzami, a wśród nich dostrzec można było wielu tych, którzy pod okiem Pana Zbigniewa zaczynali swoją przygodę z muzyką.
Między nimi w pewnej chwili przeszedł niepostrzeżenie pewien człowiek w czarnym garniturze, za charakterystycznymi okularami, znany dobrze w kręgach związanych z najwspanialszą muzyczną krainą, ?Krainą łagodności".
jeneusrutkowski_1.jpgJan Poprawa - właściwie już człowiek legenda - dziennikarz, publicysta, redaktor czasopism poświęconych poezji, poezji śpiewanej, ale przede wszystkim największy w Polsce autorytet w dziedzinie piosenki opartej na wierszach, piosenki studenckiej i autorskiej. Utarło się przekonanie, ze jeśli festiwal, przegląd twórczości młodych artystów - śpiewających poetów, nie ma w składzie jury Jana Poprawy, a najczęściej jako przewodniczącego tegoż gremium, to ranga imprezy nie jest najwyższa, Oczywiście nie ujmując innym znawcom przedmiotu, Jan Poprawa w pełni zasługuje na powyższe zaszczyty. Od lat jest wykładowcą, nauczycielem, wychowawcą młodzieży, surowy krytyk, ale i dobry duch, potrafiący wyłapać talenty. Niestrudzenie przemierzający kraj od koncertu do koncertu, od przeglądu do przeglądu, wprowadzając w każdy z nich pewien czar romantycznej przygody z muzyką.
Przechodzień, który pojawia się niespodziewanie, tak samo znika pozostawiając niezapomniane przeżycia związane z kontaktem z nim.
Jako ?Przechodzień' wszedł z bocznych drzwi Sali Teatralnej swoim charakterystycznym tembrem głosu przedstawiając sylwetkę swego przyjaciela, a naszego jubilata Zbyszka Rutkowskiego.
Znają się od lat, znają się tak długo, jak tylko mogą znać się przyjaciele zbliżający się do emerytury - to Jego słowa - po czym z wielkim szacunkiem w glosie oznajmił oficjalnie, ze jesteśmy na koncercie inaugurującym czterdziesty rok pracy bohatera wieczoru. W 1968 roku, mając 16 lat nagrał swoje pierwsze trzy piosenki dla Polskiego Radia, i od tego czasu wiedzie czynną karierę, będącą jednym z fenomenów w muzycznym świecie.
Cały program był prezentacją piosenek napisanych przez Pana Zbyszka i materiałów filmowych pochodzących z archiwum Miejskiego Centrum Kultury i z Telewizji Polskiej. Wypowiedzi znanych, w tym obecnego między nami Jana Poprawy, wywiady i piosenki nagrane w studiu, czy w pomieszczeniach MCK.
jeneusrutkowski_9.jpgSam koncert rozpoczął się od piosenek skomponowanych do twórczości Księdza Jana Twardowskiego. Z towarzyszeniem zespołu Studia Poezji i Piosenki, wystąpili Roksana Jarzynka, Martyna Knot, Beata Banasik i Dominik Socha. Piosenki były śpiewane już na tej scenie w ramach spektaklu poświęconego twórczości Księdza Twardowskiego, zatytułowanego ?Nie przyszedłem Pana nawracać".
Piękny początek wieczoru, po którym zobaczyliśmy z telebimu śpiewającego Pawła Pastuszaka.
Przyszła kolej na Roksanę Jarzynkę w znanych nam z innych koncertów utworach. Nieprawdopodobne wrażenie zrobiła piosenka ?Panie profesorze", z akompaniamentem jednej, jedynej gitary w rękach Maćka Talagi. Nie trzeba przypominać jak doskonałym artystą jest Maciek, a brzmienia wydawane przez jego instrument są przesycone w pełni dramatyzmem, który doskonale koresponduje ze słowami utworu.
Wspaniale zaprezentowała się na scenie Beata Banasik. Oprócz pięknego głosu i wyjątkowej interpretacji, dysponuje niezwykłą swobodą, a przy tym umiejętnością nawiązania niewidzialnego kontaktu z publicznością. ?Spirala księżyca" to piosenka, na którą czekali wszyscy. Beata zaśpiewała ją przepięknie.
jeneusrutkowski_6.jpgMirka Szawińska, artystka, laureatka wielu festiwali, przeglądów, w tym świnoujskiej FAMY, radomskiej ŁAŹNI, nagrodzona Nagrodą Ministra Kultury na Spotkaniach Młodych Autorów i Kompozytorów SMAK w Myśliborzu, i oczywiście wychowanka Zbigniewa Rutkowskiego przyjęta została gromkimi brawami. Zaśpiewała trzy piosenki wprowadzające inny niż dotąd klimat, jednak zawarty w zaplanowanej konwencji wieczoru.
Każdy blok piosenek zapowiadany był przez Jana Poprawę, który starał się podkreślić wyjątkowość Jubilata, porównując Jego twórczość do największych twórców polskiej sceny muzycznej. I to nie są słowa na wyrost, nie są to słowa przesadzone. Tak naprawdę jest. Zbyszek Rutkowski należy do twórców, którzy mają swój, jedynie rozpoznawalny styl, konsekwentnie go realizując przez wszystkie lata pracy.
Ma również, oprócz przemożnie łatwej zdolności komponowania piosenek niezwykle prostych muzycznie, a jednak ujmujących swą delikatnością, klimatem, melodią wpadająca w ucho, ale równocześnie nieposiadających śladu banalności, czy szukania taniej popularności. To muzyka dla szczególnie wymagających, dla koneserów, którymi niezaprzeczalnie okazali się przybyli na koncert goście i widzowie.
jeneusrutkowski.jpgPrzyszedł czas, żeby sam Jubilat, dotychczas jak zwykle z powodu nieprawdopodobnej skromności, schowany w cieniu kulis wyszedł na scenę i zaśpiewał. Już pierwsze dźwięki piosenek przywołały wspomnienia tych słyszanych dawniej, przed laty. Taki sam głos jak kiedyś, bardzo charakterystyczny, głośny, przejmujący dopełnił czaru tego wieczoru.
Pan Zbyszek nie ukrywał swojej tremy i wzruszenia. Po zaśpiewaniu dwóch piosenek: ?Zanim zastukam" i ?Tak najłatwiej", uroczych, romantycznych i bardzo osobistych, na scenę weszli goście z kwiatami, prezentami i przede wszystkim z uśmiechem i życzliwością. Wspaniała rodzinna atmosfera zawładnęła wszystkimi. I nikt jakoś nie spieszył się do opuszczenia Sali, co czyniło wrażenie, że ten koncert jeszcze długo będzie trwać, a w metaforze ujmując, na pewno jeszcze długo będzie trwać obecność Zbyszka Rutkowskiego na scenie, zachwycając nas kolejnymi kompozycjami i wzruszeniami. Jeszcze długo młodzież będzie mogła liczyć na niemal ojcowskie serce przekazujące tajniki śpiewu, uczące scenicznego zachowania i korzystania z piękna płynącego z obcowania z muzyką.
Po koncercie wszyscy zebrali się galerii na piętrze budynku Sokoła, gdzie przy poczęstunku mogli podzielić się wrażeniami i już w miej oficjalny sposób pogratulować artyście i złożyć mu osobiste życzenia.

Jan Poprawa zapytany o to, kim jest dla niego Zbigniew Rutkowski powiedział:
-To jest jedna z ważniejszych postaci w muzyce, która kształtuje mój gust od lat. Mam swego rodzaju słabość do ludzi, którzy wybierają własną ścieżkę, a jednocześnie wybierają ją w taki sposób, który oddaje pewną ich indywidualność, nie ukierunkowaną na modę, na komercję. To postać liryczna objawiająca się w twórczości. To dla mnie kompozytor, ale również fenomen pracy pedagogicznej, a ponieważ sam jestem belfrem, doceniam tę wielka umiejętność wykrywania talentów, wywoływania w nich tego, co jest w nich ukryte, ale niebanalne, niepowtarzalne.
- Zbyszek Rutkowski właściwie wszystko, co robi, robi dla kogoś, czy nie prawda?
jeneusrutkowski_10.jpg- Właśnie to jest niesłychanie ważna rzecz, zresztą... ja jestem ukształtowany przez wielkiego profesora, Aleksandra Bardiniego, który pokazał, że wielkość twórcy, nauczyciela, a i jego szczęście nie polega głównie na tym, co sam stworzy, ale na tym ile poświęci swoim uczniom, na ile uda im pomóc zaistnieć, odnaleźć siebie.
Zbyszek ma wciąż nowych uczniów i to daje dowód, ze wciąż potrafi wydobyć z nich i pokazać im to, co w nich wartościowe, z czego oni sobie nawet sami do tej pory nie zdawali sprawy. To daje mu wielką siłę do pracy zaangażowania w nią.
- W twórczości Zbyszka daje się zauważyć nieprawdopodobną konsekwencję. Zmieniają się style, wypływają nowe trendy, a on trzyma się swojej stylistyki, która wciąż absorbuje, zaciekawia, wciąga.
- W tej chwili moda naniosła coś takiego, że wiele elementów muzyki przestało się liczyć. Została właściwie tylko rytmika i ta strona sonorystyczna, barwowa, natomiast... kto zwraca teraz uwagę na formę, na harmonię, na to, co jest pewnego rodzaju elementem fundamentalnym z punktu widzenia sztuki muzycznej? Zbyszek właśnie ma pewną łatwość, porównywalną z łatwością choćby Seweryna Krajewskiego, który jest znacznie bardziej rozpropagowany, ale szczerze mówiąc, to i Zbyszka piosenki, gdyby nie pewne zbiegi okoliczności, mogły być równie szeroko rozpropagowane, mogły zostać wielkimi przebojami - proste, ale zarazem docierające do serca.
Od Jana Poprawy dedykacja dla Zbigniewa Rutkowskiego, złożona za naszym pośrednictwem.

dedrutkpopr.jpg



Kim jest dla Ciebie, dla Pani, Pana Zbyszek Rutkowski. To pytanie zadałem kilku osobom przybyłym na Jubileuszowy koncert. Oto odpowiedzi.
jeneusrutkowski_8.jpg- Roksana Jarzynka - Jest ojcem muzyki, człowiekiem, który genialnie dobiera teksty do swojej muzyki, tworzy muzykę do tekstów, jest bardzo skromnym człowiekiem, za co go szczególnie cenię. Ma duszę. Duszę prawdziwego artysty.
- Mirka Szawińska -Zbyszek jest osobą, która tu, w Jaworznie, odkryła mnie, stworzyła mój wizerunek. Bez niego mnie by nie było. Gdyby nie On, to moja muzyka nie wychyliłaby się poza Jaworzno.
- Maciek Talaga - Jest przyjacielem, osobą, która mnie związała w szczególny sposób z MCKiem, chociaż ja wcześniej niż On miałem kontakt z tym miejscem. Jeszcze Jego nie było, kiedy w 1976 roku przychodziłem tu, wagarując w szkole. Szanuję, cenię Zbyszka za to, co robi.
- Beata Banasik - Pan Zbigniew, Rutkowski jest dla mnie wielkim twórcą, artystą, osobą, która była moim pierwszym nauczycielem muzyki i muzycznego świata.
jeneusrutkowski_11.jpg- Eva Sałużanka - jest dla mnie wspaniałym kolegą z pracy. Znamy się dopiero pięć lat, więc nie mam aż tak dalekich wspomnień, ale w ostatnim czasie zawiązała się współpraca, która zaowocowała wspólną piosenką, ja napisałam tekst, on muzykę. Piosenka ta, to ?Spirala księżyca". Mam nadzieję, ze współpraca zaowocuje kolejnymi wspólnymi utworami.
- Dominik Socha - Zbyszek jest dla mnie przyjacielem i mistrzem... i nauczycielem. To mówi za wszystko.
- Urszula Warszawska - Zbyszek nauczył mnie pracować w tej branży. I zawsze, gdy czegoś nie wiem, mam problem, tak w pracy, jak i w życiu wykonuję jeden telefon i to wystarcza. Facet, który zastanowi się, odpowie, a to co odpowie jest sednem sprawy. Jest to bardzo mądry człowiek, autorytet, z charyzmą, skromny, mądry. Wymagający, ale umiejący ludziom zaszczepić miłość do kultury przez duże ?T", Do kultury wymagającej wysiłku, zaangażowania, a nie tylko tej, nastawionej na łatwiznę.
- Martyna Knot - Jest dla mnie nauczycielem kimś, kto mi bardzo pomógł, wiele nauczył pewnie jeszcze wiele nauczy, jest świetnym człowiekiem.

Zbigniew Rutkowski odpowiedział na pytanie zgoła odwrotne: Kim są dla Pana ludzie, z którymi Pan pracuje? Czym jest dla Pana pańska praca?
- Ja po prostu lubię to, co robię. To nie jest tylko praca, to nie są tylko zwykli ludzie. To cała rodzina, która zawiera w sobie wszystkie cechy ciepłej, kochającej się rodziny. Wszystkich, którzy tu dziś przyszli znam od samego początku. Wiemy o sobie wszystko, dzielimy się swoim życiem, radościami, problemami. W takiej atmosferze praca jest życiem, a życie pracą.
Za to im wszystkim dziękuję.

I my dziękujemy Panu Zbyszkowi za jego pracę, za jego wytrwałość, za chwile wzruszeń, których nam dostarcza. Życzymy kolejnych, lat pracy i kolejnych tak wspaniałych jubileuszy.

Powrót na górę

Instytucje miejskie

Kultura

Polskie portale

INSTYTUCJE

Miasta różne

Follow Us