Menu

JawSzanty z Gwiazdami mórz i oceanów - Szurawski i Muzaj

  • Autor 

jawszanty281016017Głosy tak znane i charakterystyczne że słuchamy ich jakbyśmy bywali z nimi na co dzień, wręcz w rodzinnym domu.

A przecież są tacy, którzy dzień bez szant i piosenek żeglarskich uważają za dzień stracony.

Wystarczy włączyć jakąkolwiek internetową rozgłośnię radiową i w przeciągu kilkunastu minut usłyszymy Stare Dzwony, bądź jedną z wariacji tej grupy, czyli jej członków w duecie, w trio, czy też solo.


Bywali już w Jaworznie ale nigdy nie udało im się zagrać w pełnym składzie, chociaż każdy z nich nasze strony odwiedził.



jawszanty281016040W 2009 roku nie dotarł z pozostałymi, Jurek Porębski, choć potem swoją absencję nadrobił pięknym koncertem.

Dziś przybyli Marek Szurawski i Ryszard Muzaj.

Na co mogli liczyć goście Tadka Boratyńskiego, który koncert zorganizował?

Problem w tym, że repertuar najwspanialszych szantymenów w Polsce jest tak bogaty, że półtorej godziny koncertu to zaledwie kropla w morzu potrzeb spragnionych morskich pieśni szantyfanów.

Ale dobre i to. Wśród pieśni można było znaleźć i tradycyjne szanty, i piosenki wywodzące się z kubryku, albo z tawern. Jedne doskonale znane śpiewne, z chwytliwymi refrenami, a inne spokojne, będące mocno zakorzenione w morskiej filozofii i związanymi z nią troskami i radościami.

Krótko, zdecydowanie krótko. Ale w dzień kolejny możemy liczyć na post scriptum w wykonaniu Marka Szurawskiego, który tym razem w Jazz Clubie opowie o rumie i ubarwi swoją opowieść oczywiście pieśniami. Będzie to bardzo gorący, ale i elitarny koncert. Zapraszamy, być może wejściówki jeszcze są.

jawszanty281016070Wieczór zakończyli znani dobrze w Jaworznie Segarsi, którzy zaskoczyli wszystkich zwłaszcza starszych, pamiętających piosenki z lat 70, 80 śpiewane na rajdach i innych imprezach turystycznych.

Odważny krok poczynili, bowiem tych piosenek niemal zupełnie się już nie śpiewa. trącą myszką, a co tu dużo mówić, moda na nie dawno minęła.

A jednak da się zrobić świetny koncert z ich zawartością, przypominając byłym turystom wspaniałe czasy, kiedy na rajd zabierało sie gitarę, kilka kanapek z serem, herbatę w szklanej butelce i śpiewnik, co było rzeczą najważniejszą. Rajd bez piosenki nie miał żadnej mocy, nie był stuprocentowym rajdem.

A więc takie hity jak Pechowy Dzień, Cicho Potok Gada, czy piosenki związane ze starymi butami, czy gitarą, w której czas pozostawił dwie struny przywołały wspomnienia, ale znów - było ich mało.
Zatem trzeba w końcu u nas to pośpiewać, co niedługo stanie się faktem w wykonaniu piszącego te słowa.


Powrót na górę

Instytucje miejskie

Kultura

Polskie portale

INSTYTUCJE

Miasta różne

Follow Us